Opowieści o mocy

Na początku celem istnienia bloga było wspieranie mnie samego w zgłębianiu filozofii obfitości i prawa przyciągania oraz motywowanie mnie do wdrażania tych idei w życie w sposób jak najbardziej praktyczny.

Cel ów ewoluował z czasem i obecnie blog stanowi inspirację dla wielu tysięcy osób do dokonywania znaczących zmian w życiu.

Największą inspiracją dla każdego, kto spotyka się z ideami prezentowanymi na blogu, są prawdziwe, osobiste doświadczenia ludzi, którzy te idee wdrożyli we własne życie. Nic tak nie dodaje wiary jak relacja z pierwszej ręki od kogoś, komu się udało.

A więc jeżeli należysz do osób posiadających już własne doświadczenia, własne sukcesy i własne opowieści o wykorzystywaniu nieograniczonej mocy ludzkiej istoty do kreowania wymarzonej rzeczywistości, podziel się nimi z tymi, którzy być może teraz, w tym momencie, potrzebują tego jak ryba wody.

Napisz w komentarzu poniżej, jak Ty „przyciągnąłeś” do swojego życia coś – cokolwiek, czy to była rzecz bardzo mała, prawie bez znaczenia, czy też wielka, która całkowicie odmieniła Twoje życie.

Dzielmy się swoimi opowieściami.

Ściskam,
Wojciech Diechtiar

119 comments on “Opowieści o mocy

  1. Wojciech pisze:

    Ja zaczynam :)

    Wczoraj pomyślałem sobie, że skoro będę sam w domu i będę miał cały dzień dla siebie, wykorzystam go do zrelaksowania się (gdyż nieczęsto mogę sobie pozwolić na dzień pełen leniuchowania – czyli robienia tego, co akurat przyjdzie mi na myśl). Pomyślałem, że bardzo przyjemnie byłoby wypić sobie zimne piwko siedząc w słonecznym ogrodzie i opalając się.

    To było wczoraj. Dzisiaj rano słyszę pukanie do drzwi. Otwieram – sąsiadka trzymająca nowy telefon w jednej ręce i siatkę z dwiema puszkami piwa w drugiej. :)

    Oczywiście nic nie ma za darmo, energia musi krążyć, tak więc za piwo, które sam „przyciągnąłem” musiałem odwdzięczyć się pomagając w konfigurowaniu nowego telefonu.

    Przypadek? NIE MA PRZYPADKÓW :)

  2. Andżelika pisze:

    Ja?
    Z ostatniej chwili: bardzo marzy mi się wyjazd do Egiptu na szkolenie z Wojtkiem i Alfredem, w ogóle poznanie tych wszystkich ludzi. Myślałam o tym chyba z dwa dni bez przerwy, kombinując nad pieniędzmi, leżąc w łóżku i wyobrażając sobie jak to będzie, czując radość jaka mnie ogarnia.
    Po tych dwóch dniach Alfred napisał do mnie, że jeśli zwerbuję w Stargardzie Szczecińskim 30 osób na szkolenie SIGMA METHOD, wyjazd mam zagwarantowany jako nagroda!

    Tak jak napisał Wojtek, energia musi krążyć dlatego w zamian rozwiesiłam już 80 ogłoszeń i rozwieszam dalej. Może jest chętny? ;) :)

    W tej chwili przyciągam te 30 osób. Jestem przekonana, że są już i niedługo się odezwą a ja będę miała wycieczkę marzeń!
    An.

  3. [...] życia w obfitości Prastara Wiedza Na Nowe Czasy Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  4. Wojciech pisze:

    Wyszedłem któregoś dnia na ogród. Przeczytałem gdzieś wcześniej czy usłyszałem o ćwiczeniu w wywieraniu bezpośredniego wpływu na rzeczywistość polegającym na wybraniu małego obłoczka na niebie, zespoleniu się z nim (Wszystko Jest Jednym. Ja jestem jednym z tym obłoczkiem), po czym wyrażeniu intencji rozproszenia się i zniknięcia.

    Uczucie, jakie wzbudziło we mnie to ćwiczenie (oczywiście zakończone pełnym sukcesem), zaszkliło mi oczy łzami wzruszenia.

    Może Ty też spróbujesz?

  5. Ganna pisze:

    Siłe przyciągania zaczełam spostrzegać jeszcze w dziecinstwie.Często wspominam sytuację kiedy skłamałam koledze ze mam też nowy telewizor.Ale nie myslałam że kolega zachce przyjść w goście do nas.Jaki mi był wstyd kiedy jechaliśmy do mnie,całą droge myślałam tylko o telewizorze nowym,i o tym co ja jemu powiem.Mama moja nie miała za co w ten czas kupić tak drogą rzecz.Ale jak weśliśmy do domu stał telewizor nowy w opakowaniu jeszcze.Mama zaczeła opowiadać że akurat dali premie jej w pracy,a do sklepu przywieźli nie drogie telewizory,i że przed chwilą kupiła.Kolega ogłupiał,bo przecież ode mnie usłyszał że już był kupiony wcześnie telewizor,a ja zaczełam spostrzegać w życiu różne sytuacji które naprawde dzieją się niczym cuda.

  6. maja pisze:

    Wojtku te obłoczki znikają zbyt łatwo- ba mam wrażenie ,że one tak czy siak znikną i to bez udziału naszej myśli.

  7. Ganna pisze:

    15 lat temu zdarzyła się taka sytuacja że mój syn był w innym mieście i miał operacje.W moim kraju wtedy działy się zmiany,dlatego nie miałam pracy i pieniędzy żeby nawet dojechać do niego.Znajomy miał pożyczyć mi pieniędzy i czekałam na dworcu PKP na niego,ale nie przyjechał.W dniu moich urodzin stałam w śriód dużego tłumu ludzi,jeszcze padał deszcz.Myśl była jedna,niech zdaży się co kolwiek żeby dało mi siły.Podszedł jakiś mężczyzna z bukietem róż,powiedział że nie przyjechała osoba dla której był ten bukiet,i dlatego chce dać mi ten bukiet….W milionowym mieście gdzie na dworcu masa ludzi on podszedł akurat do mnie.Brzmi jak bajka….Takich przykładów w moim życiu było bardzo dużo,i nie możliwie żeby to byli zwykłe przypadki…Masa rzeczy dzieje się naukoło nas,trzeba tylko umieć spostrzegać je.Ja moge nie zauważyć nowy wazon u koleżanki,bądź jej sukienke nową,ale potrafie spostrzegać co Siły Wyższe robią dla nas…

  8. [...] życia w obfitości Prastara Wiedza Na Nowe Czasy Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  9. Wojciech pisze:

    Jakie to ma dla Ciebie znaczenie? :)

  10. Andżelika pisze:

    wow. piękna historia. to na pewno nie przypadek!

  11. Małgorzata pisze:

    Ja mam wiele takich przykładów szczególnie z uzdrawianiem.
    Ostatnią przygodę opisałam w dziale dlaczego wybieramy cierpienie.
    Oto przykład:
    Byłam po przeszczepie nerki dwa tygodnie,niestety nerka nie podjęła pracy i miałam odrzut jeden z najgorszych i chcieli mi nerkę usunąć a wtedy wróciłabym na dializy.Wieczorem gdy wszyscy poszli spać ja rozmawiałam z nową nerką i wyobrażałam sobie jak mam silne parcie na pęcherz i idę do ubikacji zrobić siku.Wtedy nie oddawałam moczu ani kropelki.
    Wyobrażenie było tak silne , że po jakimś czasie poczułam parcie na pęcherz,
    poszłam do ubikacji i faktycznie zrobiłam pierwszą kroplę moczu.Poczułam ogromną radość i z jeszcze zwiększoną wiarą wyobrażałam sobie,że do rana zrobię 100 ml. moczu.Nie spałam cała noc tylko pracowałam i chodziłam do ubikacji.Rano miała 100 ml. moczu, nerka zaczęła pracować i miałam ją 14 lat.Po mimo 10 letniego przewlekłego odrzucania . Lekarze sami się dziwili,że tak długo pracuje.
    Teraz pracuję nad trzecim przeszczepem tylko muszę się pozbyć wszystkich lęków i obaw związanych z transplantacją.
    Jak mi się coś przypomni,to dopiszę.
    M.

  12. Mary_Lu pisze:

    Bardzo ciężko jest przestawić się na dobre myśli, ale pracuje nad tym codziennie i marzę o moim małym drewnianym domku, wyobrażam sobie jak to będzie gdy go zbudujemy/kupimy i jak to będzie jak do niego wejdziemy-będziemy wtedy bardzo szczęśliwi, będziemy tańczyć, radować się. Dobrze mi tak gdy myślę o tym, dobrze mi jak sobie wyobrażam hamak przy domku, mój ogródek w którym będę sadziła warzywa i kwiaty -bo wyobrażenia o tym wszystkim jest tak silne jakbym tam była….w tym naszym drewnianym domku:) i samo wyobrażenie daje mi ogromną radość, co przekłada sie na moje dobre samopoczucie:)

    Wiem że chce stosować się do prawa przyciągania i wiem też że muszę każdego dnia pracować nad swoim umysłem. I wierzyć, głęboko wierzyć w to co chce osiągnąć, niby takie proste a tak trudne.

  13. [...] życia w obfitości Prastara Wiedza Na Nowe Czasy Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  14. Stanisław pisze:

    Może bym w to nie uwierzył, ale jak sobie pomyślę nad swoją historią różnych zdarzeń, to wiem, że „Coś” musi być na rzeczy. Choćby takie zdarzenie… Wyobraźcie sobie taka sytuację: Dawno, dawno temu… znalazłem się przypadkowo z paroma kumplami pod kinem w Toruniu (drugi raz w życiu byłem wtedy w tym mieście). Puszczali hicior nad hiciorami, czyli „Wejście smoka”. Przed kinem dziki tłum, biletów dawno nie ma, a jak są u koników, to kilka razy droższe… Koledzy byli zdeterminowani i postanowili kupić te przedrożone bilety. Ja stwierdziłem, że mnie nie stać więc nie kupiłem. Pomyslałem, że może kiedy indziej obejrzę ten film. Umówiłem się z chłopakami, że po filmie będę czekał pod kinem… Oni weszli, ja jeszcze chwile postanowiłem poczekać (na co?) i gdy już się zbierałem z odejściem podeszła do mnie pewna dziewczyna z pytaniem, czy mam bilety na ten film. W pierwszej chwili pomyślałem, ze wzięła mnie za „konika”* . Powiedziałem, że niestety nie mam i sam chętnie bym kupił, ale są za drogie. Dziewczyna powiedziała: „Jeśli chcesz, to ci dam bilet” i wręczyła mi jeden. Nie chciała żadnych pieniędzy, nic! Po prostu mi dała. Podziękowałem, nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Siedziałem cały seans obok niej, czując do niej niesamowitą wdzięczność i radość, że tak to się wszystko potoczyło. Trochę z przejęcia zapomniałem jej jeszcze raz podziękować po seansie, ale w tłumie gdzieś mi zniknęła. Koledzy nie chcieli uwierzyć, że ot tak, po prostu podeszła do mnie dziewczyna i dała mi za darmo bilet. Nie próbowałem ich nawet przekonywać, że to prawda. Oni to na pewno czuli, ale nie mogli jakoś się z tym pogodzić …. Minęło ponad 30 lat, a ja to pamiętam. Twarzy nie pamiętam, ale zdarzenie tak.
    Dziękuję Ci nieznajoma!

  15. Sara pisze:

    Sara
    Moja historia to opowieścć o cudzie .Mój mąż za granicą miał romans , raz chciał odejść -raz nie , ja ze względu na dzieci chiałam żeby został ,a z uwagi na mnie już go nie chciałam.Sytuacja patowa ale dłużej tak już nie mogłam żyć. Siostra dała mi film „Sekret”-uwierzyłam w siłę przyciągania,że czas nie istnieje , że mogę wszystko.Zrozumiałam , że sama przyciągałam sam smutek same nieszczęścia.Postanowiłam chcieć samych dobrych rzeczy dla siebie , na początek(czwartek) chciałam przyciągnąć sobie faceta (a ,że przecież czas nie istnieje to chciałam go poznać jutro w piątek) tak bardzo o nim myślałam wyobrazałam sobie jego cechy harakteru i jaki ma być.W piątek rano z portela wyjełam zdjęcia męża i je podarłam – poszłam za ciosem i ze ściany zdjełam ślubne zdjęcia i je wyniosłam-zostawiłam tylko ślubne zdjęcie z Papieżem (nie mogłam wyżucić Papieża).Wychodząc z domu myślałam tylko o facecie którego mam dziśiaj poznać – zapomniałam tylko o jednej rzeczy – dzisiaj miał przyjechać mój mąż .I kiedy to niespodziewanie przyszło mi do głowy to poczułam uczucie wielkiej miłości do niego a jednocześnie miałam w sobie do niego uczucie nienawiści i bulu zranionej kobiety.
    Nie rozumiałam tego – myślałam – co się ze mną dzieje?
    Musiałam iść z synem po południu do kościoła do pierwszej spowiedzi, usiadłam w ławce syn poszedł do kolejki a ja miałam czas pomyśleć , patrzę a przy ołtarzu jest portret Papieża i tak do niego mówie ” Ojcze Święty i co ja mam teraz zrobić – teraz już nic nie wiem (mam w sobie dwa sprzeczne uczucia )? Odpowiedź przyszła do mnie bardzo szybko – usłyszałam w głowie tylko jedno słowo „RODZINA, RODZINA……” i już wiedziałam co mam robić.
    Wieczorem przyjechał mąż a ja jak zakochana nastolatka rzuciłam mu się na szyje ,powiedziałam co do niego czuje, że ma zrezygnować z pracy . Mąż najpierw mi nidowierzał ale jak mu wszystko opowiedziałam i , że ja też tego nie rozumiem to się rozpłakał i powiedział , że to co dla niego zrobiłam (to , że przyjełam go do siebie)to jest niepojętne po tym co mi zrobił.
    Teraz mam starego męża ale z nowymi cechami charakteru– takimi jakie sobie wyobrażałam. Wróciłiśmy do siebie i jest nam lepiej niż kiedykolwiek .
    Nie trzeba rozumieć – trzeba tylko chcieć i brać.

  16. Gonia pisze:

    Tydzien temu przez zupelny przypadek – teraz juz wiem, ze nic nie dzieje sie z przypadku- trafil w moje rece „Sektret”. Pochlonelam go w kilka godzin. Ksiazka odmienila moj sposob postrzegania swiata, podczas czytania fragmentu o wdziecznosci lzy zaczely splywac mi po policzkach. Pojawilo sie we mnie uczucie, ktorego opisac nie jestem w stanie. Pojawia sie ono teraz zawsze, kiedy dziekuje i odczuwam wdziecznosc. Pracuje nad soba, nad swoim umyslem, nad myslami. Przed chwila sprawilam, ze obloczek zniknal na niebie. Wdziecznosc. Radosc. I spokoj.
    Wiedza z „Sekretu” dziele sie z kazdym z kim moge, niektorzy pukaja sie w czolo i mowia, ze zwariowalam…ale ja wiem swoje i wierze, ze Prawo Przyciagania odmieni moje zycie, i zycie innych, ktorzy sie z nim spotkali.

  17. izolcia pisze:

    Witaj Gosiu, czytałam „Secret”, oglądałam film, ale bez skrajnych emocji. Niby to wszystko rozumiem., ale nie potrafie wprowadzić w swoje życie. Napisz mi proszę jak nad sobą pracujesz? Pozdrawiam serdecznie Iza

  18. monika pisze:

    witam moja przygoda z „sekretem” zaczęła się jakiś czas temu. I wiecie co?? nie ma przypadków!! :) miałam problem ze studiami. Na moje wymarzone nie było mnie stać, więc zmuszona byłam zdecydować się na inną uczelnię – w moim mieście… bardzo wierzyłam ze studiuje na wymarzonej uczelni, wyobrażałam sobie jak tam jadę, jak siedzę na zajęciach .. i wiecie co się stało? przyznali mi w końcu kredyt na super warunkach. Będę go sobie pomalutku spłacać i studiować mój wymarzony kierunek :)

  19. Karl pisze:

    Witajcie!
    Wszyscy tutaj piszecie jak jeden „mąż” o wspaniałaych chwilach ze swojego życia. Mam w takim razie pytanie co się robi nie tak skoro życiowy pech prześladuje. Staram się być osobą radosną i dowcipną, myślącą pozytywnie ale wypadki losowe i tak się pojawiają. Mam 20 letni staż małżeński od kilku lat w rozpadzie. Zwolnienie grupowe pozbawiło mnie dobrej pracy oraz kilka innych drobnych spraw sprawiło, że zostałem sam z kłopotami. Analizując swoje ostatnie lata mam wrażenie, że żona była hamulcem wszytkich moich działań. Jestem osobą kreatywną i lubię wyzwania ale tylko te logiczne (mam tu na myśli, że nigdy nie pożyczyłbym np. kasy pod zastaw mieszkania). Mam swoje hobby i zainteresowania. Ona woli TV najlepiej wiadomości i tak przez 12 godzin dziennie.Żona od kilkunastu lat sprawia wrażenie malkontentki. Obecnie wchodząc do domu na nic nie mam ochoty nawet zaprzestałem nauki języka angielskiego. Czasami aby coś załatwić przez telefon czekam aż żona wyjdzie lub wychodzę sam z domu, bo mam wrażenie, że jak zadzwonię z domu to, że nie załatwię sprawy.
    Póki co moje wyprowadzenie się ze względu na małego syna nie wchodzi w grę.
    Pewnie jest coś takiego, że wpływ drugiej osoby nas ogranicza ale jak z tym walczyć?
    Słyszałem o takich osobach jako wamipirach energetycznych-prawda to?
    p.s. Kwiatki u nas też nie chcą roznąć.

    Przepraszam za brak spójności listu ale przeszedł kilka korekt.

    pozdrawiam
    Karl

  20. Wojciech pisze:

    Karl, jeżeli Twoja żona ma na Ciebie wpływ to tylko dlatego, że na to pozwalasz. Może ten artykuł nakieruje Cię na trop rozwiązania Twojego problemu: http://blog.prawdziwysekret.pl/2011/06/17/cztery-umowy-toltekow-po-drugie-to-nie-jest-nic-osobistego/

    Ściskam,
    Wojciech :)

  21. Ganna pisze:

    Dzisiaj zepsulo sie mi auto.Musialam jechac autostopem z miejscowosci gdzie mam zaklad.Doszlam do glownej drogi i mysle ze na tym budynku nie zle wygladalaby reklama wyrobow ,duzy ruch na tej drodze.Dlugo nie czekala na samochod.Z mezczyzna rozgadalismy po drodze i okazalo sie ze ma on firme reklamowa,a w dodatku ma duzo znajomych ktore moga spolpracowac ze mna.Zamienilismy sie wizytowkami..Przypadek?????…:)

  22. Sara pisze:

    Drogi Karlu
    Prawda jest taka , że to co teraz masz SAM,SAM to przyciągnołeś nie twoja żona (myślisz że ona jest teraz szczęśliwa?)Z tego co sam napisałeś wnioskuje , że nadal kochasz żonę i życie z nią ale nie takie- tylko lepsze.Zastanów się czego tak sam naprawdę chcesz, jeśli chcesz odejść i zacząć inne życie to zrób to , ale jak chcesz zostać z żoną to jej to powiedz,powiedz co do niej teraz czujesz i co chcesz TY SAM zrobić żeby było dobrze . To ty Karl zapomnij o tym co było złego między wami .Może warto się gzieś wybrać razem -do kina restauracji ,może poopalać się. Musisz pamiętać , że wampirem energetycznym własnego życia byłeś ty sam.Weź los w swoje ręce a ty i twoja rodzina na tym skożysta.
    Pozdrawiam

  23. Ganna pisze:

    Deszcz pada za oknem ulewa,humor na tak sobie,sil brakuje z powodu warunkow atmosferycznych…Tak zaczal sie moj ranek…Syn kupil nowy telefon i przesluchiwal muzyke co tam wgrana…Uslyszalam piosenke ,,I Will Survive,, Gloria Gaynor …Ta piosenke sluchalam w mlodosci zawsze kiedy mi bylo zle,wlaczalam na calosc i wszystkie zalamania jak wiatrem zdmuchiwalo…Wtedy bardzo pomagala mi…Na tych miast poprosila syna zeby przegral mi na laptop moj…Wlaczalam chyba 5 razy ja…Niesamowicie zadzialala…Dostalam moc energetyczna,zawsze tak dziala na mnie ta piosenka,o wiele wiecej mocy daje jak retbool…Moja podswiadomosc o tym wie bo jeszcze w mlodosci jej wpoilam to…I to sie nazywa sie sila sugestii,magiczna moc…Dziala zawsze.

  24. nowinka pisze:

    Kiedyś pomyslałam sobie,że chodzę cała ubrana na biało w ciepłym kraju, czułam powiew gorącego powietrza i czułam się swietnie.Oczywiscie nie było mnie stać na takie wczasy. Poczekałam prawie rok i moje marzenie sie spełniło. Z pracy dostałam darmowe ,tygodniowe wczasy w Turcji .Pamiętałam, żeby sprawić sobie to białe ubranie,żeby wszystko było jak w marzeniach. Kiedy spacerowałam wieczorem po plaży ubrana na biało, uśmiechałam się i dziękowałam „losowi” za ten prezent.

  25. nowinka pisze:

    Moja, jeszcze jedna z wielu ciekawa historia.Kupowałam aparat telefoniczny w Realu i zwróciłam uwagę na obniżkę cen na telewizory.Jakby mi ktoś mówił – wybierz sobie tu telewizor. Gapię się na nie … i …nagle myśl- po co je oglądasz, przecież masz 4 letni telewizor i nie potrzebujesz nowego. A środku- mój trochę za mały, wolałabym większy. Po powrocie do domu włączyłam telewizor i….były same pasy. Zawiozłam do naprawy, opowiedziałam o swojej intuicji ze smiechem , a Pan powiedział ,że sądząc po objawach ,to powinnam się zacząć rozglądać za nowym. I tak się stało, był już nie do naprawy. Kupiłam w tym Realu nowy. Pewnie tak miało być!

  26. N01RADEK pisze:

    moc jest w nas!
    wierzczie lub nie ale w czoraj mialem pszelaw wlasnej mocy mocy „wlasnego umyslu”
    w sensie.pojechalem na zakupy,parkujonc samochud pomyslalem rze bylo by fajnie rzeby osoba ktura zaparkowala na pszeciwko opuscila miejsce parkingowe kiedy ja wruce do samochodu,
    poniewasz da mi to besposredni wyjazd z parkingu sklepowego. i tyle
    poszedlem i zrobilem co moje czyli „zakupy” wracajonc nawet nie myslalem o popszednim rzyczeniu i zapakowalem zakupy do bagarznika.uruchamiajonc silnik zauwarzylem rze samochud zaparkowany pszedemno odjerzdrza,pomyslalem SUPER, TAK JAK CHCIALEM.
    dopiero puzniej zdalem sobie sprawe rze tak wlasnie chcialem.
    NIE MA PSZYPADKUW W NASZYM RZYCIU JERZELI RZYJEMY SWIADOMIE!!!!!!!

  27. DzieckoWszechswiata pisze:

    Przez dluzszy czas modlilam sie o mezczyzne. Stworzylam sobie modlitwe o mezczyznie z bardzo konkretnymi cechami charakteru.
    Modlitwe odtwarzalam kazdego wieczorku, odczuwajac i wizualizujac kazde slowo.
    Pewnego dnia otoz ten wymarzony mezczyzna stana przede mna, przejezdzajac pol kraju aby mnie poznac.
    Zakochal sie we mnie taka jaka bylam, najprawdziwszej wersji. Tez go pokochalam.
    To bylo piekne.

    Moja mama sciagnela na siebie wyprowadzke do innego kraju, o czym zawsze marzyla.

  28. Andżelika pisze:

    Dzisiaj wreszcie przyszła paczka z moim wymarzonym odtwarzaczem mp3 – myślę sobie: wreszcie muzyka i nagrania zawsze pod ręką w bardzo wygodny sposób. Okazało się jednak, że żaden komputer nie chciał przeczytać jego zawartości. Wszyscy już namawiali mnie by oddać na gwarancję – wyglądało na usterkę techniczną, poza tym nie wydałam na niego majątku więc „nie ma co się dziwić”. A ja się zawzięłam by swoimi „magicznymi hokus pokus” naprawić je. Skoro możemy leczyć siebie nawzajem, to czemu by nie leczyć sprzętów? ;)

    Wyobrażałam sobie, że jestem szczęśliwa słuchając go kiedy tylko chcę. Trochę po „Ho`ponoponowałam”, zajrzałam na fora w necie by sprawdzić czy ktoś może mi pomóc. Znalazłam jedną komendę, którą trzeba było wpisać w wierszu polecenia. Zadziałało. Zrealizowałam wizję w jakieś pięć godzin :D

    Andżelika

  29. Maks pisze:

    hm… według mnie tu bardziej wystąpił głos intuicji niż prawo przyciągania… aczkolwiek jest to skomplikowane to gdzieś wyczytałem już, że INTUICJA = prawo przyciągania jakby z automatu ;)

  30. Maks pisze:

    tak energie działają nam na samochody, komputery i wszelką elektronikę dlatego jeżeli mamy często zły humor w samochodzie to samochód będzie się często psuł :)

  31. Secret życia pisze:

    apropo secretu… jest coś w tym, ale też nawiązuje do bibli, ludzie nie doceniają mocy secretu nikt w to nie wierzy id latego nikt tego nie doświadczy, każdy jest inny … ja wygrałem 78 tys euro w 6 dni w kasynie internetowym,,, zastanawiam się jakim cudem wyciągalem te karty jakie chcialem (black jack) non top podejmowalem dobre decyzje, czynilem dobro, ale pozniej juz nie pochlonely mnie pieniadze bylem zaslepiony praktycznie przez moja glupote ( lub zle duchy ) bylbym po drugiej stronie, mialem okazdje przezyc przygode nie wiem ilu jest takich szczesliwcow czyniac dobro dla innych lod nam odplaci za nadobre… moja historia jest dosc dluga,i nikt w to nie uwierzy … i nikt nie musi, ale moja historia jest dziwna i wciaz minelo 2 miesiace , to wciaz nasuwaja mi sie mln pyt. dlaczego ja? dlaczego ja tak zrobilem , a nie inaczej …

  32. Ganna pisze:

    Cos nie tak zaczelo dziac sie z moimi myslami…Otwierajac strone ,,prawdziwysekret,,pomyslalam zeby byl jakis artykul dla inspiracji,dla podniesienia na duchu…….Otworzyla sie strona i…..artykul Andzeliki ,,To dziala,, w dodatku z nagraniem Abraham,ktory jak ulal pasuje zeby naladowac sie pozytywna energia i dzialac dalej,ale z myslami o wiele lepszymi.,pozytywnymi…No co moge powiedziec :,,TO DZIALA,,

  33. Krzysiek Łukasik pisze:

    Mój post będzie trochę długi, ale chciałbym podzielić się trzema historiami>większa siła przebicia :P Mam nadzieję, że będzie ciekawy ;)

    Było to w roku szkolnym 2006/7, wtedy zdawałem maturę. Pragnąłem zdać ją jak najlepiej i składać papiery tylko na jeden kierunek studiów. Naukę do niej zacząłem jeszcze w wakacje 2006. Codziennie systematycznie przerabiałem po trochu materiału, bo nie mam zwyczaju zostawiać czegoś na ostatnią chwilę. Często przed snem wizualizowałem też, jak trzymam świadectwo maturalne ze świetnymi wynikami i czułem się przy tym wspaniale. Ludzie, którzy wiedzieli, że składam tylko na jeden kierunek mówili mi, że oni nie robiliby czegoś takiego, że wolą na więcej, bo to zawsze jakieś zabezpieczenie itp. Często czułem podziw od nich. Byłem chyba jedyną osobą w klasie, która nie składała na min. dwa kierunki. Byłem jednak pewny swego i każdego dnia pracowałem na osiągnięcie celu, a gdy czasem pojawiały się wątpliwości, mówiłem sobie, że z takim przygotowaniem jak moje musi się udać. Ten argument działał zawsze :) W wakacje 2007(po maturze i złożeniu dokumentów na studia) byłem na obozie. Pewnego dnia zadzwonił do mnie ojciec i pierwszymi jego słowami były: „Witam Cię, studencie”. Po chwili dodał, że był celowo na uczelni i sprawdził listę przyjętych. Pamiętam tą rozmowę do tej pory :) Moja wizja spełniła się niezawodnie, czego zresztą oczekiwałem i ten cel dotąd jest dla mnie jednym z najlepszych przykładów z mojego życia, że pragnienie osiągnięcia celu, pewność jego osiągnięcia i regularne skuteczne działanie ku temu jest niezawodnym przepisem na zrobienie tego.

    Inna historia: jeszcze w podstawówce, ok. 2000 r., bardzo chciałem mieć pewien drogi walkman, ale moich rodziców nie było wtedy stać na niego. Było mi żal, ale wtedy sądziłem, że nie mogę nic z tym zrobić, więc pogodziłem się z jego brakiem. Po ok. 5 latach, gdy byłem już w liceum zapragnąłem odtwarzacza MP3. Były one dużo mniejsze od walkmanów i miały lepszą jakość dźwięku, ale kosztowały też dużo więcej niż dzisiaj. O ile kojarzę 256 MB Vobisa było chyba po ok. 200 zł. Mimo to znalazłem taką kwotę i sprawiłem sobie jednego :) Miałem mnóstwo frajdy słuchając go. Wizja spełniła się po kilku latach, ale w o wiele lepszej formie. To jednak nie koniec. W ciągu dwu kolejnych lat przesiadłem się na lepszego Creative’a 512 MB(m.in. z pasmowym equalizerem), a potem na jeszcze lepszego iRiver-a 1 GB, którego używam do dzisiaj.

    W w/w przypadkach nie znałem jeszcze prawa przyciągania, w poniższym już tak. Już od kilku lat chciałem w jakiś sposób dzielić się wiedzą z rozwoju osobistego, która pomogłaby innym ludziom zwłaszcza zmienić siebie i swoje życie na lepsze i napełniała ich inspiracją do tego. Nie chciałem jednak robić tego narzucając komukolwiek takie dane jako jedyną słuszną wiedzę, która zbawi cały świat. Blog Wojtka znam gdzieś od 2008 r. i od tamtej chwili często tu zaglądałem. Od dość dawna korciło mnie, żeby spytać go, czy nie potrzebowałby kogoś do pisania tekstów na tej stronie. W końcu nie wytrzymałem i spytałem. Okazało się, że Wojtek jest otwarty na współpracę :) Przesłałem mu kilka próbnych tekstów, które spodobały mu się i tak zaczęło się moje pisanie na blogu, co pozwala mi się fajnie spełnić :)

    Pozdrawiam,
    Krzysiek

  34. Ganna pisze:

    Gdzies ponad miesiac temu Wojtek przyslaw mi maila (dziekuje) o przyciaganiu piorka…Wymyslilam sobie piorko blekitne koloru nieba i pamietam ze spojrzalam na niebo w ten moment…Pogoda byla ladna tylko biale chmurki na niebie…Tydzien temu rozstalam sie z czlowiekiem ktorego mocno kochalam…Swiat odrazu inaczej wygladal dla mnie…W tym samym dniu bardzo spieszylam sie na spotkanie,bieglam i mimolotem spojrzalam na piorko przy plocie,juz kilkanascie metrow odbieglam,ale wrocilam,bo wydawalo sie ze to z mojej wizji…I wiecie co,malutkie,biale piorko a srodek blekitny.Bardzo piekne piorko…
    Wyzej jest moj komentaz gdzie opisywalam kiedy kwiaty na PKP otrzymalam i to nadalo mi sil i wiary…Takie same uczucie dalo te piorko mi…Jest teraz w moim portfelu:)

  35. Farai pisze:

    Ja również wypróbowałam ćwiczenie z przyciąganiem piórka.Wyobraziłam sobie malutkie, puszyste piórko i już kilka dni później znalazłam takie na balkonie :)
    Miałam jeszcze wiele innych przypadków jak np. prawo jazdy. Cały czas wyobrażałam sobie, że uda mi się zdać egzamin za pierwszym razem, wyobrażałam sobie jak bez problemów pokonuje całą trasę, i nie dopuszczałam do siebie myśli, że może mi się nie udać. I udało się :)
    Na dzień dzisiejszy jestem dopiero na początku mojej „sekretnej” drogi, ale zaczynam dostrzegać coraz więcej jego przejawów w moim życiu.

  36. Ganna pisze:

    Szkoda ze gdy ja zdawalam na prawo jazdy nie znalam o PP,zaoszdzilabym czas,nerwy i pieniedzy:D

  37. [...] i szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  38. Wdzięczny pisze:

    W te wakacje a dokładniej pod koniec lipca wybieraliśmy się nad morze.
    Pogoda, która wówczas była w mojej miejscowości to same ulewy i wgl
    według prognozy niby w całej Polsce wtedy była pogoda niezaciekawa.
    Byłem bardzo zmartwiony, że pojedziemy i będzie cały czas padać ; |
    Zanim pojechałem, to z 5 dni wcześniej wizualizowałem, że opalam się,
    kąpie się w morzu i jest mnóstwo ludzi na plaży. Zapomniałem o całej sprawie
    i pojechaliśmy. Co się okazało…Przyjechaliśmy na miejsce w południe, gdzie
    było baardzo duszno i aż się prosiło, żeby popływać w morzu i jeszcze w ten
    sam dzień opalaliśmy się i kąpaliśmy się a deszczu ani kropli, choć prognoza inaczej
    zapowiadała. Co więcej byliśmy tam 9dni i naprawdę ani razu nie padał deszcz, co
    dzień wstawaliśmy o 8 bo już było gorąco i bezchmurnie. Gdy kontaktowaliśmy się z
    bliskimi to mówili, że u nich jak padało tak pada :) Nie mogłem uwierzyć jaką siłe ma prawo
    przyciągania, że potrafi nawet pogodę dla mnie zmienić ! – a według prognozy miało padać ;]
    Gdy wracałem z powrotem spotkałem pewną dziewczyne, która powiedziała mi, że w tym miejscu
    gdzie byłem nad morzem to gdy przychodzą chmury, to tylko przechodzą i skupiają się dopiero w sąsiednim mieście w porcie, gdzie właśnie tam lało, a tam gdzie ja byłem to nie :)

  39. ja pisze:

    przypadkiem dobrze czasem zajrzeć do słownika ortograficznego

  40. [...] i szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  41. Aniela pisze:

    To jest najpiękniejsza historia romantyczna jaką kiedykolwiek przeczytałam. Bo wszystkie te seriale, filmy, książki, to wszystko jest wymyślone, a Twoja historia jest prawdziwa! A ja już przestałam wierzyć w miłość, właśnie przez to, że wokół mnie same rozwody, rozstania, zdrady. Dziękuję Ci bardzo za tą historię i życzę z całego serca szczęścia :)

  42. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  43. Buka pisze:

    Jestem dopiero początkującą osobą afirmującą:) Przynajmniej swiadomie;) I zastanawia mnie jedna kwestia, co, jeśli np jestem w pokoju z osoba rowniez afirmujaca swiadomie i jedna afirmuje zeby zgasic swiatlo a druga zeby zaswiecic- która otrzyma swoja prosbe w formie urzeczywistnionej?
    Jesli jest mi ktos w stanie to wytlumaczyc to byloby wspaniale:)

    P.S Nie wiedziec czemu, po przeczytaniu ksiazki ZERO OGRANICZEN, gdzie mowa o oczyszczaniu, nie odczuwam zadnych emocji przy afirmacji a wczesniej bylam niesamowicie radosna i szczesliwa przy marzeniach i sie spelnialy:( Co sie moglo stac? co mnie przyblokowalo?

  44. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  45. Ganna pisze:

    Spieszylam sie na pociag ,wlecialam do empiku (ksiegarni) zeby kupic cos do czytania w pociagu … czasu nie bylo szukac ,wiec tylko pomyslalam -zeby to cos ciekawego bylo- …Lezala na polce okolo ktorej stanelam, ksiazka ,rzucala sie w oczy bo innego koloru byla ,pierwsza ktora wzielam poprzegladac….Nazywa sie ksiazka ,,Traktat o szczesciu,, autor Jean D’Ormesson.Cala droge ,6 godzin,nie mogla oderwac sie od niej.Radze przeczytac,kto jeszcze nie czytal.

  46. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  47. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  48. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  49. Aga pisze:

    Książka „The Secret” trafiła w moje ręce delikatnie ponad 1,5 roku temu. Byłam świeżo po rozstaniu z człowiekiem, z którym spędziłam 6 lat życia. Był to 3 tydzień mojej nie mocy, poczucia beznadziei, szukania czegoś co da jakikolwiek sens mojemu istnieniu. Szukania drogi. Był to czas kiedy wydawało mi się, że nie umiem być sama, a dodam, że wszędzie w tamtym okresie widziałam tylko tych mężczyzn, którzy mieli już obrączki na palcach.:) w pociągu, w restauracji, na imprezach. Smęciłam, że będę sama do końca życia, że wszyscy już przecież są zajęci – takie obrazy przyciągałam zupełnie nie świadomie. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, z propozycją spotkania, taka babska piżamowa noc. Etap, gdzie strasznie bałam się zasypiać sama :) Wpadła do pokoju i rzuciła mi jakąś książkę na łóżko. Powiedziała: ” Wiem, że będzie ciężko ci zasnąć. Tą książkę dostała ostatnio moja teściowa na imieniny i mi pożyczyła. Z nas trzech tylko ty lubisz czytać”. :) Dzisiaj powiem, że był to dla mnie dar od Boga. Dar od Wszechświata. Dar, cud, uzdrowienie. Tej nocy, w której zaczęłam ją czytać, wydawało mi się, że to bzdurna książka, jakaś sekta, że ktoś chce mi wyprać mózg. :) Jednak nocy następnej coś we mnie kazało mi znowu ją otworzyć, czytać dalej. Przeczytałam ją w 3 dni. Zaczęłam analizować swoje dotychczasowe życie. Każdą sytuację, którą uważałam za moją porażkę. Każdą jedną osobę, zdarzenie dobre czy złe.
    Zdałam sobie sprawę, że właśnie oto przyciągnęłam do swojego życia zakup samochodu. Nie miałam wtedy pieniędzy, a jednak „chcę”, pragnienie było silniejsze. Wszystkie okoliczności, zdarzenia i ludzie sprawiły, że 2 tygodnie później od „mojego chcę”, miałam auto. Zdałam sobie sprawę, że przyciągnęłam ciągłymi narzekaniami utratę pracy. Bo czułam, że nie chcę tam pracować. :) Przyciągnęłam do swojego życia utratę partnera, bo pół roku wcześniej powiedziałam, że to wszystko nie ma sensu, że to za pół roku się skończy. Stało się tak jak powiedziałam, a po poznaniu Sekretu, dopiero zdałam sobie z tego sprawę. Zaczęło mnie to zastanawiać. Jeszcze nie dowierzałam. Taka ludzka natura. :) Jako, że zbliżało się wesele mojego brata, a ja byłam bez partnera, któregoś dnia śmiałam się do koleżanki wskazując na przypadkowego chłopaka: ” z tym gościem bym mogła pójść, ale przecież go nie znam”. :) Dopiero jak uwierzyłam, że ta miłość, której JA chcę jest możliwa, że obojętne czy ja będę na tym weselu sama czy nie, że i tak będę bawiła się świetnie, a miłość przyjdzie niepostrzeżenie, zaczęło się wszystko objawiać. I o dziwo to nawet ten „gość”, na którego pokazałam palcem, bo ładnie się uśmiechał. :) Miłość wyjątkowa i niepowtarzalna, taka jaka mi się wymarzyła :)
    W między czasie jednak musiałam się upewnić, że Sekret naprawdę działa. Ja dla sprawdzenia wymyśliłam sobie, że znajduję 4listną koniczynę. Szukałam jej 2 tygodnie :) Dopiero jak przestałam grzebać rękoma w trawie i patrzeć pod nogi, ona mi się objawiła. Przypadkiem upadły mi kluczyki na trawę, a gdy po nie sięgałam.. 4 listna koniczyna rosła tuż przy nich. To był moment, w którym zaczęłam skakać i cieszyć się jak dziecko. Moi rodzice patrzyli na mnie trochę tak jakbym oszalała :) ale śmiali się ze mną nie wiedząc zupełnie o co chodzi. Jak dziecko :) Dopóki wierzymy w te cuda, dopóki chcemy w nie wierzyć i mamy pewność, że TEGO właśnie chcemy, dostajemy to. Gdy wkrada się zwątpienie, gdy dopuszczamy myśli o braku przyciągamy tego więcej. Mnie znowu wkradło się zwątpienie. Znowu codziennie szukam sensu. Prostotę Sekretu można znaleźć wszędzie. W komedii romantycznej, w przypadkowej osobie spotkanej na ulicy, w życiu naszych znajomych, którzy o Sekrecie nie mają pojęcia, w książce, która wpada nam przypadkowo w ręce. Zawsze, gdy brakuje mi wiary, Wszechświat, czy mój Anioł Stróż podsuwa mi znaki, wskazówki. Gdy tracę wiarę, gdy widzę świat w czarnych barwach, gdy zaczynam pytać „dlaczego?”, ON zawsze jest obecny, zawsze słucha, zawsze daje znaki, zawsze pokazuje. Czeka cierpliwie, aż któryś wreszcie dostrzeżemy. Daje nam tyle znaków i szans ile wymaga w danym momencie życia nasza psychika. Daje nam je jeżeli faktycznie szukamy drogi. Jeżeli chcemy tę drogę zobaczyć, to ją zobaczymy. Każda, nawet najgorsza sytuacja życiowa ma możliwość obrócenia się w tą pozytywną, w tą która uczy nas życia, uczy nas tego kim jesteśmy, kim chcemy być.
    Jestem zwykłym człowiekiem. Zapominam czasami podziękować, czasami nie czuję że powinnam, a powinnam. Wszystkie emocje świata :) Upadamy tylko po to, żeby się podnieść, żeby wierzyć silniej, obojętnie w co. Zwątpiłam po raz kolejny 6 miesięcy temu. Wierzyć na siłę też się nie da, bo to strasznie męczy. Chciałam na siłę znowu w coś wierzyć, ale samego siebie też nie da się zmusić. Pragnienie i wiara uwalniają się z nas same kiedy są prawdziwe. Tylko prawdziwa, szczera i dobra wiara i dobre pragnienie objawią się nam tak, jakby nas naprawdę cieszyło. Znowu zaczynam. :) Dziś to wiem i zapewne te 6 miesięcy pracy nad samą sobą i znoszenia siebie czegoś mnie nauczyło. Czemuś to wszystko miało służyć i objawi mi się odpowiedź czego było to warte. :) na pewno czegoś WIELKIEGO :) Dzisiaj napiszę.. ” z braku drogi, rodzi się droga”. :)

  50. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  51. Ania pisze:

    Ze PP dziala dla mnie nie ulega zadnej watpliwosci.
    Po kazdej mojej wizualizacji kiedy ona spelnia sie,i nie waznie czy to dla mojego blaga czy nie,jestem pelna podziwu.
    Zamykam oczy widze piekny dom,z zadbanym ogrodkiem…..i zaczynaja sie zmiany w moim zyciu.Spostrzegam jak trace kontakty z ludzmi ktore moga przeszkodzic mi w tym celu,i zawieram nowe znajomosci,ktore przybliza w osiaganiu celu.Te zmiany czasami sa przerazajace,poniewaz czlowiek tak przyzwyczajony ze boi sie gwaltownych zmian…Tyle ze ja wiem,gdy bede bac sie i odpuszcze to wymazony dom tez rozplynie sie niczym miraz…
    Jeszcze w zyciu nigdy tak nie bawilam sie dobrze.Przeciez To co kiedys ogladalam w bajkach i myslalam ze cud to tylko w ksiazkach i w TV,to teraz przezywam to na wlasnych doswiadczeniach.Wystarczy tylko zamknac oczy i wyobrazic sobie co chcesz,umiec spostrzegac te zmiany,dziekowac i nic wiecej….
    Zycze wszystkim milej zabawy:)

  52. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  53. basman pisze:

    Prawo przyciągania znam od kilku lat ale wciąż nie moge sie nadziwić jak niesamowicie wypełnia nasze życie. Niezapomne sytuacji która wydawała mi sie absurdalna ale jest prawdziwa. Analizowalem wiele razy dlaczego moje życie jest takie jakie mam a nie inne i powiem tyle – wszystko zaczyna sie od myśli.
    Pamiętam gdy rok temu wątpiłem w to prawo i dla próby, tak dla próby wymysliłem ze chce znaleźć zielonego motylka. Tak jak co niektórzy znajdywali piórko według potrzeby, ja uznałem piórko za proste, wieć wymysliłem cos absurdalnego.
    Jak się domyślacie nie czekałem długo. Jechałem kiedys rowerem i zatrzymałem sie przed skrzyżowaniem, spojrzalem na ziemie i na asfalcie lezał potrącony jasno zielony motylek. Myślałem że zrobie prawu na złość, że mu utrudnie okazało sie ze dostałem co chciałem. Szkoda mi tylko motylka bo niestety już niemógł latać chociaż był cały.
    Powiem tylko tyle ze jak popatrze wstecz na moje zycie to mam dokładnie to co chcialem i tak jak to sobie wyobrazalem ze bede mial, mieszkanie, spokojne zycie, rodzina. Nawet moja praca. Wyobrazałem sobie siebie pracujacego umyslowo przy biurku, chcialem odpowiadac za produkcje i nadzorowac prace na wielu stanowiskach. i ?? i tak pracuje!!! jako technolog:)
    Marzyłem o jednym konkretnym modelu gitary gdyz jestem muzykiem. Mimo tego ze sporo lat uplynelo, dzis jestem szczesliwym posiadaczem dokladnie tej. Co do zespolu w jakim gram to rowniez wszystko sie zgadza. chcialem grac w zespole weselnym i u szczesliwiac ludzi. to wlasnie robie i sprawia mi to ogromna radość:) Prawo przyciagania dziala tez w druga strone, czasem przyciagamy do siebie realia ktore byly naszymi obawami. Warto wyrobic w sobie taka swiadomosc aby na przyszlosc starac sie ich unikac. Co do obaw, to nie chcialem aby np w moim zespole koledzy pili alkochol i niestety zgodnie z prawem to dostalem – problem z alkocholem.
    Obecnie zalozylem drugi zespol i jest w nim wiecej energii niz w poprzednim, opieram sie na prawie przyciagania i „zarazam” tym ludzi. To jest niesamowite jak dziala i wzrasta to co tworzysz.
    Myślcie pozytywnie – warto!!

  54. Alina pisze:

    W moim życiu na każdym kroku jestem pod wrażeniem siły myśli na wydarzenia,choć czasem wywołuje to ogromne poczucie winy, bo nagle sobie pomyślałam jak wiele uniknęłabym cierpienia, gdyby moje myśli były jasne, pełne wiary i ufności, a serce wolne od strachu. O najbardziej szokującym świadectwie siły myśli jeszcze nie jestem gotowa pisać . Jednak chcę się podzielić takim prostym przykładem jak odchudzanie po porodzie. Byłam załamana, swoim wyglądem, myślałam , ze już nigdy nie wrócę do poprzedniej sylwetki. zaczęłam regularnie czytać magazyn Shape, w którym były historie osób, które poradziły sobie z jeszcze większym „nadbagażem ” niż ja. Zaczęłam sobie wyobrażać siebie jak ćwiczę, zdrowo się odżywiam i stosuję inne triki. Zaczęłam sobie wyobrażać siebie świetnie wyglądającą, widziałam zachwyt w oczach znajomych i ;) nieznajomych jak paraduję w sylwestra w pięknej sukni. Wszystko szybciej przyszło, niż się spodziewałam. Praca nad sylwetką była fascynująca, byłam taka szczęśliwa. Codziennie z wózkiem spacerowałam dość szybkim tempem kilkanaście kilometrów, bez poczucia wyrzeczenia jadłam tylko zdrowo, w niewielkich ilościach, a głód był mi obcy.Po 5 miesiącach osiągnęłam wagę sprzed ciąży. Strasznie chciałam mieć kasetę z Cindy Crauford z ćwiczeniami, nikomu o tym nie mówiłam, a dostałam ją od mojego męża pod choinkę. Dzięki zachowaniu motywacji, regularnym ćwiczeniom i diecie po roku moja sylwetka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Ale codziennie myślałam o swoim celu i planowałam co będę robić by ten cel osiągnąć.To było magiczne, miałam taką nieodpartą potrzebę dzielenia się tym z innymi. jednak nie zawsze spotkałam się z podobnym entuzjazmem. Teraz mogę się podzielić tym tutaj :) i wierzę, że przyjdzie w moim życiu moment, gdy pożegnam obecne problemy finansowe i połączę moja pasję z pracą

  55. Alina pisze:

    Chciałam jeszcze dodać, że kilka lat wstecz przed tym zdarzeniem, mimo wielu prób nie udało mi się osiągnąć swojego celu zrzuceniu kilku kilogramów, teraz wiem, że m.in. powodem było to, że swoją uwagę skupiałam na tym czego nie chcę, zamiast wyobrażać sobie to czego pragnę. Dużo łez upłynęło zanim się tego nauczyłam, a tutaj proszę „Wojtek podaje wszystko na talerzu”.

  56. bbb pisze:

    pracowalam jako niania i z rodzina, ktorej dziecmi sie zajmowalam, pojechalismy do Portugali na wakacje! Pamietam te piekne, cieple wieczory, zgielk ulic, turysci, male urocze knajpki, a ja musialam albo zjmowac sie dziecmi, albo bylam oddelegowana na ”wolny wieczor” – niestety sama… Pamietam, ze obiecalam sobie wtedy, ze na nastepny rok pojade na wakacje nad cieple morze i bedzie mi towarzyszyl jakis mezczyzna, i bedziemy tak spedzac czas jak widziane przeze mnie wtedy pary (na molo, kolacje, spacery…)! Sprawdzilo sie – wladowalam w Hiszpani, z przyjacielem, nie chlopakiem, nie bylo tak romantycznie i milo, ale podstawa, czyli moje pragnienie pojechania z facetem na wakacje sie sprawdzilo:) trzeba uwazac o czym sie marzy i precyzyjnie to wyrazac… mam jeszcze kilka takich historii:)

    p.s przepraszam, za brak polskich znakow!

  57. Monika pisze:

    Witajcie, natrafiłam na ten blog całkiem niedawno, ale bardzo mnie zainspirował. Pomysł na dzielenie się swoimi doświadczeniami – bezbłędny. Chciałabym też podzielić się swoimi: Obiektem mojego przyciągania był naturalny, szybki i bezbolesny poród, co lepsze przyciągałam go z wielką lekkością, tak jakbym już wiedziała jak to będzie (choć był to mój pierwszy raz). Od początku ciąży, aż do końca w ogóle się go nie bałam, wiedziałam, że wiele kobiet cierpi (a przynajmniej tak mówi), że wiele ciężarnych „umiera” ze strachu, a ja nie czułam żadnych obaw, tylko radość z rosnącego w moim brzuszku dzidziusia. Moja mama w ramach swoich pesymistycznych myśli obawiała się, że w ślad za jej rodziną będę miała ciężki, długi i bolesny poród i nie wiem dlaczego czuła się w obowiązku informować mnie o swoich obawach, ale mój wewnętrzny spokój i pewność były skuteczną blokadą dla takich negatywnych słów i obaw. W miarę upływu czasu zaczęłam spotykać dziewczyny, które miały już na świecie swoje pociechy i totalnie zaprzeczały panującemu przekonaniu, że poród musi boleć. Myślę, że był to jeden z efektów działania PP. Kolejnym był oczywiście sam poród, który jak można się domyśleć był krótki, lekki i przyjemny :) trzecim, a raczej drugim (w kolejności chronologicznej) elementem tej samej historii, który ewidentnie wynikał z PP było obrócenie się mojej córeczki główką do dołu na kilka dni przed porodem – mimo, że lekarz skazywał mnie już na cesarkę ze względu na złe ułożenie dziecka w brzuszku – lekarz sam był tym zdziwiony – mimo, że ma za sobą wiele lat praktyki ginekologiczno – położniczej byłam jego pierwszą pacjentką, u której dzidzia zrobiła fikołka tak późno i to w pierwszej ciąży.

    Moje macierzyństwo też jest dużo łatwiejsze niż to o którym opowiadały mi przed porodem inne mamusie – hmm może to też PP… :)

  58. Monika pisze:

    Jakbym czytała swoją historię :) wyjeżdżałam dokładnie 1 sierpnia 2011 roku w podróż poślubną nad morze do miejscowości Rewa, w Poznaniu gdzie mieszkam pogoda była fatalna już na kilka dni przed, a przyjęcie weselne miało być 31. Lipca na dworze. Były to początki kiedy zapoznawałam się z PP i nawet nie wiem jak to zrobiłam, ale w dzień mojego ślubu pogoda była piękna mimo, że dzień wcześniej padało. Jak następnego dnia wyjechaliśmy pogoda w Poznaniu nieco się popsuła, a w Rewie była idealna :) byliśmy tam dwa tygodnie i tylko nocami niekiedy popadywało, a w dzień leżąc na plaży widzieliśmy jak w okolicach Gdańska okrutnie mocno pada :)

  59. ewa hejnicka pisze:

    …rozstałam się mężczyzną, z którym spędziłam ok.13lat…..mimo takiego stażu byłam osoba b.młodą..miałam ok. 28lat…..Gdy emocje opadły…usiadłam i rozmyślałam o tym jak miałoby wyglądać moje życie…..Bardzo chciałam mieć swój kąt….marzyłam o mieszkaniu….Na ten moment -wydawało mi się- była to wielka abstrakcja……..Mieszkałam wówczas na małym pokoiku w domu Rodziców…..miałam pracę, która nie przynosiła dużych dochodów…Jak dobrze pamiętam- starczało na podstawowe potrzeby….(uwzględniając raczej „niższą półkę”)….W głowie miałam słowa mojego ex-partnera: „…gdyby nie ja to byś do dziś jeździła rowerem………” Pamiętam, że na ów czas te słowa dość mocno mnie dotknęły…..Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że w późniejszym czasie staną się one wystarczającą motywacją do zmiany sposobu myślenia i widzenia siebie….Zaczęłam marzyć i wyobrażać sobie siebie wewnątrz tych marzeń…..Czułam,że posiadam…Towarzyszyła mi wtedy radość…wyjątkowo dobry nastrój…jakbym faktycznie zrealizowała swoje pragnienia…hmmmm…..Dziś moge powiedzieć, że w tym momencie faktycznie zaczęły realizować się moje marzenia….. Najpierw były myśli, marzenia i nastrój, jaki towarzyszy chwili, w której osiągamy sukces…..(to śmieszne ale ja cieszyłam się a’konto )…….W niedługi czas później otrzymałam mieszkanie po Dziadku…..wymagało kapitalnego remontu i co za tym idzie-niosło za sobą dużo wydatków…….Nie wiem jak to się stało…..Nie mając nic- zaczęłam…..Wyobrażałam sobie, że moje mieszkanie jest bardzo eleganckie…..,że wszystkie rzeczy są wyjątkowe….Zauważyłam w internecie przepiękne pucharki do lodów….Zamówiłam je! Reszta(piękny stół, obrus….etc..).pozostało w sferze marzeń….Wiem, wiem…..dopuściłam się absurdu(ale tylko teoretycznie)…Ja tak bardzo czułam wnętrze tego mieszkania, że ściany, podlogi szafy,stół czy obrus były tylko kwestią czasu…..Przyszedł czas na remont….Z pomocą finansową przyszli Rodzice(CUDOWNI LUDZIE…KAŻDEGO DNIA….W MYŚLACH SETKI RAZY MÓWIĘ JAK BARDZO ICH KOCHAM I DZIĘKUJĘ BOGU ZA MOJĄ WSPANIAŁĄ RODZINĘ )….Sami nie mieli wiele…ale wystarczyło żeby rozpocząć…..Znaleźli się fachowcy, którzy perfekcyjnie wyremontowali mieszkanie….Pieniędzy było mało….oszczędności Rodziców…troszkę pożyczyła Ciocia…Pamiętam ten moment, kiedy została kuchnia…Niestety chciałam przesunąć w czasie remont tego pomieszczenia gdyż naprawdę nie miałam już żadnych środków finansowych….I w tej chwili zdarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał….Odwiedziła nas Ciotka z Wujem…by oznajmić, że zdecydowali się na emigrację…Poprosili o zajęcie się pustym domem oraz sprawami, których na bieżąco trzeba pilnować….Zwrócili się z tym do moich Rodziców, którzy bez chwili zastanowienia zdecydowali się pomóc….Tuż przed końcem wizyty Ciotka wyjęła z torebki kopertę z pieniędzmi, prosząc o przechowanie do ich powrotu…Po czym dodała” gdyby były wam potrzebna- śmiało korzystajcie”…..One były naprawdę bardzo potrzebne….Dzięki nim remont dobiegł końca….Pieniądze obu Ciotkom udało się spłacić stosunkowo szybko…..Widząc co znaczy” MYŚLEĆ Z WIARĄ I EMOCJĄ” postanowiłam zaprojektować w myślach wnętrze swojego mieszkania…..W bardzo krótkim czasie udało się……

  60. W przyciąganiu dobrych rzeczy pomaga pozytywne myślenie; warto marzyć bo marzenia się spełniają.

  61. Magdzialenka ;) pisze:

    Jak widać nie ma przypadków i to co często jest określane jako pech albo katastrofa (awaria auta) w końcowym rozrachunku przynosi nam spełnienie :)

  62. Magdzialenka ;) pisze:

    To ja opiszę jeszcze „gorącą” sytuację :) prawie wcale nie oglądam telewizji, zdarza mi się to sporadycznie, tydzień temu przeskakiwałam z programu na program w poszukiwaniu jakiejś ciekawej bajki dla córki i natknęłam się na serial dokumentalny, w którym kilka lat temu występowałam ja i moi znajomi. Był to jednak inny, nowszy odcinek. Z nostalgią wspominałam w myślach ten film i zapragnęłam jeszcze raz obejrzeć „nasz” odcinek. I wiecie co? Wczoraj wieczorem moja druga połowa dostaje telefon : WŁĄCZ TELEWIZOR JESTEŚCIE W TV !!! Nię wątpię, że to był przypadek, takowe nie istnieją :) sama przyciągnęłam tę powtórkę :) zresztą co chwilę zdarzają mi się takie sytuacje. Jednak nie zawsze przyciągam miłe rzeczy, ale mam świadomość, że przyciągam ja. Zdarza się, że WSZECHŚWIAT zmusza mnie na swój sposób, abym coś dostała czy to materialnie czy to będzie jakaś czynność, którą muszę wykonać. Np. jakiś czas temu przyglądałam ogrodzenia swoich koni i myślałam, że trzeba by je odnowić, bo już nie prezentują się zbyt dobrze. Moje rozważania trwały kilka dni, aż jak odłożyłam robotę na czas kiedy będą bardziej sprzyjające warunki atmosferyczne i „zapomniałam” o sprawie , jedna z klaczy postanowiła staranować ogrodzenie. I już nie miałam wyjścia, trzeba było zrobić nowe :) tak oto Wszechświat zmusił mnie do pracy :)

  63. Basia pisze:

    Mam kilka przykładów z mojego życia siły sprawczej myśli. Większych i mniejszych. Ich materializacji zawsze towarzyszy u mnie wdzięczność za to co już mam. Kilka z przykładów:

    Dołek finansowy, brak stałego dochodu, a święta tuż tuż. Pracuję na zlecenia, ale sezonowość na moje usługi akurat w tym czasie najgorsza .. na koncie pustka, szansa na jakiś zarobek niby marna. Wizualizuję sobie 2000 zł na koncie. Niewiele, ale akurat tyle potrzebowałam. Towarzyszy temu dobry nastrój, postawa „Z góry dziękuję”, ale bez nacisku i wbrew temu co się zaleca- ja akurat nie mam 1000 % pewności, że się uda, myślę raczej „Zobaczymy, chętnie się miło zaskoczę”. I w ciągu 3 tyg pojawiają się zlecenia na kwotę zgodnie z życzeniem. Teoretycznie nie powinno się to zdarzyć, a jednak…

    Tv się psuje, a na zakup nowego kasy brak. Więc uruchamiam wizualizację nowego tv, towarzyszy jej dobry nastrój, ciekawość „Czy i tym razem się uda?”. Po 2 tyg dzwoni znajomy czy nie potrzebuję czasem tv bo akurat kupuje nowy.

    Siedzimy z koleżanką na miłym spotkaniu, świetny nastrój nam towarzyszy, spędzamy świetnie czas. Opowiadam o próbie piórka. Zaintrygowana, ale bardziej dla zabawy podejmuje wyzwanie tu i teraz. Wyobraża sobie piórko, nic mi nie mówi jakie. Ja sobie wstaję, wyciągam kufer z moimi skarbami, by pokazać jej piórko z kolekcji mojej biżuterii z intencją taką „Jak zobaczysz np na straganie biżuterię z Twoim piórkiem, o jak u mnie tu, to też się liczy pamiętaj..”. Koleżanka blednie, wachlarz emocji na twarzy… Mówi, że moje piórko to jej piórko. Dokładnie takie sobie wyobraziła. Kolorowe, delikatne, aksamitne, niecodzienne. Natychmiastowa (ok 3 min) materializacja jej myśli. Nie miałam pojęcia, że ona akurat o takim dziwaku jak ten z mojej biżuterii pomyśli. Nic mi nie mówiła, ja jej nic nie sugerowałam. Rzecz jasna piórko jej dałam na własność ;) Wniosek: dobry nastrój przyśpiesza realizację.

    Sytuacje z filmami czy z piosenkami przyciągniętymi – maaasa. Jednego wieczora rozmawiam z siostrą pytam czy pamięta taki, a taki film, jak nas cieszył gdy byłyśmy dziećmi, na video jeszcze cały czas go męczyłyśmy. Miło nam się wspomina dobre czasy, pojawia się myśl: Trzeba obejrzeć znowu. Dwa dni później włączam tv i na tvp 2 leci ‚nasz’ film. I z piosenkami i z książkami i z osobami, z którymi kontakt zanikł itp zdarzały się takie sytuacje bardzo często.

    Obecnie żyję w mieszkanku, które sobie wymarzyłam. Wynajmuję- nie posiadam na własność, ale moja sytuacja finansowa nie pozwalała mi do niedawna nawet na wynajem. Pojawiła się świetna okazja, mieszkanie zgodnie z życzeniem przestronne, nowoczesne, sprzyja rozwijaniu moich artystycznych pasji. Kilka miesięcy temu mieszkając w zupełnie innych warunkach w myślach dziękowałam, za to, że mam gdzie mieszkać, że mam swój kąt, i w myślach widziałam się już na tarasie nowego pięknego lokum.. I voila ;) Jestem szczęśliwa i wdzięczna za te wszystkie ‚cuda’ i radości w moim życiu.

    Nie wiem czy to nazwać PP, czy jakkolwiek inaczej, ale myśli z wczoraj tworzą dziś to pewnik. Chociaż jeszcze nie przyciągnęłam głównej wygranej w lotto, a intensywnie nad tym pracuję :) oraz pięknego rodzinnego domku nad jeziorem (ładnie to można połączyć z wygraną w lotto :) ) to pracuję nad tym cierpliwie. To z pewnością kwestia czasu. A może otrzymam coś znacznie bardziej wartościowego ,, dam Wam znać :)

    Pozdrawiam.

  64. Dawid pisze:

    Zacznę od tego, że wierzę w sekret od momentu kiedy przeczytałem książkę. Czytając uświadomiłem sobie, że sekret naprawdę działa. Przed przeczytaniem książki nie byłem w stanie wyjaśnić sobie pewnych sytuacji z mojego życia wziętych. Oto kilka z nich; Pierwszą była myśl o zmianie pracy. Było to około 6 lat temu kiedy znalazłem się w nie najlepszej sytuacji. Otóż pracowałem wtedy 60 km od miejsca zamieszkania, praca była świetnie płatna. Niemniej jednak musiałem z niej zrezygnować z uwagi na fakt, iż stanowiłem rodzinę zastępczą, dla wtedy 8 letniego brata. Mieszkaliśmy w tym czasie jeszcze z 70 letnim dziadkiem. Z uwagi na odległość i charakter pracy nie byłem w stanie poświęcać uwagi mojemu bratu co przełożyło się na jego stopnie w szkole, dziadek był schorowany dlatego też nie dawał rady przypilnować brata. Pomyślałem muszę zmienić pracę, zacząłem zastanawiać się gdzie mogę pracować. W tamtej chwili widziałem siebie w Coca- Coli, widziałem się za kierownicą służbowej Yariski, widziałem się również jak przyjmuje zamówienia, biorę udział w szkoleniach ogólnie jak sumiennie spełniam obowiązki przedstawiciela tejże firmy. Możecie Państwo nie uwierzyć ale po około dwóch tygodniach rozmyślania, właścicielka z pobliskiej mi Żabki poinformowała mnie o rekrutacji w Coca- Coli. Pojechałem na rozmowę kwalifikacyjną i dostałem się po pierwszym spotkaniu, gdzie konieczne były dwa.

    Obecnie przebywam na terenie UK, wyjechałem blisko dwa lata temu. Pierwsza praca była przerażająca, monotonna w beznadziejnej atmosferze. Pracując tłumaczyłem sobie, że to nie jest praca do końca życia, motywowałem się mówiąc sobie ” Dawid, jeśli tyle ludzi tu pracuje, dlaczego ty miałbyś nie dać rady, nakręcałem się pozytywnie jednocześnie rozmyślając o nowej pracy z samochodem służbowym, będąc czysto i schludnie ubranym, nie jak w tej fabryce. Stało się, po około półtora miesiąca pobytu w Anglii, na jednej z imprez poznałem pewną dziewczynę. Pracowała wtedy w biurze gdzie zajmowali się pomocą przy uzyskaniu odszkodowań powypadkowych, umówiła mnie na rozmowę o pracę i dostałem się na stanowisko Business Development Managera, dostając polski departament pod siebie. Uwierzcie mi to naprawdę działa!! Pracowałem tam blisko 9 miesięcy dając z siebie tak wiele jak mogłem, sytuacja zaczęła się komplikować przez złe traktowanie mnie i ludzi, za których byłem odpowiedzialny. Doszło do tego, że rozwiązali cały polski departament. W między czasie dojechała do mnie moja narzeczona, byłem wtedy około 6 miesięcy w Anglii. Moja dziewczyna jest wykształconą kosmetolog, po wielu kursach kosmetycznych, także po studiach na wydziale kosmetologii. Przyjechała, jak każdy w zasadzie zaczęła pracę w fabryce. Praca była mecząca, zmiana 12h dojazd do pracy i powrót około 13h. Nie była zadowolona ani ona ani ja. Oboje myśleliśmy o lepszej pracy dla niej. Stało się, dostała pracę 3 minuty od miejsca naszego zamieszkania, praca w polski sklepie. Żadna rewelacja ale było blisko i nie tak monotonnie jak w fabryce. W tym czasie zdecydowaliśmy się na zakup łóżka kosmetycznego, lampy i trochę kosmetyków. Miałem nadzieję, że uda się by zacząć dorabiać na zabiegach kosmetycznych. Mieliśmy mini salonik w living roomie, to nie było dla nas fajne. Żyliśmy tak około 8 miesięcy, intensywnie myśląc o otwarciu salonu kosmetycznego, ustaliłem sobie to za cel na 2012 rok i stało się. W październiku 2011 otworzyliśmy salon kosmetyczny, niewielki ale jest :) Ada zrezygnowała z pracy w sklepie i pracuję w samym centrum miasta w Naszym salonie!!

    Kolejnym celem jest dystrybucja kosmetyków, na których Ada pracuje w salonie. Nie ukrywam iż w pierwszej chwili to Ada mawiała, iż byłoby pięknie i super gdybym ja dystrybuował kosmetyki na rynku brytyjskim. W pierwszej chwili nie widzialem na to sposobności, przecież całe oszczędności zainwestowaliśmy w salon. Myślałem i wyobrażałem to sobie ale nie teraz, myślałem, że potrzebujemy zaoszczędzić pieniędzy by kupić kosmetyki za większą kwotę. Możecie nie wierzyć ale kiedyś pracowałem w Polsce w charakterze wyłącznego przedstawiciela na dwa województwa w branży stomatologicznej. Firma, w której pracowałem do tej pory jest wyłącznym dystrybutorem na teren Polski. Pamiętam kiedy będąc na jednym z wyjazdów służbowych leżałem na hotelowym łóżku rozmyślając jak pięknie byłoby być wyłącznym dystrybutorem, czegokolwiek ale jednak. I to się dzieje, znalazłem organizację rządową, która decyduje się pomogć nowym biznesom. Podstawą jest business plan, rzecz jasna w języku angielskim ( poziom mojego angielskiego oceniam jako średni) Mialem wątpliwości, czy ja dam radę to napisać, pytałem siebie. Tydzień temu oddałem business plan słysząc Your business plan is perfect :) W międzyczasie ustaliłem warunki z firmą, z którą chcemy współpracować. Obiecano mi reklamę na ich stronie jako wyłącznego dystrybutora na rynek brytyjski. Czekam na odpowiedź z banku, wierzę że przyznają mi kredyt i stanie się to o czym rozmyślalem leżąc na hotelowym łóżku!! Wiara czyni cuda!!! Sposób wyobrażenia sobie tego co chcemy osiągnąć, poprzeć działaniem i stanie się to o czym marzymy!!

    Ps, Jest jeszcze kilka sytuacji o których mógłbym tu napisać, mniej znaczących ale jednak.

    Wojciech, po Twojemu sciskam pozdrawiając czytających bloga!
    A Tobie dziękuję z inspirację!!
    Dawid

    Tak na koniec dodam, iż rozmyślam o spotkaniu z Tobą czy to się stanie?? :)

  65. Wojciech pisze:

    Rewelacja :) Powodzenia w realizowaniu kolejnych, jeszcze odważniejszych i jeszcze wspanialszych planów, marzeń i wizji!

    A co do spotkania… Kto wie, kiedy nasze ścieżki się skrzyżują? :)

  66. [...] szczęściu, mając władzę nad swoją rzeczywistością Przeskocz do treści Strona głównaOpowieści o mocyPublikacjeSzkolenia [...]

  67. Smoch pisze:

    Wojtku , sam fakt ,że żyję jest MOCĄ samą w sobie. .Im silniejsza moja myśl , słowo i wiara tym przyciąganie silniejsze. Przyciągnęłam -wakacje nad jeziorem, zakup samochodu, mądrych i dobrych nauczycieli i ludzi.Wiele, wiele rzeczy. Dziś przyciągnełam osoby zainteresowane MEDYCYNĄ CHINSKĄ , MEDYTACJĄ , osoby potrzebujące TERAPII DUCHOWEJ. Teraz marzy mi się zmiana miejsca zamieszkania . Współpraca z ludzmi o podobnych zainteresowaniach dla ludzi ,którym mogę pomagac w duchowym zrozumieniu życia i przyczyn pojawiających sie chorób. Byc osobą otwartą i ciekawą życia.

  68. Fred. pisze:

    Nie pamiętam, żeby uczono mnie sztuki podziwiania zmieniającego się świata. Niby kto miał to zrobić, skoro wcześniej wydawało się oczywistym istnienie świata materialnego i brakowało dowodów na „cuda”. Wszystko było wytłumaczalne naukowo i tyle. Jednak świat nie stoi w miejscu, a ludzi rozpiera chęć poznawania. W ten sposób odkrywamy tajniki kreowania rzeczywistości przez nas samych. Nie pojmujemy jeszcze jak to działa, ale uczymy się korzystać z nowo odkrytej mocy. W moim życiu dostrzegam cały splot wydarzeń na własne życzenie. Z jedną realizacją życzenia miałem kłopot bardzo długo. Dostałem to czego zapragnąłem, ale nie byłem przygotowany na odpowiedź. Przeszył mnie paraliżujący strach na dosyć długo. I tutaj moja rada, nie dajcie się zwieść pozorom. Czasami wydaje się, że to co dostajemy to nie to, co zamówiliśmy. Trzeba nauczyć się interpretować każde zdarzenie na swoją korzyść! Wobec siebie można stosować nawet zdyskredytowaną propagandę. W kryzysowej sytuacji, każda poprawa nastroju jest ważna. Wiem z doświadczenia, że łatwo ulec panice. Cały wszechświat jest do naszej dyspozycji i nie ma w nim żadnego dywersanta. Realizować można najśmielsze pomysły. Z początku nie dajemy wiary w swój twórczy udział. W ten sposób zamykamy sobie dostęp do dalszego tworzenia. To jest proste, jeśli zna się metody twórcze. Odsyłam zainteresowanych do książki Transerfing rzeczywistości 5cz. Zelanda Vadima. Można ją przeczytać na stronie SMN (System Miłości Narodów).
    Ja przestaję się dziwić, gdy rozwiewają się deszczowe chmury na moim spacerze, gdy spotykam życzliwe osoby, gdy ustaje przeszkadzający hałas, gdy kupuję wszystko świeże, gdy znajduję odpowiedzi na swoje pytania niby przypadkiem. Tego jest tak dużo, że czasami brakuje czasu na analizę kto miał na to wszystko wpływ. Ja wiem, że sam chciałem tego wszystkiego, tylko wcześniej zapominałem o swoich życzeniach. Brak uwagi i wdzięczności popycha nas w rozgoryczenie i narzekanie. Uczmy się kontrolować własne myśli, by nie przegapiać cudów tworzonych Samemu! Nawet nie zdajemy sobie sprawy co sami robimy. Chodzimy, jemy, gramy, mówimy… może przypadkiem? Zastanawiając się nad przyczyną oddychania łatwiej zrozumieć, jak dalece zapomnieliśmy o własnym udziale w tym procesie. Uruchamiając samochód nie przychodzi nam do głowy, że to My go uruchamiamy myślami. On inaczej nie ruszy! Chmury same z siebie nie płyną po niebie! Całą iluzją naszej rzeczywistości sami kierujemy, tylko tak trudno w to uwierzyć i teraz sobie to przypominamy! To piękne uczucie! Posłuchajcie piosenki Marka Grechuty „Wolność”, tekst mówi wszystko, a zdjęcia podkreślają przesłanie.
    Wojtku! Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Twój trud! Życzę Ci szerokiego dostępu do pomysłów promujących wzajemne pomaganie!

  69. Ewa pisze:

    Przeczytałam wasze historie i coś w tym jest jakby tak głębiej się zastanowić nad tym,sama kilkukrotnie się o tym przekonałam np na przykładzie piosenek.a raczej zespołów,czasem sobie wieczorem leżąc w łóżku słuchając radia myślę,fajnie by było jakby poleciała piosenka danego zespołu,i co za czym skończę myśl leci piosenka tego zespołu.Albo kiedyś oglądając z nudów reality show,spodobała mi się otwartość jednego mężczyzny, i sposób bycia,wiem pewnie niektórzy z was pomyślą w tv można grać kogoś kim się w życiu prywatnym nie jest,ale ja czułam że on jest naturalny,odkąd program się skończył szukałam jakiejś strony internetowej poświęconej temu mężczyźnie,bo powiedziałam sobie oglądając ten program że ja go kiedyś poznam,niby bez przekonania tak po prostu.I po jakimś roku od emisji tego programu trafiłam na jego stronę internetową zostawiłam wpis na jego księdze gości ze swoim numerem GG,i co się stało po kilku godzinach od mojego wpisu na jego księdze odezwał się do mnie,od tamtej pory minęło kilka lat,po jakimś czasie rozmów przez internet spotkaliśmy się i jesteśmy znajomymi,można powiedzieć kolega koleżanka :-)…Także to też raczej nie przypadek.

  70. Kasia pisze:

    Witam,
    jest dośc późno, nie wiem, czy dużo napiszę. Ale przyciągnęłam/wykreowałam bardzo dużo. Dom moich marzeń poza miastem i zaraz potem dom w mieście (marzenia się zmieniły :), sposób w jaki to się stało graniczył z cudem. Zdrowe dziecko w dośc późnym wieku, męża który jest moją totalną drugą połówką ( i też kreuje ;)… zawód, własną firmę… na co dzień – małe rzeczy typu: zastanawiam się, jak gdzieś dojechac i zaraz ktoś dzwoni, że jedzie w to miejsce i mogę jechac z nim. Dziecka nie przyjęto do żadnego przedszkola (brak znajomości, brak miejsc lub mnostwo osób na jedno miejsce) i nagle dzwoni dyrektorka jednego i oświadcza że przyjęła nasze dzieko – jakimś cudem znalazło się miejsce… Czytam wywiad z osobą, która robi wiele dla innych i myślę – dobrze byłoby coś z nią razem zrobic. Za tydzien dzwoni koleżanka i mówi; „wiesz, moja przyjaciółka XX (TA właśnie osoba) szuka kogoś, kto mógłby (…) i pomyślałąm o was. Może moglibyśmy coś razem zrobic?
    Kurczę niby jestem przyzwyczajona, ale czasami i mnie… szczęka opada.
    Czasem gubi mnie (paradoksalnie, patrząc na osiągnięcia) niskie poczucie własnej wartości (z toksycznego dzieciństwa) i… to że dośc często zmieniam zainteresowania (patrz domy – teraz borykam się ze sprzedażą tego pierwszego). Niska samoocena powoduje, że czasem dopada mnie poczucie, że nie zasługuję na to wszystko. I np. ostatnio samochód marzeń (też wykreowany niemal cudem) ukradziono mi… „pracuję” teraz nad nowym – jeszcze lepszym, a co, należy się – w ramach ekwiwalentu od wszechświata.
    Tak więc to działa. DZIAŁA. Działa tak, że czasem mnie to aż przeraża i wyhamowuję, bo za szybko, za dużo, za odważnie. Ale jest również wspaniałe :)
    Pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję za to forum – czytam je dośc regularnie :) Do niektórych artykułów wracam wielokrotnie. Super, że jest takie miejsce :)
    pozdrawiam Kasia

  71. Ania pisze:

    Przedwczoraj ćwiczyłam face fitness ,nadmuchiwałam policzki,śmiesznie wyglądałam ,i tylko pomyślałam co byłoby gdyby tak wyglądałam…Wczoraj rozbolał się mi ząb,a dzisiaj obudziłam się z opuchniętym policzkiem…,ślicznotka:))…
    Uważajcie o czym myślicie…

  72. koya pisze:

    Musisz marzyć intensywnie ale przede wszystkim wierzyć że on już jest Twój, ja juz mam swój mały domek :)

  73. Zenon pisze:

    A Wy tak na poważnie wierzycie w samospełniające się życzenia czy tak bardziej się kokietujecie ?
    Na zasadzie że fajnie byłoby gdyby tak się działo.

  74. Lukas pisze:

    Witam wszystkich.
    Opowiem historię mojego życia a dokładniej 3 miesięcy począwszy od 1.01.2012 roku. Od ponad roku znam film sekret, czytałem różne książki o podobnej tematyce. Wiem jedno moje życie zaczeło się zmieniać od kiedy znalazłem ten blog i książkę „Naukowa metoda wzbogacania się”. Dostałem ją w prezencie od autora bloga i odmieniło to moje dotychczasowe życie.
    Od pięciu lat pracuję w biznesie związanym z nieruchomościami w jednej firmie, która nie dawała mi możliwości rozwoju. Pewnego dnia po przeczytaniu książki zacząłem analizować to, iż pracuje w ogromnej bogatej branży a pomimo tego brakuje mi zawsze pieniędzy i w sumie niczego się nie dorobiłem. Postawiłem sobie cel aby znaleść się w firmie, gdzie szybko będę mógł się wzbogacić i odnieść sukces. Wyobrażałem siebie wśród ludzi bogatych, eleganckich, otaczających się pięknymi i drogimi rzeczami. nie szukałem pracy nie wertowałem ogłoszeń, jedynie skupiałem się na celu. Pewnego dnia całkiem przypadkiem czytając w necie artykuły o nieruchomościach, wyskoczyła mi przed oczy reklama nawiązująca do rekrutacji w jednej z ogromnych firm w Polsce. Najciekawsze było to, że pośrednio byłem związany z tą firmą, byłem jej klientem ( dlatego może wpadło mi w oko logo tej firmy i automatycznie kliknąłem w ofertę ). Faktycznie firma rozwijała się w kierunku, który dobrze znałem i potrzebowali specjalistów. Zaciekawiony postanowiłem wysłać CV i list motywacyjny. Był jeden problem nigdy nie pisałem CV ani Listu, jedyny w liceum na zajęciach z przedmiotu, którego nawet nie pamiętam. Następnego dnia moja kochana małżonka przyniosła mi prezent. Gdy go zobaczyłem, usiadłem z wrażenia i przypomniałem sobie całą zasadę przyciagania.
    HISTORIA PREZENTU:
    Moja kochana malżonka pracuje w pewnym urzędzie, gdzie ma doczynienia z osobami bezrobotnymi. Krótko mówiąc szuka im zatrudnienia. Pewnego dnia podchodząc do biurka zauważyła aktówkę, którą zostawił jedna z osób bezrobotnych. Znalazła się centralnie przed nią. Zaciekawiona otworzyła aktówkę i wiecie co? Tak w środku był schemat wydrukowany z internetu o nazwie jak dobrze napisać CV i List Motywacyjny – krok po kroku. Dzień wcześniej nie wiedziałem jak się do tego zabrać a wszechświat dostarczył mi to w ciągu 24 godzin. Naturalnie napisałem i wyslałem. Miałem w głowie jedno, pewność ale taką na 100 %, że już tam pracuję.
    HISTORIA PRACY
    Po dwóch dniach dostalem telefon i zaproszenie na rozmowę. WOOOW pomyślałem ale wsumie nic takiego normalna kolej rzeczy wiedziałem, że zadzwonią.
    Po pierwszej rozmowie, byłem podekscytowany jej przebiegiem. Wypadłem nieźle dzięki temu, że miałem w głowie to, że i tak będę tam pracował.
    Przed drugim spotkaniem zacząłem wizualizować wynagrodzenie jakie chciałbym tam uzyskać na początek-wiadomo duuuuże porównując do poprzedniego.
    Po drugim spotkaniu dostałem telefon i wiecie co, przyjeli mnie na moich warunkach. W ciągu tygodnia dostałem pracę i zaprosili mnie na podpisanie umowy. Ale to nie koniec.
    Odczuwałem ogromną wdzięczność za cały przebieg ostatnich dwóch tygodni. Ale zanim podpisałem umowę wizualizowałem dalej. Chciałem być kimś w rodzaju lidera. Po podpisaniu umowy wiecie co? Dokładnie zaproponowali mi abym był głównym w dziale nie wchodzę w szczególy, wiąże się to z pewnymi odpowiedzialnościami. Walcze jeszcze z jednym tzn konkurencyjnością, która jest na każdym kroku, ucze się zamieniac ją w kreowanie tworzenie tego czego chcę.
    Przez cały ten czas nie musiałem się wysilać, miotac się w ofertach, przejmować że mnie i tak nie przyjmą, że wszędzie są i tak znajomości. Co za bzdury. Teraz to już wiem – łapałem poprostu okazje, które stawial przedemną Bóg. Tak często z nim rozmawiam i wiem, że daje mi siłę. Kiedy opowiadam to znajomym mówią fart albo znajomości a ja odpowiadam – SIŁA PRZYCIAGANIA. Kalkulując jak typowy pesymista z matematycznego punktu widzenia miałem jak sie okazało 3% szans, żeby tam pracować. W tworzeniu, wizualizacji i kreacji własnego życia nie ma procentów szans. Cały czas mnie to zaskakuje i każdego może zaskoczyć trzeba tylko w to uwierzyc.
    Pozdrawiam gorąco
    Lukas

  75. Ania pisze:

    Od dawna szukałam swoją przyjaciółkę w internecie …Mieszka daleko i nie widzieliśmy się 20 lat …Nie spełna miesiąc temu zmieniałą kody do logowania,dość często to robie..użyłąm jej nazwiska,bo ma bardzo trudne ,a mnie lekko do zapamiętania…I wiadomo codziennie wchodząc na poczte swoją klikam kod…Wczoraj ona odezwala się do mnie znalazłą mnie na znanym popularnym portalu…:))

  76. Finansjuszka pisze:

    Zaczęło się od tego, że oczywiście chciałam więcej pieniędzy. Postanowiłam nic nie robić, jedynie myślałam o tym jak wdzięczna jestem, że tyle mam. Rozdałam trochę pieniędzy, dawałam większe napiwki itp, wykonywałam przelewy. Ni stąd ni zowąd w ciągu jednego miesiąca udało mi się zaoszczędzić 1800 złotych. Postanowiłam dać jeszcze więcej! Wpadałam na pomysł stworzenia bloga, w programach partnerskich zaczęłam zarabiać+ adsense. Nic Już nie jest tak samo, pieniądze przychodzą do mnie i w dzień i w nocy. Nie są to niebotyczne sumy, ale zawsze jakiś start. Teraz wierzę w to, że trzeba dać by dostać- dużo dać by dużo dostać!

  77. małgosia pisze:

    jak działa przyciąganie…mój mąż jest hindusem poznaliśmy się 3lata temu dzięki międzynarodowemu portalowi.Byłam wtedy samotna po rozwodzie sflustrowana mama z dziećmi czułam sie rzucona lwom na pożarcie.Modliłam się o dobrego partnera dla mnie i kochającego ojca dla dzieci. Pewnego dnia dostałam maila od Akarsha .Potem następnego,aż w końcu On napisał że mnie pokochał. potraktowałam to jak żart ale Akarsh nie żartował.Po 3miesiącach zadałam sobie pytanie czego Ty chcesz kobieto?modlisz się o cudy a potem je odpychasz?facet codziennie dzwoni pisze a ty wynajdujesz ‚realne’różnice i powody aby odrzucić to to chciałaś! Ale znów pojawił sie problem jak być razem. Krok po kroku krok po kroku 2lata upłynęły zanim zdobyłam zaproszenie dla mojego męża. Moment w którym trzymałam ten dokument będę pamiętać do końca życia.to było warte bilion zł. Zdobycie każdego dokumentu okupione czasami łzami! Musiałam znaleźć stałą pracę,zmienić umowę najmu mieszkania niby nic a tyle roboty.O pomoc prosiłam znajomych ale … spotykałam odmowę.Teraz Czekamy na kartę pobytu..dzieci mają tatę na miarę Taty ja mam cudownego kochającego męża,i chociaż zaczynamy wszystko od nowa bez pieniędzy(bo wydaliśmy na procedury bilety wizy opłaty) to wiemy że wszystko będzie dobrze bo już jedno nasze marzenie się spełniło.WIARA PRZENOSI GÓRY.pozdrawiam.Małgosia

  78. AAAAAAGNES pisze:

    Wierzę niezbicie w siłę przyciągania. Na razie przeciągam małe zdarzenia, jak np. zdobycie biletu do kina, na film który mnie intrygował bez wcześniejszej rezerwacji:)(zdziwiłam się, że mimo braku wolnych biletów dostałam je od obcej kobiety:)) Teraz koncentruję się na większych sprawach: zdobycie fajnej pracy, większych pieniędzy…wiem, że wszechświat nie zna czegoś takiego jak czas, więc kto wie kiedy to nastąpi. Na wymarzoną podróż do Paryża czekałam 23 lata:) Dopiero teraz zdaję sobie sprawę dzięki czemu to nastąpiło:)(częsta wizualizacja siebie siedzącej po wieżą Eifla)

  79. Elka 1 pisze:

    Przeczytałam wzruszające i inspirujące komentarze i pomyślałam sobie że Mistrz jest wyjątkowym człowiekiem.Prawo przyciągania działa, więc warto stosować Jego nauki, tym bardziej że pochodzą prosto z serca.Dziękuję. .Mnie zdarzają się małe cuda,,ale kto wie ? być może te większe są w drodze ?Ostatnio myślałam o automacie do pieczenia chleba ale mój mąż, jak zawsze solidny w płaceniu rachunków nie bardzo się na to zapatrywał -3000 za gaz ? -. lubisz jak zwykle wydawać pieniadze…Musiałam się z tym pogodzić.Ale wieczorem …zadzwonił mój brat. z pytaniem – czy macie automat do pieczenia chleba ?Przeprowadzili się z Asią do nowego mieszkania a tam automat nie miał racji bytu ze względu na inne rozwiązanie techniczne
    Więc teraz wieczorem wrzucam składniki a rano czeka świeży, pachnący chleb..
    Pozdrawiam

  80. Eryk pisze:

    W moim przypadku przyciąganie nie działa chcociaż myślę intensywnie i o nowej pracy i o Paryżu lub Watykanie ktore chciałbym odwiedzić nic takiego się nie dzieje. Jest wręcz odwrotnie! Straciłem bardzo dobrą pracę, i od tego czasu muszę żywić się sam, bo żona twierdzi że nie będzie mnie utzrymywała, a dzieciom wmawia, że mi się robić nie chce. Jestem zapalonym rowerzystą ale ukradziono mi rower! Założyłem własną działanośc ale niestety ludziska kasy nie mają więc dochodu nie było i musiałem zamknąć. Myślę o mniejszych radościach aby z kimś mógłbym iść do kina, na kawę, spacer i też nic! W latach młodzieńczych miałem raczej odwrotne działanie jak coś zaplanowałem wtedy się nie udawało, a jak nie planowałem wszystko się układało więc jak to jest z tym pozytywnym myśleniem. P.s. piórka tez wymarzonego nie znalazłema.

  81. pati3456 pisze:

    Witam was serdecznie.
    Sama nie wiem od czego zacząć, w moim życiu wydarzyło się tak wiele. Sekret poznałam jakiś rok temu dzięki mojej przyjaciółce. Na początku podeszłam do tego bardzo sceptycznie, ale wewnętrzny głosik szeptał mi, że może warto uwierzyć, że może coś w tym jest.. Pierwsza zmiana jaka zaszła to ogromna zmiana w relacjach z ludźmi. Wcześniej miałam tylko jedną przyjaciółkę, bardzo trudno było mi nawiązywać nowe znajomości. Ale kreowałam w myślach swój obraz jako osoby radosnej, rozgadanej, otoczonej serdecznymi ludźmi. wiecie ile czekałam na efekt? Trzy tygodnie! Teraz mam grono wspaniałych znajomych. Ale na tym się nie skończyło. Zaczęły się dziać same dobre rzeczy. Trafiłam na pracę, która jest moją pasją, nie czuję, że pracuję, budzę się z uśmiechem każdego dnia. Nie szukałam jej, sama do mnie przyszła.Teraz mogę pomagać innym zdobyć niezależność. Wiem, że wszystko co nas otacza było najpierw myślą. Teraz nie przyjmuję tego biernie, a sama buduję Świat w jakim chcę żyć. Wam tez tego życzę z całego serca!
    Pozdrawiam
    Patrycja Łakomy

  82. pati3456 pisze:

    Eryku nie poddawaj się! Ja też wyszłam z takiego doła. Teraz musisz się świadomie przestawiać na pozytywne myślenie. Ale na razie odpuść sobie Watykan. Wizualizuj, że jesteś szczęśliwy, uśmiechaj się choćby w wymuszony sposób, przed zaśnięciem powtarzaj sobie, że jutro JEST wspaniały dzień. Mi udało się wyjść z takiego marazmu, czego i tobie życzę. W sprawie pracy mogę pomóc, napisz do mnie na maila: lakomy.patrycja@gmail.com. Pozdrawiam Patrycja Łakomy

  83. żabcia pisze:

    Chciałabym sie podzielić moimi doświadczeniami. NIgdy o tym nie myslałam, ale w moim zyciu i zyciu mojego meża działo sie nieciekawie. Zaczeliśmy nawet myslic ze wisi nad nami klatwa. On najpierw stracił 5 palców, rok póxniej zachorował na raka a teraz jest bezpłodny. Próbowaliśmy metody invotro. Udąło sie ale ja ciągle czytałam na forach internetowych o tym co moze pójsc nie tak że moze spadać hormon beta hcg (co oznacza ze ciaza obumiera) i przytrafiło mi sie to. Jednak potem zaczełam sie modlic i uwierzyłam ze nie strace tej ciazy. Jadnak znowu naszły mnie mysli ze moze to byc ciaza pozamaciczna bo nie widac pęcheryzka ciązowego. Itakie tez było potem podejrzenie u mnie. Gdy w koncu pojałwił sie pęcherzyk martwiłam sie tym ze moze to byc tzw ,,puste jajo płodowe” co oznacza ze jest pęcherzyk a nie ma dziecka. Chodziałam na usg 2 razy w tygodniu i zawsze wyobraząłam sobie ze znowu padnie stwierdzenie ,,niestety tu nic nie widze” i tak sie tez stało. Nie było dziecka był tylko pecherzyk. W koncu musieli mi to usunąc. Po pół roku poszłam do kliniki zeby przyjąc zamrozone zarodki. BYły dwa. Wiedziałam ze zawsze połowa zarodków obumiera podczas zamrazania. Okazało sie ze przezył 1 zarodek. Gdy zobaczyłam jego zdjęcie pomyślałam ,,z tego nic nie bedzie bo jest taki nieładny” no i nie przyjął sie. Zaczełam sie zastanawiać dlaczego to wszystko mnie spotyka. Wpisałam w google ,,jak przyciągnąc szczęscie” Zaczełam czytac o tej metodzie przyciąganiania. Zrozumiałam ze to moje myśli spowodowały to co sie stało. NIestety nie cofnę czasu choc bardzo bym chciała. Zrozumiałąm ze mam wielka siłe przyciagania po przez swoje mysli ale moje mysli były negatywne i ściagałam same nieszczescia. Co pomyślałam to sie sprawdzało. Teraz chce życ inaczej i przyciagac same pozytywy. Mam pewna przypadłosc która od 7 lat nie moge wyleczyc. Przez 1 dzien myślałam ,,jestem zdrowa czuje sie świetnie” Na dugi dzien przysżła do pracy kobieta (połozna) zapisąłam sie do niej i opowiedziaałam o mojej przyzpadłosci a ona wykonała 1 telefon i umowiła mnie do specjalisty twierdząc ze w moim miasteczku tego nie wylecza bo sie nie znaja musi byc lekarz z kliniki. Wierze ze własnie ten lekarz mi pomorze. To dopiero początek mojej odmiany gdyz stosuje ja od zaledwie paru dni a juz przyciaga do mnie ludzi którzy chca mi pomódz. Teraz wyobrażam sobie siebie w ogródku przed pieknym domem z dziecmi i szczesliwym mezem.

  84. AAAAAAGNES pisze:

    Eryku pierwszą i w sumie najważniejszą rzeczą jest wiara w powodzenie:) Pamiętaj, że czas jest iluzją, co oznacza, że tak naprawdę myśląc o Paryżu cz Watykanie przyciągasz do siebie te miejsca:) Wszechświat być może nie odpowie Ci od razu (ja marząc o Paryżu pojechałam do niego dopiero po 15 latach marzeń o nim). Być może tobie po przez częste wizualizacje i afirmacje uda się to osiągnąć szybko. Ja również miewam potworne dołki emocjonalne, w sensie, że nic mi nie wychodzi, nie mam pracy, fajnych przyjaciół, ale mimo wszystko staram się częściej widzieć pozytywy i częściej uśmiecham się do ludzi. Już nie boję się tego, że ktoś mnie zrani. Jak każdy mam marzenia, które z całą pewnością już teraz się urzeczywistniają. A co do złych stosunków z żoną, to moim zdaniem pomagają codzienne afirmacje dotyczące poprawienia stosunków międzyludzkich. Wierzę w twoje powodzenie i czekam na dalsze, pozytywne :) wpisy.

  85. Jola pisze:

    Pierwszego maja rozmawiałam z byłym, który jest w Polsce i cały czas opowiadał jak to pięknie jest, słoneczko, temperatura 29 stopni a mnie jako osobie „słoneczkolubnej” zamarzyło się słoneczko i chociaż 15 stopni. Od dobrych 10 dni deszcz, zimno i pochmurno. Tak sobie mówiłam żeby chociaż jeden słoneczny dzień. Wczoraj rano było jeszcze pochmurno a później wyszło słoneczko i było …15 stopni. Dzisiaj znowu pada i jest mgła ale ja już wiem, ze znowu zaświeci słoneczko.
    Wcześniej, kilka lat wcześniej, nie znając PP wiedziałm, że wszystko czego tak bardzo się boimy spełni się. Teraz wiem, że spełni się wszystko o czym marzymy a to duża różnica.
    Pozdrawiam

  86. AAAAAAGNES pisze:

    Popełniłam ostatnio kilka poważnych błędów. Kiedyś byłabym zawiedziona swoimi decyzjami, teraz częściej wybaczam sobie i innym. Swoje myślenie kieruje na pozytywne tory. JESTEM POZYTYWNIE NAKRĘCONA:) Cieszę się, że wszechświat tak szybko daje mi odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. To naprawdę się sprawdza.

  87. Irena pisze:

    Wszystkim sceptykom mówię to działa tylko trzeba uwierzyć ,że działa.Trzeba bardzo czegoś pragnąć , nie tylko życzyć sobie .Z własnego doświadczenia wiem,że wizja tego co pragniemy musi być bardzo dokładna , wizualizowana z nadrobniejszymi szczegółami w przeciwnym przypadku spełnienie marzeń rozczarowuje.W czasach gdy własne M-3 (mieszkanie spółdzielcze) było marzeniem ściętej głowy ja pragnęłam mieć dom.Po trzech latach wprowadziliśmy się do dużego domu z dużym ogrodem. Nie znałam prawa przyciągania ,nie wiedziałam nic o wizualizacji,afirmacjach po prostu bardzo czegoś pragnełam i zadziałało.A dlaczego piszę że trzeba dbać oszczegóły bo osiem lat trwało wykańczanie tego domu.Pozdrawiam wszystkich sekretowiczów.Irena

  88. Graska pisze:

    Masz rację Irena :) O szczegóły trzeba dbać !! Cieszę się, że podjęłaś ten temat. I ja także jestem tego samego zdania: to bardzo ważna kwestia, zwłaszcza przy określaniu formy końcowej danego marzenia. Sama też się o tym przekonałam i to nie jeden raz w życiu. Jak to mówi mądrość ludowa… „diabeł tkwi w szczegółach” ;) Teraz , wychodząc naprzeciw pragnieniom, staram się dokładnie, na miarę (również „zapożyczonych” z wiedzy innych) możliwości, „opracowywać” ich detale. Skutki są bardziej zadowalające. A o to przecież chodzi.
    Życzę Tobie i Wszystkim s-pełni-enia marzeń.
    Cieplutko pozdrawiam :)

  89. AAAAAAGNES pisze:

    OSTATNIO ZMIENIAM SWOJE ZACHOWANIE I STARAM SIĘ MÓWIĆ O INNYCH SAME POZYTYWY, I WIECIE CO? MOI BLISCY UZNALI, ŻE CHYBA NALEŻĘ DO JAKIEJŚ SEKTY:)LOL. A JA IM NA TO ODPOWIADAM, ŻE ZACZYNAM PO PROSTU NALEŻEĆ DO OSÓB POZYTYWNIE NASTAWIONYCH DO ŻYCIA:) POZDRAWIAM WSZYSTKICH, KTÓRZY NAWET W TAK BRZYDKĄ POGODĘ JAK DZIŚ SĄ OPTYMISTYCZNI :)

  90. JOLA pisze:

    Mnie zdarzyło się coś podobnego kilka lat temu. Według planu pojechałam do nadmorskiej miejscowości mimo nieładnej pogody w całym kraju. Chodziło o ważne dla mnie spotkanie i rozmowy z ważną dla mnie osobą więc nie zaprzątałam sobie głowy pogodą. Zajechałam na miejsce, a tam zimno, mokro nieprzyjemnie, miało być blisko a było daleko do hotelu. Zmoknięta, zziębnięta wreszcie dotarłam, zadzwoniłam że jestem i pobiegłam na gorącą herbatę. Wracając, i tak byłam zadowolona, tylko, co ja będę robić do jutra wieczorem w taką pogodę, żeby chociaż nie padało. Rano nie padało. Naubierałam się bo było zimno i poszłam na spacer nad morze. Nie podobało mi się, brakowało mi słońca, po prostu tęskniłam za słońcem, jak już wracałam wyszło. No to przedłużyłam spacer. Było trochę dziwnie. Całe niebo w chmurach i niewielkie kółko
    błękitu ze słońcem. Pomyślałam ,,tyle mi wystarczy”. Na drugi dzień spacerowiczów było
    więcej i wszyscy mijani dziwnie patrzyli na wariatkę z plażową osłoną wiatru. Doszłam na
    plażę znalazłam fajne miejsce i usiałam osłaniając się od wiatru. Słońce znów powtórzyło
    wczorajszy numer, więc zaczęłam się trochę rozbierać. Następnego dnia też poszłam
    tylko ubrana pod ciepłym ubraniem w kostium do opalania. Słońce z kółkiem błękitu
    było przez 5 dni, miałam wiadomość że potem znów padało. W pracy patrząc na moją piękną opaleniznę, nikt nie wierzył że byłam nad naszym morzem, w telewizorach widzieli przecież że padało w całym kraju.
    Za jakiś czas przeczytałam bajkę w książce ,,Chińskie bajki dla dorosłych ” Z.Królickiego
    i zrozumiałam co zrobiłam tylko inaczej, po swojemu i bez wiedzy co robię ale zgodnie z
    prawem :)

  91. Liu pisze:

    witam :-)

    o tym, że marzenia czynią cuda dowiedziałam się z piosenki Pussycat Dolls, w której śpiewały: mniej więcej tak: „uważaj czego pragniesz, ponieważ będziesz to miał”! Ja nie miałam zbyt wiele marzeń, a te które mi się sprawdziły były właśnie zasługą wizualizowania. Przed zaśnięciem byłam tam, gzie chciałam być i robiłam to co chciałam robić. W ten także sposób „wymarzyłam” swojego obecnego partnera. Jest dokładnie taki, jakiego wówczas sobie wyobrażałam.

    Obecnie mam inne „marzenia”, z tym że są one tak potężne, że przywołują moc diabła i nie potrafię się od nich opędzić. Po prostu te przemiłe mrzonki przed zaśnięciem weszły mi w głowę i mam zepsute dni. Nie potrafię się na niczym skupić, czuję że przez to tracę energię, chodzę poirytwana i zła. Jednym zdaniem: stało się to silniejsze ode mnie i jestem nieszczęśliwa. Co robić? HELP!!!

    Pozdrawiam.

  92. Kasieńka. pisze:

    Radze do egzorcysty , lub módl się do Maryji to z wiary katolickiej mi pomogła . Obroniła mnie przed mafią i autentyczną śmiercią totalną pomaga mi zawsze .

  93. TomaszS pisze:

    Opowiem o swoim doświadczeniu.To jest mój pierwszy komentarz ale myślę że będzie długi i rozległy bo doświadczeń miałem sporo.:)Z tym blogiem zetknąłem się rok temu w czerwcu.Uległem wtedy wypadkowi w pracy, gdzie półtora miesiąca niestety ale przesiedziałem w domu.Za to miałem czas na czytanie artykułów tego bloga,spacery rozmyślania i kilka krotne oglądanie Sekretu.Co czułem przez ten czas,to przerosło moje oczekiwania.Bo nie dość że całym sercem w to uwierzyłem ale nawet posiadałem w kieszeni kamień wdzięczności,sprowadzony z górskich potoków czeskich.Nastroiłem się tak energetycznie, że uśmiech mi nie znikał z ust.Choć ostatnich latach przeżyłem troszkę w swoim życiu, jestem kawalerem i cztery rozstania z pannami, przeżyłem zdradę, oszustwo jednej panny na pieniążki, czułem jakby wszystko się waliło.Ale nie będę zbytni smęcił tylko skupie się na tamtym roku.Tak wiec podczas mojego chorobowego moje myśli całkiem się zmieniły, patrzyłem na życie z nadzieją, że coś wspaniałego się wydarzy.Spacerując doświadczałem każdej chwili, idąc parkiem zwracałem uwagę na piękność drzew zieleni.Moje myśli wędrowały w kierunku, że chciałbym mieć kobietę.Poznałem ją, ale sek w tym że była mężatką.Moje myśli pierw dotyczyły tego, czego ta kobieta szuka, romansu bo w takie rzeczy nie wchodzę.Ale poznawaliśmy się wzajemnie, czy można być szczęśliwym przy mężu, który jest zazdrosny do przesady, który jest zaborczy i wieczne zakazy w domu i awantury.Tak przepisaliśmy ze sobą całe moje chorobowe, od rana do wieczora, tak jak byśmy byli zależni od siebie.Nie da się tego opisać, ale pierwsza myśl z obu stron z rana gdy oczy się otworzy, to w ręce komórka z nadzieją czy jest jakaś wiadomość od tej osoby.Nigdy tak się nie czułem, czy to właśnie jest pierwsze wrażenie, jeśli naprawdę się w kimś zakocha się.Jednak nie moglibyśmy być wtedy razem, ze względu na kredyt jaki zaciongneła z mężem.Moje pytanie czy to ja ją przyciągłem do siebie bo tak prawdę powiedziawszy z żadną kobietą nie miałem takich pozytywnych relacji jak z nią?Zasugeruję tutaj, to co utkwiło mi w pamięci z Sekretu, że podobne przyciąga podobne.Jednak z Bólem doszliśmy do porozumienia, że tak też nie może być, że jak znajdę inną kobietę, to mam jej o Tym powiedzieć, z bólem i ze łzami słuchałem tych słów w słuchawce.I tak ku silnych mych starań nie udało mi się nikogo znaleźć, choć szybciej nie miałem zbytnich problemów z kobietami, później odpuściłem z nadzieją co los mi przyniesie.Może faktycznie mnie potrzebuje bym mógł dawać uśmiech.Może faktycznie jestem jej pisany.Do dziś dzień mamy ze sobą kontakt.A wracając do tamtych czerwcowych dni, nie umiem wyjaśnić kilku zdarzeń które mi się przytrafiały.Oglądając TV z półki szafki, spadł na podłogę pluszak, mimo że przeciągu nie było.Ze stołu chusteczka.A za dzień lub w dwa, mając polot w ręce włączyłem tv i tak pstrykając po kanałach pilot przestał działać.Pierwsza moja myśl, no tak baterie trzeba zmienić.Po otwarciu pilota baterii w nim nie było, był pusty.Nie umiem tego wyjaśnić.
    W tamte wakacje przydarzyło mi się jeszcze coś.Miałem starego Opla Vectrę 92r którym uczęszczałem do pracy, ale myślałem o zmianie.Marzył mi się nowszy model Vectra B,ale jakoś odkładałem ten zakup, szkoda mi było tamtej, bo związałem się z tamtym autem.Ale pech chciał, że się zepsuł , u jednego mechanika powiedziano mi że nic się nie da zrobić tylko wyzłomować, nie uwierzyłem w to.Ale zdecydowałem się o że kupie drugie auto.Przyciągłem?Tak, daleko nie musiałem szukać bo jakieś 40km od mego miejsca zamieszkania,za strasznie niską cenę 4,5 tyś z tym samym silnikiem co poprzednia, do dziś dzień nim się worze bez żadnych usterek, a z poprzednim autem tylko z pompą było coś nie tak również jest na chodzie wiec dałem auto bratu, również jeździ:).
    Wiec kolejne marzenie zrealizowane.Po jakimś czasie przestałem czytać tego bloga, gdyż założyłem własnego i też nie myślałem że kiedyś będe miał własna stronę internetową, czasem dzieją się rzeczy których naprawdę się nie spodziewamy.Ale niestety coś się we mnie zmieniło, zbyt bardzo się spinałem, czułem się tak jak bym ze wszystkim szedł pod prąd nie z nurtem, wogóle wszystko się sypało,Nie czułem już tej radości, blog zainfekowali hakerzy i prawie rok moich wypocin poszedł na marne.Ale znowu tu jestem:)oczyściłem się znów czuje siłe,energię i harmonię i co najważniejsze pokorę.Znów czegoś doświadczam:)
    Zacząłem swoje marzenia spisywać w zeszycie, a zainteresowałem się również NLP, a marzyłem o tym by uczestniczyć w szkoleniu praktyk NLP.Czy to był przypadek?że w październiku wkońcu zrealizuje się kolejne moje marzenie i to za śmieszne pieniądze,a jak śmieszne to Master NLP też zaliczę o którym nawet nie śniłem.Wróciłem na właściwy tor:)

  94. mary_lu pisze:

    Witam Was, czytając Wasze wpisy wpadłam na swoj dodany w zeszłym roku…. Wiecie jakie niesamowite jest czytanie tego o czym marzyłam a co mi sie spełniło! Od pol roku mam swój drewniany domeczek, z hamakiem w ogródku z kwiatami i psem biegającym po ogrodzie. Niesamowita jest moc PP!!!!

  95. Wojciech pisze:

    GRATULACJE!!! :)

  96. Aga pisze:

    Dobry wieczór wszystkim. Eksploruję tę stronkę od dwóch dni.
    Zastanawiam się nad sobą, dlaczego tak a nie inaczej mi się układa. Przećwiczyłam też technikę poznania swoich podświadomych przekonań na temat pieniędzy i bogactwa. Doszłam jednak do wniosku, że aby prawo przyciągania mogło działać konieczne jest dokładne oczyszczenie umysłu . Zatem przepracowanie zmian w postrzeganiu siebie – wzrost własnej samooceny oraz techniki EFT dla pozbycia się lęków.

  97. AS pisze:

    Od zawsze dzieja sie w moim zyciu takie cudowne zdarzenia, mama opowiedziala mi, ze gdy bylam dzieckiem, pewnego dnia chcialam jablko, ale jablka w sklepie byly w polkilowych torebkach, a mama nie miala przy sobie gotowki; gdy wyszlysmy na ulice, na chodniku lezaly monety, dokladnie tyle, ile kosztowalo pol kilo jablek. Podobnie, gdy moje dzieci chcialy pic w drodze na placyk zabaw, a ja nie wzielam ze soba portmonetki, podmuch wiatru przyniosl banknot i polozyl przed nami, na pustej ulicy. Przez cale zycie wydarzylo sie wiecej mniejszych i wiekszych cudow; zawsze, gdy czegos potrzebuje, to dostaje. Czasem nie dostaje tego, czego pragne i widze pozniej, ze to bylo dla mnie najlepsze rozwiazanie, pozniej przychodzi do mnie cos jeszcze lepszego.Ostatnie zdarzenie mialo miejsce dzis. Od pewnego czasu monety 1 i 2 centowe u nas nie sa uzywane, w sklepach zaokragla sie sumy. Jedna z moich corek, studentka, zauwazyla, ze w innym miescie, gdzie studiuje, jest sklep, w ktorym przyjmuja 1 i 2 centowki, wiec obiecalam jej, ze dostanie ode mnie te wszystkie drobne monety, jakie mam, znalezione przypadkiem. Dzis, ze zdumieniem, odkrylam w swojej portmonetce dwie monety 2 centowe, ktore „wyrosly” w nocy, wczoraj z pewnoscia ich tam nie bylo, nie spotkalam rowniez nikogo, kto moglby mi je podrzucic.
    O tych wiekszych cudach napisze moze kiedys jedna ze swoich powiesci.

  98. AS pisze:

    Dzis napisal do mnie ktos, kto odnalazl utwor w wykonaniu Andrzeja Zauchy, z moim tekstem, bardzo popularny (pierwsza 10 listy przebojow w radio i w tv, Festiwal w Opolu). Pomyslalam kilka dni temu, ze to jest dziwne, ze nigdzie juz tej piosenki nie ma, chcialabym znow ja uslyszec, wiec znow jest!:)
    Niech Moc bedzie z Wami!

  99. sis pisze:

    Ehh, Panie Wojciechu, jak sobie przyciągnąć przyjaciół? Czuję się samotnie :(

  100. zuzia pisze:

    Prawo przyciagania dziala, naprawde. Podam kilka zdarzen z mojego zycia. Juz jako mala dziewczynka, zawsze mowilam, ze bede miala meza z jablkami. Wszyscy sie zawsze z tego smieli. . Od zawsze wierzylam w to, ze pieniadze sie mnie trzymaja. No i trzymaja sie, mam zawsze tyle aby starczylo na swoje rozne potrzeby, zachcianki. Kiedys mieszkalam z mezem w jego rodzinnym domu. Siostry i bracia uwazali ten dom jako darmowa restauracje, obsluge itd,itp. Mialam dosc. Wyzerali mi wszystko co mialam, do tego jeszcze byli bardzo nieprzyjemni. Koniec koncow zaczelam myslec, jak pakuje swoje rzeczy w kartony, to wyrzuce, to wezme ze soba, jak pakujemy nasze „skarby” do samochodu i odjezdzamy. Przegladalam gazety z ogloszeniami sprzedazy domow. Te wizje przeprowadzki byly tak silne i sprawialy mi tak ogromna przyjemnosc, ze nie moglam o niczym innym myslec. Trzeba trafu, ze po jednej z rodzinnych klotni, maz znalazl malenkie ogloszenie w prasie. Po trzech miesiacach wprowadzilismy sie do naszego, jak chcialam malego bialego domku, z pergola i 2 jablonkami ha ha. Jeszcze jeden dowod na prawo przyciagania. Zwasze wierzylam, ze cos znajde na ulicy. Ile ja juz rzeczy wypatrzylam, zloty pierscionek, lancuszki srebrne, pieniadze, wisiorki. Znalazlam tez niebieskie piorko. Teraz mam inna wizualizacje nastepnego marzenia. Niestety dom i ogrod powoli przerastaja nasze sily wiec chce teraz przeprowadzic sie do 2 pokojowego mieszkania na parterze. Miec troszke zieleni. Widze taras z kwiatkami, lezak, malego grila. Teraz rozgladam sie po obecnym mieszkaniu i robie selekcje rzeczy do przeprowadzki. Zaczelam nie potrzebne mi rzeczy rozdawac, czesc powyrzucalam. Caly czas rozmyslam co mam zabrac ze soba.Wszystko robie tak jak radzi Sekret. Widze w myslach umeblowane pokoje. Zobaczymy jak zadziala, chetnie milo sie zaskocze. Trzymajcie kciuki! Aby nie przynudzac- jeszcze jedno. Zawsze kochalam kotki. Gdy zdechla moja kotka bylo mi smutno. W myslach widzialam innego kotka krecocego mi sie pod nogami. Po pol roku przyblakal sie do nas kotek. Powodzenia dla wszystkich. Nauczylam sie myslec pozytywnie i mam sie lepiej. Czesciej gosci mi usmiech na twarzy.

  101. magda pisze:

    Może dla wileu osób tak prozaiczny przykład, jak zdanie egzaminu nie będzie wile znaczył, ale dla mnie znaczy ogromnie duzo. W razie niepowodzenia musiałabym studiować 1 rok dłużej. Abstrahując od mojej wiedzy, przy tym egzaminie trzeba miec po prostu bardzo bardzo duzo szczęścia. Bałam sie strasznie, ale skupiałam też na tym, jak bym sie czuła , gdybym zdała, wyobrażałam sobie to za każdym razem, kiedy dopadało mnie zwątpienie. I..zdałam. kiedyś powiedziałabym, że to przypadek sprawił, ze moje podanie o kolejny termin się zgubiło, ktos je znalazł po czasie, przechodziło z rak do rąk, aż w końcu trafiło do osoby rzetelnej i zyczliwej, chociaż istniało minimalne prawdopodobieństwo, że tak sie może stać. Jestem więc przekonana o tym, że PP działa. Nie wiem jeszcze, co zrobic z tym, że kiedy wizualizuję moje wymarzonego partnera, to w zasadzie wszystkie cechy sa tymi, które miał mój były. To po prostu TO. Co w takiej sytuacji? Wierzę, że i tutaj PP zadziała, ale co mam robić? Wizualizuje sobie te cechy i po prostu to wygląda tak, jakbym opisywała jego. Nawet kiedy nie myslę o tym, to po czasie dochodzę do takiego wniosku.. Mam nadzieję, że cos tutaj się ruszy, on odnowi kontakt i to będzie kolejna opowieść o mocy ;))

  102. ela pisze:

    Zaczelam od jakiegos czasu do wszystkich sie usmiechac. Mam wrazenie, ze caly swiat sie do mnie usmiecha. Jakos wszystko idzie po mojej mysli. Mam takie miejsce z mlodych lat, las, morze. Wlasnie w tym lesie jest taka polanka gdzie poprzez konary drzew widzialam linie wody. To tam poczulam jak pokochalam to miejsce. To uczucie uniesienia trwa do dnia dzisiejszego. Gdy jest mi czasem smutno w myslach przenosze sie do tego miejsca, do tej polany i napelnia mnie jakies takie kolorowe swiatlo. Przyciagam wiec do siebie spokoj, uniesienie, pewnosc siebie, blogosc. Przed snem , prawie kazdego dnia pobieram to swiatlo i prosze je aby nastepny dzien byl radosny. No i jest tak najczesciej. Wiem, wiem wizualizacja, przekonania ale w tym jest cos innego innego. Trudno to opisac ale tak ogolnie przyciagam do siebie pomyslnosc. To chyba tak troszke nie na temat, wiekszosc pisze o piorkach czy innych konkretnych rzeczach a ja tym razem o przyciaganiu spokoju, wiary w dobre jutro.

  103. czarownica pisze:

    Mam nadzieje, ze to co teraz napisze nadaje sie do opublikowania. Tym razem o tym jak cos dziala w druga strone. Otoz mialam w swoim zyciu sporo przykladow, ze gdy ktos mnie zranil ale nie tam jakies byle co ale tak naprawde silnie jak ja to nazywam do szpiku kosci- placi za to straszna cene. Czy moje lzy maja tak silna, niszczycielska moc? Dopiero po latach dostrzeglam zbieznosc wypadkow. Moja pierwsza praca. To byl istny horror. Szef -pijaczyna i dran. Jadac do pracy chcialam aby autobus wraz z mostem wlecial do wody. Ile ja przeplakalam przez tego czlowieka. Odeszlam w koncu z tej pracy. Po jakims pol roku dowiedzialam sie, ze szef umarl. Nastepny przypadek. Moj byly maz. No ten dal mi powod do lez i sporo siniakow na ciele. Gdy wystapilam o rozwod po kilku miesiacach zmarla jego mama a po 1.5 roku tata. Nastepny przyklad. Osoba w mojej bliskiej rodzinie wysmiewala sie ze mnie, ze jestem rozwodka, ze slabo zarabiam, ze nie umie sie rzadzic finansami, ze nie umie wychowywac dziecka. No i co sie stalo. Sam sie rozwiodl, stracil prace, popadl w nedze a o jego dzieciach nie wspomne, wiecej klopotow jak wlosow na glowie. Wyszlam 2 raz za maz. Oj rodzinie sie nie podobalo. Jak zawsze chodzi o pieniadze. Co ja sie przez 3 osoby naplakalam. Zatrute mialam kompletnie zycie. No i jak bylo do przewidzenia 2 z dnich umarly a 3-cia jest chora ma MS /ledo juz chodzi/. Byly inne tez przypadki ale o slabszym efekcie, wymienilam tylko te potezniejsze. Co ze mna jest nie tak? Zaczelam wszystkich w okolo uprzedzac, nie rancie mnie, to wam sie nie oplaca, cos bardzo zlego sie zdarzy. Moze kiedys we lzach komus wymyslalam- kto tego nie robil? ale nikomu nigdy nie zyczylam smierci. Kiedys przez 200 laty spalona bym zostala na stosie okrzyknieta czarownica!

  104. Daria pisze:

    witam

    A ja mam tak że prawie codziennie wizualizuję sobie siebie i męża jak sie smiejemy do rozpuku, wygłupiamy sie , a ja ćwicze i robie szpagat ( marzy mi sie) i leca na nas z nieba pieniadze i mowimy sobie wzajemnie jak to dobrze sie czujemy i jestesmy zdrowi , ze biegamy, podskakujemy z radości tak ogolnie. I to jest super! Ale zawsze z tylu glowy musi jakis paskudny chochlik mi cos gadac albo podsylać te niedobre mysli i zwątpienie. Jak poradzic sobie z tym drugim głosem ? Prosze o pomoc

  105. czarownica pisze:

    Daria – sa sposoby na wewnetrznego krytyka. Napisze ci jak radzilam sobie z tym problemem. Jesli masz a czytam, ze masz silne wizualizacje to poprostu na zasadzie pokretla jak w radiu przycisz mu glos, coraz ciszej i ciszej. Zmiana glosu na piskliwy czy jakis inny, ktory jest dla ciebie smieszny na mnie nie dziala ale moze tobie pomoze. Mozesz tez na niego w myslach sie obrazic i powiedziec” nie gadam z toba”. Jednak najbardziej dla mnie skutecznym sposobem, jest niestety brzydko /naprawde nie jestem wulgarna/ mu powiedziec ” ku…. odpier…. sie ode mnie” Pamietaj mozesz wszystko!! Jest wiele w internecie artykulow na temeat wewnetrznego krytyka. Poczytaj sobie i napewno znajdziesz cos dla siebie. Acha jeszcze jedno jak mnie krytyk trzeszczy w glowie to wzywam w myslach „ty pozytywny gdzie jestes, znowu spisz chyba dam ci wymowienie i wezme sobie innego, pozostaniesz bez pracy”. Ha ha wszystkie chwyty dozwolone ale warunek cwiczyc, cwiczyc, cwiczyc.

  106. Wojciech pisze:

    Kreować rzeczywistość można na dwa sposoby: destruktywnie i konstruktywnie. Każdy z nas ma potencjał destruktywny w sobie i może go z łatwością wyzwolić. Sztuką jest pielęgnować ten drugi, konstruktywny potencjał. Masz najwyraźniej wielką łatwość w destrukcji. Ćwicz konstruktywne działanie, praktykuj miłość, kultywuj wdzięczność – o ile sprawi Ci to frajdę oczywiście – a efekty będę równie spektakularne :)

  107. czarownica pisze:

    Wojtku jezeli twoja odpowiedz zostala skierowana do mnie to przyznaje, nie takiej sie spodziewalam. Destrukcja- slownik wyr.obcych- rozklad, rozpad, calkowite zniszczenie. To nie JA innych niszcze , to ludzie, ktorzy mnie ranili SAMI sie zniszczyli, cos na zasadzie kazde dranstwo wroci do drania, / jesli slowa GLUPIA KROWA, IDIOTA mialyby zabijac to by nie bylo juz na tym swiecie ani jednego czlowieka ha ha/ Gdyby bylo odwrotnie, gdybym to ja niszczyla to wlasnie ja zostalabym ukarana w taki czy inny sposob /prawo przyciagania/.. A zyje sobie calkiem przyjemnie. Pokonalam wszystkie przeciwnosci losu, wyszlam na prosta. Mam sie jak najlepiej i to pod kazdym wzgledem.Jestem wdzieczna wszystkim ludziom, ktorzy kiedys wyciagneli do mnie pomocna dlon.Zycze innym aby tak mieli. Mam za co byc wdzieczna w zyciu, najczesciej jak moge wykonuje w myslach liste wdziecznosci a jest ona bardzo dluga. Zycia sobie nie zniszczylam. Jestem pomimo roznych problemow nieodwieczna optymistka, szkukam pozytywnych rozwiazan. Kocham rozrywke, smiech i lubie aby ludzie w moim towarzystwie czuli sie na luzie.Wiem, ze jestem postrzegana za kolezenska osobe. Pomagalam, pomagam i bede pomagala ludziom, bo wiem jak to jest gdy naraz zwalilo sie zbyt wiele na glowe. Komu choc raz sie nie zawalil swiat? – nie znam takiego. Kazdy z nas musi przejsc swoja wyboista droge .. Mam w sobie dosc empatii aby innych zrozumiec.Moze to tez z racji wieku, mam 60 lat. Nigdy nikogo nie zniszczylam celowo bo poprostu nie jestem zazdrosna. Ktos cos ma – no i dobrze niech sie cieszy, ja tez bede kiedys miala. No i mam! Znalazlam sie w tym blogu aby poznac jeszcze lepiej prawo przyciagania w tym pozytywnym znaczeniu. To wszystko.Moze ludzie, ktorzy mnie chcieli zniszczyc mieli tak podle pobutki, ze zostali ukarani przez Boga czy inne wielkie sily? W koncu to oni zostali ukarani nie JA! A propos Boga czy innych sil to piszac teraz, przyszlo mi do glowy, ze moze to ja jestem wzieta pod specjalna opieke, taka „pod ochrona”? Moze mam cos w sobie o czym nie wiem, co jest tak wartosciowe, ze objete specjalnym nadzorem? Moze mam przydzielonego aniola stroza komandosa, ktory jak obstawa prezydenta ma go chronic na wszystkie mozliwe, dozwolone sposoby? Wojtku no i gdzie jest ta destrukcja o ktorej mi napisales? Uczciwie z reka na sercu chcialam ja znalesc w sobie ale nie znalazlam. Wprost przeciwnie w moim zyciu dzieja sie dobre cuda!!!! Mam czyste sumienie, nigdy nikogo nie zniszczylam, nawet w myslach NIGDY nikomu nie zyczylam smierci. Bylo inaczejj, przez czesc zycia robilam za szara mysz a nie za krwiozercza lwice. Myszy juz nie ma gdyz narodzila sie bardziej radosna, pewna siebie, odwazna, na luzie kobieta.

  108. Daria pisze:

    ja tez czytałam tutaj na stronie o tych niebieskich piórkach. I czekalam chyba 2 tygodnie, aż w końcu wczoraj szukałam w google zupelnie czegos innego, a tu nagle zdjęcie z niebieskim piorkiem. fajnie, tez sie liczy no nie? :-)

  109. Kasia pisze:

    Poznałam Prawo Przyciągania ,moc Wszechświata jakiś miesiąc temu.Rozpoczęłam swoją współpracę z moją cudowną Panią Podświadomością.Teraz z uwagą przyglądam się myślom i sytuacjom w moim życiu.To tak jakbym urodziła się na nowo.Bardzo wiele rzeczy,osób z moich myśli szybko pojawia się w moim życiu.Przykłady: myślałam kiedyś o kimś kto nazywał się(przykładowo) Ala Wąsala.Nie znałam tej osoby ani nie wiedziałam jak wygląda,po prostu spodobało mi się zestawienie imienia i nazwiska.Jakiś czas potem poznałam dziewczynę,która tak się nazywała!Przyśnił mi się raz znajomy.Zastanawiałam się dlaczego-raczej było niemożliwe,że go spotkam.Po kilku dniach w telewizji zobaczyłam faceta,który nazywał się identycznie jak mój znajomy. Ostatnio wspominałam sobie w myślach spacer z moim psem w dzieciństwie.Po pewnym czasie obok mojego domu zobaczyłam psa,który był prawie identyczny jak ten mój ze wspomnień.Wizualizowałam sobie też wysokość wypłaty na koncie.Nieźle się zdziwiłam,gdy wypłata wpłynęła i była o 4 zł.niższa od tej wizualizowanej.No i jeszcze marzenie o mojej czterolistnej koniczynce.Niedawno ją znalazłam,całkiem niechcący!Teraz już mam namacalny dowód,że mam SZCZĘŚCIE!!

  110. Renata B. pisze:

    Film oglądałam 4 lata temu. Nie jeden raz.
    To czego się dowiedziałam , wprowadziłam w swoje życie jednym zdecydowanym ruchem. Jednak jest jak było : dokładnie odwrotnie.
    Renata.B.

  111. EM pisze:

    Witam,

    mi do tej pory udało się znajdować miejsce parkingowe w miejscach gdzie zawsze miałam kłopot. Jadąc mówię do siebie i parkuję cię auteczko na pięknym wolnym miejscu i działa. Czasami zrobię kółko dodatkowe a i tak ktoś przede mną wyjedzie. Usiłuje przywoływać klientów do mojej pracowni ale idzie gorzej.
    Pozdrawiam.

  112. Bogusia pisze:

    Witam Panie Wojtku i wszystkich na blogu chciałabym wiedzieć co robię nie tak wizualizuje swój pękaty portfel potem dopadają mnie myśli jak z kąt myślę jak zapłacę rachunki bo moja pensja nie starcz na czynsz dopada mnie strach jak to Zamienic by negatywne emocje mną nie miotały jak mino wszystko odzyskać spokój cieplutko pozdrawiam

  113. Artur pisze:

    Witam. Ja spotkałem sie z tym tematem dzieki mojej mamie. Ona własnie dała mi do przeczytania książke POTĘGA PODSWIADOMOSCI i od tego wszystko sie zaczeło. Po jej przeczytaniu czułem sie jak by w mojej głowie sie gotowało, probowałłem stosowac sie do tego co było w niej napisane lecz wiadomo ze tak z dnia na dzien cieżko zapanowac nad swoimi myslami. Jakies dwa dni temu oglądałem film the sicret i uswiadomiłem sobie ze metody z ksiąki zaczeły działac sam. Wszystko to o czym opowiadali ci ludzie ma i miało miejsce w moim życiu. Przyciągnełem do siebie prace remont pokoju,pieniądze samochód praojazdy, które tak jak sobie planowałem zdam za 1 razem wypasiony telefon czy telewizor 3d, wszystko to przyciągnełem do siebie. Co lepsze samochód który chciałem kupic a naprawde cięzko go dostac znalazł sie do sprzedania i to nie daleko mojego domu do tego w barddzo dobrym stanie i do tej pory sie nie psuje. Wszystko to stało sie w przeciągu pół roku miałem tyle pieniedzy jak nigdy do tej pory nie wiedziałem na co je wydawac miałem wszystko co chciałęm i ngle wszystko znikneło. Jestem pewin ze ze wszyskim sobie poradze wszystko odzyskam i nadal bede miał wszystko czego ylko zapragne. Jest tylko jeden problem nie mam pojęcia co zrobiłem nie tak spadł na mnie grad nieszczęść rozczarowan smutków cierpien sle po przypomnieniu sobie na czym polega sekret jestem w stanie spowrotem nadac sojemu życiu dawny spokój dostatek i miłosć. Pozdrawiam Artur

  114. Gliniecka Barbara pisze:

    Z prawem przyciągania jestem już od paru lat Różne miłe niespodzianki życiowe mnie spotkały
    dzięki PP tylko nie umiałam zrozumieć jak to jest,że raz działa a częściej… nie działa
    W jednej z przeczytanych książek dowiedziałam się,że należy tak zmierzać do celu żeby „chcieć a nie potrzebować” nie od razu to zrozumiałam Ale w krótkim czasie miałam takie zdarzenie
    Był upalny dzień,prasowałam bieliznę a myślami beztrosko wyobrażałam sobie że jestem na plaży czułam ciepły piasek,szum morza i.t.d czułam to wszystko jak w rzeczywistości:)
    Po chwili zadzwonił telefon z wiadomością od mojej znajomej z zaproszeniem na wypoczynek do Portugalii nad samym oceanem Dla mnie to był szok Po tym doświadczeniu wiem że jak coś „gorączkowo” pragnę to nic nie wskóram a jak odpuszczę i obojętnie pomarzę to się spełnia
    Oczywiście nie jest to łatwe ale można „to ćwiczyć” i to działa Tym sposobem wyremontowałam sobie mieszkanie spokojnie na luzie bez pośpiechu Wiem,że cały czas trzeba się doskonalić Ale wiem na pewno,ze PP działa i coraz bardziej mi się to podoba
    Pozdrawiam Barbara

  115. Monika pisze:

    Witam. Chciałam podzielić się moimi doświadczeniami z PP. Kiedy jeszcz nie znałam PP był w moim życiu kiepski moment, pewnego wieczoru poprosiłam Boga ” zmień moje życie, niech coś się wydarzy pozytywnego” za dwa dni moja bratowa bardzo chciała się ze mną spotkać i koniecznie w dzień który nie do końca mi pasował, ale ok, Kawa i plotki jakoś to przeżyję. Ale bratowa, pierwsze co, to zaczyna mówić o filmie Secret który obejżała i chce się ze mną podzielić spostrzeżeniami. I poszło, obejżałam go i zaczęło się dziać. Dostałam weekendową pracę, zaczęła się czuć bardzej pewna siebie, moja chrzesnica pokazała mi piękne kolczyki które sama zrobiła oczywiście z piórkami i wiele innych. Ale też są małę niedociągnięcia (oczywiscie z mojej strony) mam mieszkanie do wynajęcia i posłałam ogłoszenie i czekam i nikt nie dzwoni, skupiłam się na telefonie i wreszcie dzwoni, jestem uradowana , tylko że Pani się pomyliła i złe ogłoszenie wybrała. Trzeba skupiać się na końcowym etapie ;) pozdrawiam Wszystkich

  116. […] Wiedza o mocy poparta odwagą i wiarą umożliwa osiąganie w życiu rzeczy, które w innym wypadku wydawałyby się niemożliwe do osiągnięcia. […]

  117. Tanutka pisze:

    Witam wszystkich ciepło!
    Chcę podzielić się swoim doświadczeniem.
    Od 7 lat stosuję potęgę podświadomości w praktyce( z przerwami). Napisze Wam co stosowałam i jakie były efekty i po jakim czasie.
    Zaczęło się od tego, że ktoś mi powiedział, ze istnieją afirmacje. Uznałam, że to dziwna sprawa i muszę ją wypróbować. Byłam sama 2 lata i rozpaczliwie tęskniłam do swojej pierwszej miłości. Nie mieliśmy żadnego kontaktu, przez 2 lata żadnego smsa, żadnego spotkania – nic! Ja zakończyłam tą znajomość i wiedziałam, że nie ma po co zaczynać, ale podświadomie uważałam go za boga, za ideał mężczyzny, był najpiękniejszy, choć potraktował mnie jak zero. ( Nadal tęsknię po 10 latach – gdzieś w środku) Wymyśliłam więc 1-szą w życiu afirmację : „Jestem w szczęśliwym związku z mężczyzną, którego kocham i który mnie kocha” ( albo coś podobnego) Pisałam ją przez 21 dni 3 razy dziennie w 3ech osobach. Świadomie nie chciałam go przyciągnąć. Nic się nie działo i kiedy 21-ego dnia doszłam do wniosku, że te afirmacje to jakaś ściema do potęgi, nagle telefon dzwoni i to był ON!!! Chciał się ze mną spotkać, powiedział, ze naprawdę mnie kochał, że zależy mu na spotkaniu, a ja go zlałam, bo nadal byłam zła za rozstanie. Potem po 2 miesiącach przypadkowo go spotkałam i się dowiedziałam, że wtedy jak do mnie dzwonił był tydzień po ślubie, a jego żona była w 9ym miesiącu ciąży!!! Przez 2 lata zero kontaktu, a tu 21ego dnia z jakichś przyczyn się odzywa i chce się spotkać, choć ma żonę i małe dziecko w drodze.
    To mnie przekonało do afirmacje i nikt nie wmówi mi, że to przypadek!!!!!!!!!
    Afirmacja ta generalnie się nie sprawdziła, ale dla mnie to niepodważalny dowód, że coś w tym wszystkim jest.

    Kolejna afirmacja, którą stosowałam, ale z tym czasem działania różnie bywa.
    Nie mam rodziców, mieszkam sama i muszę sobie sama radzić w życiu. Jeżeli ktoś też tak ma, to rozumie jakim priorytetem są praca i pieniądze.
    Po kilku gównianych, krótkotrwałych pracach ( realia polskie) zaczęłam afirmować stałą pracę i to, ze zarabiam ponad 2000 zł.
    To była dla mnie wtedy kolosalna kwota. A byłam bezrobotna i kończyły mi się pieniądze na życie. To było 5 lat temu.
    Wymyśliłam afirmację ” Mam świetną pracę. Zarabiam ponad 2000 zł i jestem szczęśliwa” Jakoś po 1,5 miesiąca odezwali się znajomi, że jest dla mnie praca, która wtedy była dla mnie idealna. Pierwsze pieniądze to było jakoś ponad 2 tys. Potem jak to w życiu trochę się popsuło i musiałam stamtąd odejść. Potem była praca na chwilę i znowu bezrobocie. Z całych sił z pełnią desperacji zapragnęłam stałej pracy, która da mi satysfakcję i poczucie stabilności, która będzie ambitna. I znowu jak mantrę powtarzałam tym razem afirmację : ” Mam STAŁĄ pracę. Zarabiam ponad 2000 zł” Byłam maksymalnie zdesperowana, więc pisałam te afirmacje i mówiłam sama do siebie na głos i w myślach i dodatkowo napisałam ją na kartkach i na lusterku. Karki wystawiłam na meblach, tak żeby były widoczne. Całą energię włożyłam w to przyciąganie pracy. Chodziłam na rozmowy chcąc jakiejkolwiek pracy i wszędzie odmowne decyzje, albo kopnięte etapy rekrutacji, których nie przechodziłam. Podświadomie już beznadziejnych prac nie chciałam, więc dlatego mi wszędzie odmawiali. Wysyłałam wszędzie cv. Chodziłam na rozmowy i afirmowałam. Nie wiedziałam jakiej chcę pracy, nie potrafiłam sobie jej określić. Ale jest Siła Wyższa, która wie co dla nas dobre. Po ponad 30 dniach dostałam pracę na stanowisku kierowniczym, gdzie zarabiałam 2000,24 zł!!!! Firma ta ma kryzys i kiedy obniżyli mi wypłatę szybko zmieniłam pracę na podobną i obecne z poczuciem stabilności na moje konto co miesiąc wpływa 2000,03 zł!!! tj. od 3 lat mam stałą pracę. No i jeszcze premia ponad 1500 zł, którą otrzymuję od czasu do czasu, no bo przecież afirmowałam , że zarabiam PONAD 2000zł oczko.gif A 2tys. to dla mojej podświadomości już mało usmiech.gif
    Ta afirmacja spełniła się w 100%!!!
    Marzył mi się zawsze samochód, ale jakoś zawsze kasy brakowało i bałam się jeździć.
    Pół roku temu jednak postanowiłam sobie, że pokonam lęki i kupię sobie. Nie afirmowałam, ale oglądałam na tablicy codziennie auta, dzień w dzień. Wyobrażałam sobie, ze prowadzę, że mam. Nie wiedziałam jakie chcę auto i kiedy postanowiłam sobie, że kupię jakiekolwiek, które będzie sprawne za pewną kwotę okazało się, że znajomy znajomej ma do sprzedania sportowe auto, które jest dla mnie stworzone hehe usmiech.gif Znowu Siła Wyższa wiedziała co dla mnie dobre. Pokonałam lęk przed jazdą i jest gitarka usmiech.gif
    Może tu nie było wielkiego cudu afirmowania, ale dla mnie to spełnione marzenie, którego przez lata nie mogłam spełnić.

    Pozdrawiam wszystkich afirmujących usmiech.gif

  118. dmnpl pisze:

    Trochę odkopię ten temat, ale mam nadzieję, że komuś da to siłę i chęci do podjęcia działań ;)
    Pamiętam jak dziś, a miało to miejsce kilka lat temu (około 4/5, może nawet i więcej), że zawsze chciałem mieć gitarę. Jak głupi siedziałem, i wyobrażałem sobie, że na niej gram, puszczałem idealne do zagrania piosenki, a w myślach wyobrażałem sobie, że to ja je gram. Takich marzeń było wiele – ale drugim najpotężniejszym, było posiadanie psa – jak chyba każdy dzieciak czy nastolatek. Z psem zawsze był ten problem, że rodzice nigdy nie chcieli się zgodził – a bo to obowiązek, bo kto z nim będzie wychodził, bo mi się znudzi i nie będę nim się opiekował itd. Chyba nie muszę Wam mówić, że oba te marzenia się spełniły? Gitarę (pierwszą) dostałem od znajomej – byłem w dobrym miejscu, w dobrym czasie, w dobrym nastroju. Tak samo było z psem – dobre miejsce, dobry czas. Musicie pamiętać, że Wasze marzenia nie zrealizują się z powietrza – Wszechświat będzie podsyłał Wam sytuacje czy inspiracje, a Wy musicie je wykorzystać.
    Teraz najważniejsze – zawsze myślałem, że spełnienie tych marzeń to czysty przypadek – nie znałem wtedy ‚Sekretu’. Teraz już wiem, że nie ma na tym świecie przypadków – wszystko jest moją zasługą, to ja przyciągnąłem te rzeczy do siebie. Po przeczytaniu książki, mimo wielkich chęci, zawsze pojawiały się wątpliwości – ale to NORMALNE, dla nas, którzy żyją w przeświadczeniu, że nie ma nic za darmo. Musicie wierzyć, że cokolwiek sobie wymarzycie, należy Wam się. Przeanalizujcie swoje życie, zobaczcie, ile rzeczy przyciągnęliście do niego nieświadomie – teraz działajcie tak, żeby przyciągać świadomie! :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s