
Wszyscy kiedyś umrzemy, czy tego chcemy, czy nie.
Gdy przychodzimy na świat rozpoczyna się cykl, który kończy się śmiercią.
W naszym kręgu kulturowym bardzo mocno zakorzeniło się przekonanie, że jesteśmy nieśmiertelni. Każda śmierć uderza w nas jak grom z jasnego nieba. Zostaliśmy nauczeni niedostrzegania śmierci na co dzień, zaprzeczania jej istnieniu.
Śmierć jest tabu, o śmierci nie rozmawiamy w sytuacjach towarzyskich. Owszem, lubimy oglądać śmierć na ekranach telewizorów, ponieważ oglądany obraz nie jest prawdziwy. To tylko obraz, odrealniona podobizna śmierci. Możemy patrzeć na ekran i całkowicie się zdystansować. Nasze poczucie nieśmiertelności zostaje podtrzymane.
Znaczny udział w tworzeniu przeświadczenia o własnej nieśmiertelności mają religie, obiecujące życie wieczne po śmierci. Chętnie przyjmujemy z nich atrakcyjne dla nas koncepcje nieśmiertelności, reinkarnacji i w swojej arogancji uważamy, że jesteśmy ponad Naturą.
Doświadczenie śmierci przypomina nam, że tak nie jest. Dlatego boimy się go, spychamy myśli o śmierci na margines świadomości. Boimy się myśli o śmierci, ponieważ przekonanie o własnej nieśmiertelności pozwala nam beztrosko robić takie rzeczy, jak:
- odkładanie na później spraw, które możemy zrobić tylko dziś
- tłumienie w sobie uczuć, nieokazywanie serca, zapominanie, że czas na dotyk, pieszczotę, spotkanie jest tylko teraz, w dodatku jest go tak mało
- niedostrzeganie piękna, a koncentrowanie się na brzydocie, na tym, jak “powinno być” i na tym, dlaczego “nie jest tak jak trzeba”
- oddawanie się nienawiści, zgryźliwości, małostkowości, urazie
- zamartwianie się dotąd, aż popadniemy w zgryzotę i depresję
- narzekanie, niecierpliwienie się, poddawanie rezygnacji.
Tymczasem świadomość śmierci może w absolutnie cudowny sposób odmienić nasze życie. Nadać smak życiu. Nadać mu znaczenie. Dać motywację do działania.
Prawdę mówiąc, śmierć może zostać Twoim najlepszym doradcą.
Don Juan, szaman z plemienia Yaqui, bohater książek Carlosa Castanedy, uważał, że śmierć stoi zawsze zaraz obok, po lewej stronie człowieka. Śmierć ciągle nam towarzyszy. Wyciągnij wyprostowaną lewą rękę w bok, skierowaną wnętrzem dłoni do dołu, i zacznij delikatnie nią poruszać. Być może to Cię zaszokuje, ale po chwili COŚ wyczujesz, tak jakby słup cieplejszego albo zimniejszego powietrza. Ja nie wiem co to jest; według Don Juana to Śmierć, najlepszy doradca człowieka. Zawsze gdy miał podjąć decyzję, pytał się śmierci: “Co poradziłabyś mi abym zrobił, gdyby miała to być ostatnia rzecz w moim życiu?”.
To bardzo potężne pytanie. Pozwala Ci podejmować najlepsze decyzje, usuwa małostkowość, nie dopuszcza do użalania się nad sobą. Ostatnia rzecz, jaką zrobisz na tej ziemi powinna być czymś wyrazistym, czymś silnym, powinna być czynem o wielkim znaczeniu.
Zawsze mam gęsią skórkę, gdy zwracam się do mojej Śmierci z tym pytaniem. Nigdy nie wiem, czy rzeczywiście nie jest to ostatni mój czyn.
Zakończenie naszego dzieła na Ziemi, koniec historii naszego życia powinien być niczym opadająca kurtyna po wspaniałym przedstawieniu. Owacje na stojąco. Wiwaty, tłum szaleje!
Koniec jest ważny we wszystkim.
W prowincji Kamigata na święto kwiatów przygotowuje się misterne pudełka na piknik. Gdy nadchodzi czas powrotu, rozbija się je, miażdżąc pod stopami, i wyrzuca. Koniec jest ważny we wszystkim.
~Tsunetomo Yamamoto, Hagakure
Należy się więc przygotować.
Metafizyczne prawo przyciągania mówi, że nasze myśli tworzą rzeczywistość, że możemy mieć wszystko, czego zapragniemy. Także śmierć, z jakiej moglibyśmy być dumni.
Możesz umrzeć tak, jak tego chcesz. Możesz opuścić świat w pokoju, spowity miłością, z godnością. Śmierć może być Twoim ostatnim, wspaniałym aktem ekspresji samego siebie. Ostatnią bitwą wspaniałego wojownika.
Być może przesadne skupianie się na medycznych procedurach przedłużania gasnącego życia nie jest najważniejsze? Być może nasza zachodnia cywilizacja utraciła coś wartościowego wraz z wyparciem się śmierci?
Dlatego dzisiaj proponuję Ci takie ćwiczenie: zaprojektuj swoją śmierć.
Wyobraź sobie siebie u kresu dni. Wszystkie sprawy, na których Ci zależało, masz już za sobą. Wszystko zostało zrobione. Dzieło życia ukończone. Możesz odejść.
Gdzieś tam czeka na Ciebie wielka Tajemnica, Ty jednak skoncentruj się na chwili bezpośrednio poprzedzającej przejście na drugą stronę.
Co chciałeś osiągnąć w swoim życiu?
Jak się czujesz wiedząc, że wszystko, co chciałeś zrealizować udało Ci się ukończyć?
Jakby wyglądała Twoja ostatnia chwila, gdybyś wiedział, że NIE UDAŁO Ci się zrealizować wszystkich Twoich planów?
Wróć do chwili obecnej. Zastanów się, czy to co robisz tu i teraz wspiera realizację Twoich celów. Czy marnujesz czas na coś, co z perspektywy Twojej ostatniej bitwy jest bezużyteczne?
Teraz pomyśl, jak chcesz, aby wyglądała Twoja ostatnia chwila na Ziemi. Kiedy już nie będziesz chciał niczego zrobić. Albo nie będziesz już mógł.
Zgodnie z tym, co mówi metafizyczne prawo przyciągania, w chwili obecnej zasiewasz nasiona, z których wykiełkuje Twoja przyszłość. Zastanów się, jakie myśli dominują w Twoim umyśle. Czy przypadkiem nie koncentrujesz się na rzeczach, które z perspektywy nie mają dla Ciebie znaczenia, albo wręcz stanowią zalążki przyszłej klęski – czyli takiej wersji Twojego życia, jakiej nigdy nie chciałbyś doświadczyć.
Warto żyć tak, jakby ten dzień miał być Twoim ostatnim dniem. Gdy masz wątpliwości co należy zrobić – zwróć się do swojego najbliższego doradcy. Do Śmierci.
Lepiej jest żyć jeden dzień jako tygrys niż tysiąc lat jako owca
~ przysłowie tybetańskie
Ściskam!
Wojciech
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl
Filed under: Harmonijne życie, Prawo Przyciągania, Samodoskonalenie, Sekret, Tajemnica, Wizja, Ćwiczenie , śmierć, życie







Świetnie! Dzięki Wojciechu! Potrzebowałem motywacji, zastanawiałem się co mi doda sił i zachęci do działania… Śmierć!
P.S. “Wszyscy kiedyś umrzemy, czy tego chcemy, czy nie.” – a mi się wydawało, że wszystko zależy od nas samych…
niezbadane są wyroki b… świata (wszak ani Wujcio ani Duke w Boga nie wierzą)
a śmierć czeka na każdego, co weselsze jest to że wpływ mamy tylko pośredni…
nie wszystek umrę
Kiedy boli ząb tak jak mnie dzisiaj cały dzień to przez głowę przechodzi (momentami) myśl o śmierci.Gabinety nieczynne a ja wszędzie widzę dentystki-tyle,że głupio na cmentarzu podejmować temat bolącego zęba.Ale wracając do Twojego tekstu Wojtku-nie kręci Cię idea wędrówki dusz(reinkarnacji)?Przecież taka świadomość tym bardziej pomaga nam uszanować ten krótki czas na ziemi i czyni nas bardziej odpowiedzialnymi.Pozdrawiam:)
No właśnie . Jak jest z tą reinkarnacją . Jak myślisz Wojtku ???
Pozdrawiam Cezary .
Cezary, nie wierzę w reinkarnację. W poprzednim wcieleniu też nie wierzyłem
Ściskam!
Wojciech
hmm..ciekawy artykul…motywacja 100- procentowa
warto czasem spojrzec na zycie od strony…smierci
Pozdrawiam
Skoro ludzkie życie
Jest Boga zamiarem,
To i śmierć jest dla nas,
Z Jego ręki darem.
Od momentu, gdy wyjrzałem z wnętrza na otoczenie i ta przestrzeń, ten bezmiar możliwości człowieka od natychmiast poddawany został wszelkim totalnym ograniczeniom, rozpoczęło sie moje umieranie. Bo życie jest tym umieraniem. Trochę inaczej rozumując, Wojciechu, planować sobie śmierci nie mam potrzeby, kreować chcę sobie właśnie to życie, które przecież jest umieraniem. Przykre wydaje mi się zakończenie tego umierania bez dokonań dobrych, bez poznania i nauczenia innych uczuć wzniosłych, smutne jest rozminięcie się z zyskiem z tych inwestycji, niedoczekanie plonu z zasianego ziarna dobrej inwencji ale gorsze jest zaniechanie, bo wtedy napewno rezultaty bedą zerowe. Mój sąsiad, rolnik, zasiał jakieś zboże teraz przed zimą i na pewno, na 100 procent, zasiał to po to, by w przyszłym roku zebrać plon. Dodał jakieś nawozy, pewnie plony będzie miał lepsze. W ogóle to niezły z niego kombinator, zasiewa ziarenko a w przyszłym roku z niego będzie miał cały kłos, oczywiście przemnożony wiele tysięcy razy. Już poprzednio nawet dokupił więcej ziemi, bo to chyba sprawia mu dożo satysfakcji. Mając co najmniej tyle nadzieji co on mogę i ja zasiać dzisiaj ile tylko posiadam ziaren dobra, plony powinny być obfite. Wczoraj odwiedziliśmy groby naszych bliskich, po których pozostały nam dobre wspomnienia i na znak naszych więzi i pamięci o tych dobrych momentach naszych kontaktów zapaliliśmy jakieś znicze, odmówiliśmy jakieś modlitwy. Oni też zasiali w nas jakies ziarna dobra, plony zbierają po śmierci. Myślałem sobie wczoraj nie jeden raz, jak bardzo chciałbym zdążyć z odwzajemnieniem, za ich życia, i tylko to jest takie smutne. Trzeba wiec się spieszyć przed zimą z zasiewem, szansa na plon w przyszłym roku się zwiększa. Wierząc w życie po śmierci można być spokojnym o zbiór plonów, najlepiej chyba jednak zbierać je przed końcem życia.
“Tylko śmierci pięknej pragnę. Śmierci pragnę w drodze” (L. Staff) Nic dodać nic ująć. Pomimo naszej śmiertelności jesteśmy szczęściarzami. W bezlitosnej walce o przetrwanie to właśnie my zwycięzyliśmy i możemy spojrzeć w gwiazdy, i radować się nieskończonym bogactwem Wszechświata. Naszym zadaniem jest zrobić tu jak najwięcej dobrego. I nie martwmy się co będzie z nami potem. Niebyt? Ależ to też nieskończona doskonałość!
Witam Wojciechu za za czesto sie nie udzielam z braku czasu,wiem………..
jak wpadlam na twoj blog juz nie pamietam,ale musze Tobie podziekowac twoje wiadomosci obojetnie
kontrowersyjne czy nie zawsze sprawiaja mi przyjemnosc a przede wszystkim zmuszaja do analizy.
Twoj dzisiejszy artykul jest najczystsza prawda
w mysl -badz dzisiaj taki dla wszystkich jak gdyby
byl to twoj ostatni dzien na ziemi-
Ale co do metafizycznego planowania swojego dnia ostatecznego,bylabym ostrozna …………..
Pozdrowienia
Masz racje Bożenko . tez byłbym ostrożny z planami jak chciałbym umrzeć raczej zaprosiłbym Ciebie na kawę , co ty na to ?
“Świadomość śmierci pobudza do życia.”
— Paulo Coelho
Weronika postanawia umrzeć
Witam!
Uważam, że jest to jeden z “pewników”, który i tak nastąpi. Nie warto więc nad nim specjalnie rozczulać: taka kolej istot żyjących! Całe szczęście, ze “nikt nie zna dnia ani godziny”, więc tak, jak piszesz: postarajmy się pozostawić po sobie jak najwięcej dobra. Skupmy się na zyciu i zauważajmy, ile możemy dobrego uczynic dla innych.
Pozdrawiam wszystkich
Andrzej
Motywujący tekst, otwiera oczy. Spojrzenie na zycie z perspektywy, na którą na codzień odrzucamy!
Pozdrawiam!
Przecież Don Juan prawdopodobnie nie istniał, a Castaneda stworzył sobie sektę w której mącił w głowach kobiet i ograniczał ich wolę. Dużo jest niespójności odnośnie Carlosa, sfałszował swoją przeszłość, może i to co pisał jest częściowo prawdą, a może nie.
Spamer, i co z tego? Liczy się to, co można wartościowego wziąć dla siebie z jego książek. A można bardzo wiele
Ściskam!
Wojciech
oj tak mi też pomógł ten artykuł zaczęłam właśnie studia ale nie wiem czy to kierunek który chce ukończyć w który chce się zagłębiać zawsze marzyłam o psychologii poszłam wkońcu na pedagogikę za radą wujków i cioć dobra rada. Może za jakiś czas dojdę do wniosku ze to to ale na razie nie jestem przekonana boje się czekać aż poczuje że chce iść właśnie tą drogą. Nie mogę liczyć na najbliższych oni żyją właśnie przyszłością tym że stracę kasę za semestr już zapłacony ale po co marnować czas? czuje że za mało przemyślałam decyzje mimo że na pedagogikę zdecydowałam się w ostatniej chwili. Mam głód myślenia moze potrzebuje medytacji albo rady Śmierci właśnie. Nadal szukam swojej ścieżki i nie bardzo mogę ją znaleźć nie jestem pewna co chce robić za kilka lat miesięcy za chwile.
Może jednak najlepszym pomysłem byłoby zrobienie przerwy ale czuje że to nic mi nie da macie może jakieś rady dotyczące szukania ścieżki życia? Jakieś książki które mogę pomóc? (oprócz naukowej metody którą już czytałam:))
Witaj Moniko:))
co do ścieżki zycia powiem tak, znajdziesz ją żyjąc. Poradniki nie nauczą Cie niczego. Żyj i obserwuj z czego czerpiesz energię, ktore z Twoich czynów owocuja dobrem. Pozdrawiam Beata.
Moniko. Odpowiem ci krótko, idź za głosem serca. Ty sama wiesz, co dla ciebie najlepsze. Jeśli nie czujesz, że jesteś w tym spełniona, zastanów się czym chciałabyś się zajmować, co jest twoim największym marzeniem? Spisz sobie taką listę
Moje marzenia, moje cele, czego chcę, co nie jestem wstanie osiągnąć! taka lista mnie pomogła wybrać co w życiu chcę robić! zajmuję się pisaniem wierszy i rozważań i jestem obserwatorem ludzkich zachowań. A oto mój wiersz
Chodzi o to, by żyć i cieszyć się życiem,
Póki jest.
Bawić się póki możesz
Kochać ludzi
A co najważniejsze kochać siebie,
Bo tylko wtedy zrozumiesz drugiego!
Żyj tak jakby kolejny dzień miał nie nadejść.
Żyj i nie marnuj go na zmartwienia.
Nie pozwól, by one zajęły połowę twego życia.
Ciesz się tym, co masz.
Gdy zwątpisz, pomyśl, że inni mają gorzej od ciebie!
Życie zbyt krótkie jest, więc żyj.
Boję się myślenia o śmierci. Mam 44 lata i wciąż nie zaczęłam swego “dorosłego” życia. Mimo prawie dorosłego syna, każdego dnia zaczynam życie na nowo, tak jak to było gdy miałam 18 czy 25 lat. Nie znaczy to, że nie jestem osobą odpowiedzialną, czasami jestem nią aż za bardzo, do bólu. Ale chciałąbym zacząć żyć tak na prawdę, do końca i poczuć to i być gotową na śmierć. Dziś jeszcze nie jestem….
Aniu,czytajac Twoje slowa mam wrazenie,ze czytam swoje mysli,dokladnie tak samo czuje…chcialabym nawiazac z Toba kontakt,nie czesto zdaza sie spotkac kogos podobnie myslacego i o podobnych przezyciach.Pozdrawiam.Moj e-mail to kasiuni@op.pl Napisz jesli masz ochote
apropo tematu śmierci polecam książkę życie po życiu ( Raymond A. Moody). składa się z relacji ludzi którzy przeżyli śmierć kliniczną i byli po tamtej stronie. Skłania do zadumy…
Monika,przeczytaj “Czarodzieje mogą wszystko”(możesz ściągnąć od Wojtka z bloga o tym tytule)myślę,że może ona Ci pomóc w podejmowaniu decyzji.Pozdrawiam:)
Ciekawy artykuł… Dodaje motywacji
Pozdrawiam.
Witam
A co myślicie o tym co mówi Biblia na temat śmierci? Każdy z nas wie, że jest to najlepiej rozpowszechniona książka na świecie i w największej ilości języków! a jednak do niej nie sięgamy… Ciekawią mnie wasze opinie..
Pozdrawiam
Bardzo inspirujący artykuł, może to dziwne ale ja jakiś czas temu jak by intuicyjne zadawałem sobie pytania wstylu Co by było jeśli to była by ostania chwila w moim życiu, co by było gdybym tą osobę widział poraź ostatni i miało to bardzo pozytywny wpływ na mnie, co znaczy bo zawsze wybierałem miłość, na przykład gdy miałem jakoś urazę do kogoś zadawałem sobie pytania co by było jeśli miał bym się z tą osoba już nigdy nie zbaczyć ? I zaraz gnałem wybaczałem, przepraszałem
Zgadzam się ze śmierć jest najlepszym naszym doradcą. Religie uczą nas o wiecznym życiu, ideała reinkarnacji u niektórych ro zdumiewa ego do granic możliwościowi, a jak jest naprawdę,skorą praktycznie każdy wierzy w co innego,poglądy, wierzenia nie mamy zapisane w genach, a wiec jest to coś nabyte,w dodatku ciągle się zmieniają, jak jest prawda czy jesteśmy nieśmiertelni, czy taki pogada służy nam ? Co by powiedział by mój doradca o imieniu śmierć hmm Shady cieśz się życiem, ciesz się każda chwilą bo może być ostatnia. Po co masz wierzyć w coś co nie pozwala ci docenić życia tu i teraz…
Nie wiem czy jesteś nieśmiertelny, nie wiem czy istnieje reinkarnacja, ale to ze tego nie wiem pozwala mi lepiej doceniać życie
pozdrawiam
Witam!
“Powołuję dzisiaj niebiosa i ziemię na świadków przeciwko wam, że położyłem przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo; wybierz więc życie, abyś mógł pozostać przy życiu, ty i twoje potomstwo.”
Pwt 30:19
Pozdrawiam.
beznadzieja , nie zgadzam się ,a zwłąszcza z tym ostatnim tekstem… autor tekstu chyba był chory psychicznie…gada ze śmiercią spokoto by było na tyle
OSTATNI ETAP ŻYCIA ZIEMSKIEGO- ŚMIERĆ
W ostatnim etapie życia człowiek potrzebuje więcej obecności drugiej osoby, Więcej miłości i
poświęconego mu czasu
W chwili odejścia umierającego ważne jest trzymanie go za rękę.
Wtedy człowiek odchodzi spokojnie i z uśmiechem na twarzy. do Boga. Ludzie starsi często nie mają rodziny, lub umierają samotnie w opuszczonym mieszkaniu, lub jedynymi bliskimi osobami są lekarze. Nie zapominajmy o tych ludziach, dbajmy o nasze rodziny, bo kiedyś sami będziemy być może potrzebować pomocy. Uzdolnijmy nasze serca do miłości, której nauczył nas Bóg. Nie zamykajmy się.
Śmierć tak bardzo tego tematu się boimy! Uciekamy przed nim jak ogień. A przecież wszyscy kiedyś umrzemy, czym ona jest? Odpowiem własnym wierszem:
Nieodłączna część czasu
Śmierć niby koniec a jednak początek
Rozdziela a jednak łączy
Pozwala pogodzić skłócone rodziny
Pozwala zrozumieć drugiego
Jednoczy ludzi
Syn który był daleko jest blisko
Śmierć to nic strasznego, to radość
Tam spotkasz swego Ojca w Niebie
Kiedyś spotkamy się tam wszyscy.
Śmierć nie jest Końcem!
Witam!
Parafrazując dodałbym jeszcze –
“Lepsze jest imię niż wyborny olejek, a dzień śmierci niż dzień narodzin. Lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiadnego, gdyż taki jest kres wszystkich ludzi; a żyjący powinien wziąć to sobie do serca.
Kzn 7:1
Pozdrawiam.
po pewnym zrywie wiary jaki miałam, wiary w to przyciąganie itd., znów dopadł mnie okres zwątpienia w siebie, w sens swojego istnienia i dalszy cel życia. przysłowie tybetańskie, które zacytowałeś w swoim artykule Wojtku jest bardzo mądre. “Lepiej jest żyć jeden dzień jako tygrys niż tysiąc lat jako owca” – zgadzam się z nim w 100 procentach, życie jest po to by żyć a nie szukać ciągłej ucieczki.. lecz jak znaleźć w sobie odwagę by wg niego postępować..
hmm, interesujące, naprawdę.
ja muszę się przyznać [niestety] że o śmierci myślę dosyć często, o każdej możliwej jaka może spotkać mnie, czy tez kogokolwiek innego. Nie jest to przyjemne ale pozwala na realne podejście do samego życia, do tego czym jest – ścieżką prowadzącą tylko w jednym kierunku – ku śmierci.
projekcji może być wiele ale prawda jedna – śmierć przyjdzie, prędzej czy później, to jest Dance macabre, i warto wtedy być zadowolonym z tego co się zostawi tutaj na ziemi.
Jest jednak rodzaj śmierci który spędza mi sen z powiek – śmierć niespełniona, kiedy jest tyle dobra do zrobienia a ty już nic nie możesz zrobić bo swobodnie unosisz się nad swoim martwym ciałem. Umrzeć niespełnionym to coś strasznego.
[ "if today was your last day, tomorow was too late, could you say goodbye to yesterday?" ]
hmm…zaplanować swoją śmierć to jak zaplanować swoje życie. Czy to tak proste? Jakiej potrzeba niezłomności i czystości aby wyobrażenie stało się możliwe i zrealizowane? Jak przeciwstawić się zrządzeniom losu (karma) aby to co najtrudniejsze przeżyć miękko? Kto planował sobie życie i śmierć w Oświęcimiu? w Powstaniu Warszawskim? Obecnie, także wiele okoliczności stawia nas w sytuacjach, którym możemy przeciwstawić jedynie nasze projekcje i kreacje zdarzeń. Czy byłby to może krok w lewo lub w prawo trwający rok lub dłużej. Myślę, że mogłabym umrzeć w każdej chwili, nawet teraz, bez żalu i lęku. Obojętne jest mi czy byłoby to przejście w inny wymiar bytowania czy oznaczałoby to kres wszystkiego. Tak już mam.
Maju! śmierci nie można zaplanować. Tak naprawdę my nie wiemy kiedy umrzemy. Problemy w życiu będą trzeba je rozwiązywać. często ciężko jest je przeżyć, ale musisz być mocna. walczyć, nie poddawać się. najprościej byłoby nie mieć problemów, ale nie uważasz, że życie byłoby nudne? często oczekujemy od życia wiele a tak niewiele trzeba, by być radosnym. wstajesz rano i masz doła, bo musisz wstać. pomyśl sobie, że inni nie mogą wstać. mnie pomaga fakt gdy przeżywam ciężkie dni, że inni mają gorzej, co te osoby mają zrobić, najprościej jest się poddać fakt, ale czy nie warto je przeżyć. znam bezdomnych którzy żyją w lesie, ale są radośni pełni nadziei a więc żyj tak jakby jutro miało nie nadejść. żyj dniem dzisiejszym nie myśl co będzie jutro, a gdy będziesz miała pokusę poddać się, pomyśl np: o swoich bliskich dla których warto żyć.
Moze to nie jest odpowiedni watek…ale jakos nie moge zebrac mysli i sam sie zastanwic nad zagadnieniem…ostatnio duzo czytam…naukowa metode czytalem kilka razy dawno temu…probowalem ugryzc roznych rzeczy z tej dziedziny i z nia powiazanych…Teraz mam watpliwosci…Metoda wizualizacji o ktorej tutaj rozmawiamy jest ta sama metoda jaka propagowana jest przez Silve a ktora jest okreslana przez wielu jako okultystyczna,antychrzescijanska.Ma ktos ta ten temat swoja opinie?Jakies doswiadczenia?
Na świecie jest mnóstwo fanatyków.
Proste pytanie: W jaki sposób tworzenie obfitości i szczęścia może być antychrześcijańskie? Daj spokój…
Ściskam!
Wojciech
Witam!
Przeczytałem setki książek, spotykam się z tysiącami osób, ale proszę wybacz — z całym szacunkiem — pierwszy raz spotykam się z tak totalną brednią – wymyśloną chyba na poczekaniu — że wizualizowanie ma coś wspólnego z okultyzmem czy jest aktem antychrześcijańskim. Gdzie tu sens i logika(?!!!)Chciałbym spotkać tych wielu…
Pozdrawiam.