Przeczytajcie dzisiaj tą historię.
Jest w niej widoczne jak na dłoni działanie prawa przyciągania oraz zjawisko tak zwanych “przeszkód na drodze”, które w rezultacie okazują się “szczęśliwymi zbiegami okoliczności” prowadzącymi do zamierzonego celu.
Witam Wojtku,
Z calego serca dziekuje za lekcje za te cenne emaile. Opisze pewna historie, ktora mi sie przydazyla calkiem niedawno, pare dni temu. Od dluzszego czasu, pragnelem odwiedzic moja bliska rodzine i starych dobrych przyjaciol, ktorzy mieszkaja 350 km odemnie. Ale zawsze cos stawalo na przeszkodzie, a to finanse nie pozwalaly a to klopoty z urlopem. Calkiem niedawno to pragnienie bylo tak silne, ze o niczym innym nie myslalam. I oto stala sie rzecz niesamowita, Marzenie zaczelo sie realizowac. Stojac na dworcu, dowiaduje sie ze pociag zostaje odwolany, nastepny bedzie za 2 godz. no coz trzeba czekac. Po tych dwoch godz. dowiaduje sie ze nastepny pociag w tym kierunku moze byc opozniony okolo 2 godz lub moze zostac odwolany. Jest juz bardzo pozno. Ale przypomnialam sobie ze mam autobus wczesnym rankiem. I tak w podroz udalam sie autobusem. Bylam taka szczesliwa ze jade. Gdy bylam juz u rodzinki. odwiedzila mnie moja dobra stara przyjaciolka informujac mnie ze po poludniu zabiera mnie ze soba. Nie mialam pojecia gdzie mnie zabiera. Idac z nia przez ryneczek, zaczepila mnie pani. ktora sprzedawala male bukieciki kwiatkow. i proszila bym wszystkie wziela, poniewaz ona juz ich nie sprzeda a jest zmeczona i
chce isc do domu. Wzielam je i podziekowalam. Wyobraz sobie przyjaciola zaprowazila mnie do stoliczka w malej kafejce, gdzie czekali na nas nasi dobrzy przyjaciele. Zaczelam sie z nimi witac i wreczac te wlasnie bukieciki, tych bukiecikow bylo tyle ilu znjomych. Wojtek moja radosc byla niesamowita. przez malutka chwilke pomyslalam sobie to dziala. Jestem taka szczeslia. Pozdrawiam cieplutko i dzieki ze jestes.Grazyna
Pamiętajcie więc, że jeżeli utrzymujemy w umyśle wizję określonej rzeczywistości, to istniejące warunki, okoliczności i rzeczy zaczną się rekonfigurować w nieprzewidywalne dla nas sposoby.
Niezależnie od tego jakie to będą sposoby, możemy się rozluźnić i cieszyć się nadchodzącym sukcesem.
Ściskam!
Wojciech
P.S. Dziękuję Grażynko za wspaniałego maila!
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl
Filed under: Inspiracja, Prawo Przyciągania, Prawo przyciągania w działaniu, Sekret, Społeczność, Tajemnica







Miło się czyta o takich fajnych historiach jak przygoda Grażyny.Ale uwaga! Prawo przyciągania realizuje się też w mniej przyjemnych przypadkach. Ostatnie dwa tygodnie wsiadając do samochodu myślałam o nim,że wygląda jak zaniedbany rupieć. Odpadł jeden kołpak, ułamał się kawałek plastiku przy kierunkowskazie, dawno w nim nie sprzątałam. Zamiast szybko zadbać o tę drobną kosmetykę mojego stosunkowo nowego i ładnego autka mówiłam sobie – mam samochód “po przejściach”. No i od wczoraj mam “samochód po przejściach”! Zdarzyła mi się dość poważna stłuczka. Jaki z tego morał? Właśnie próbuję wyciągać wnioski.
Ewko moze stanie ci sie ten sam nowy samochod-kto wie;)
Hmmm, przejścia są czasem miłe.
.
Tyle dzieci szczęśliwie przeszło do następnej klasy!
Reszta niech wyciągnie wnioski i równie szczęśliwie jak tegoroczni szczęśliwi uczniowie też w przyszłym roku – przejdzie.
PS
A ja też mam wspaniałe autko. Czekam tylko aż JE ZOBACZĘ
Czyż nie pięknie – pozytywnie (modnie) pomyślałam sobie o moim pojeździe?
A.
Miła historia .
hm… negatywne myśli przyciągają niemiłe zdarzenia…
A gdyby tak pomyśleć o swoim autku: “Jakie jesteś kochane, nie zawodzisz mnie gdy cię potrzebuję i pomagasz mi wtedy kiedy chcę” i czasem je pogłaskać – ja tak robię. I jest do mojej dyspozycji na pełnych obrotach!
Może to wyda się komuś śmieszne, ale rozmawiam też z kwiatami i mimo, że za bardoz o nie nie dbam, jakoś rosną i upiększają moją przestrzeń!
Pozytywne myśli przyciągają pozytywne reakcje.
Po prostu i zwyczajnie
Optymizmu i pogody ducha życzę!
Bo nasz świat jest pełen magii..
Wojtek kiedy przeczytałem że twoim ulubionym autorem jest Anthony Robbins to już na drugi dzień byłem w księgarni,a książkę Obudz w sobie olbrzyma własnie kończę czytać.Polecam ją wszystkim !!!.To nie czytanie lecz rozmowa z autorem który przekazuje Wam ogromna wiedzę na temat panowania nad samym sobą w sposób taki jak rodzice uczą własne dzieci życia.W nawiazaniu do Grażyny-w tej książce Anthony tłumaczy własnie takie przypadki kiedy przeciwności losu,niepowodzenia i inne zbiegi okoliczności są składową naszego życia powodujące kierunkowanie nas do celu i dodające nam energi do działania.To tak jak bieg przez płotki.Celem każdego biegacza jest meta ,a pokonywanie płotków jest pokonywaniem problemów na drodze do osiągnięcia głównego celu czyli mety.Dlatego wyznaczając sobie cel musimy go cały czas widzieć i być tylko skupionym na celu a przeszkody tylko pokonywać.Przeczytajcie tą książkę która jest pełna pięknych metafor,wspaniałych przykładów z życia wielkich i znanych ludzi i podpowiedzi jak możemy zmieniać swoje dotychczasowe życie.
Anthony Robbins Obudz w sobie olbrzyma.
Pozdrawiam cię Wojtku i wszystkich przyjaciół z blogu!!!
Grażynko – Ewo,
Przecież one (kwiaty) Ciebie słuchają! To Ty tego nie wiesz?????
Dalej je przytulaj swoimi miłymi słowami. One to słyszą!
Możesz też puścić im muzykę. Byle nie “tłuczenie”.
Z przyjemnością posłuchają muzyki klasycznej: Mozart, Beethoven, Bach.
Ania
PS
Wcale nie żartowałam. Właściwe drgania wpływają na wodę. A ta jest podstawowym składnikiem roślin. I LUDZI! To zbyt obszerny temat, by opisywać go dokładniej.
Grażynko – Ewo,
Przecież one (kwiaty) Ciebie słuchają! To Ty tego nie wiesz?????
Dalej je przytulaj swoimi miłymi słowami. One to słyszą!
Możesz też puścić im muzykę. Byle nie “tłuczenie”.
Z przyjemnością posłuchają muzyki klasycznej: Mozart, Beethoven, Bach.
Ania
PS
Wcale nie żartowałam. Właściwe drgania wpływają na wodę. A ta jest podstawowym składnikiem roślin. I LUDZI zresztą! To zbyt obszerny temat, by opisywać go dokładniej.
zgadzam się z wami. Na początku roku byłam na otwarciu pewnej firmy w b. prestiżowym lokalu. Przechadzając się po nim myślałam, że chciałabym tam pracować, “ale czy mnie zechcą?”-myślałam. Potem zobaczyłam ich ogłoszenie,że szukają odpowiednich ludzi, napisałam cv i czekałam, a właściwie to zapomniałam o tym aż po upływie 4 miesięcy zaproszono mnie na rozmowę, idąc tam wiedziałam,że się spodobam i zarażę swoją energią. W trakcie rozmowy czułam jakby magnes mojego serca przyciągał i przekonywał do mnie właściciela firmy.I po 10 min powiedział, że widzi mnie w swoim zespole!!!Idąc na kolejną rozmowę by omówić szczegóły projektu byłam pewna, że to będzie bardzo twórcze spotkanie. I nie myliłam się. Muszę dodać, że rozmyślając o tej rozmowie kwalifikacyjnej czułam radość, nawet uśmiechałam się do siebie. Marzenia się spełniają.
A ja bym chciała, by więcej osób (poza mną, Gosią i drugą Anią) dowiedziało się, że można całkiem nieinwazyjnie uratować oczy. (widzieć!!!!).
))
Gdy widziałam co dzieje się w przychodzi okulistycznej i w szpitalu okulistycznym – serce się kraje. Ludzie (na oczach lekarzy!) tracą wzrok. Często w okropnych bólach. To znaczy bolesne są niektóre zabiegi.
Gdybym się nie wstydziła i gdybym wiedziała, że to coś da, to bym wrzeszczała o tym gdzie się da.
A tymczasem wdarłam się do Wojtka.
Ciekawe co on Na to?
Ania
Jak mówimy o MARZENIACH…
Bardzo chciałabym poznać OKULISTKĘ/TĘ, który “zaraziłby się” moim zapałem do takiego a nie innego ratowania oczu (czytaj – wzroku).
Nawiązując do tego , to ja mam tyle rzeczy w życiu do zwizualizowania , żę na razie walczę o miejsce w głowie na te sprawy .
Co wprowadza w błędne koło , bo jakos
mój umysł tak to widzę nie radzi sobie
i nie wiem czy powinna odpocząć czy pomedytować czy co …
A i jeszcze cos trudno mi tak zwolnic tempo i sie wyciszyc
i mam wrażenie że za bardzo się ekscytuje
Powiem tak na dzień dzisiejszy wiem ,że nic nie wiem …
Coraz częściej i poważniej zaczynam myśleć o medytacji.
Twoje pisanie, Sylwio,
Moje, podobne, podobne do Twoich problemy – skłaniają do takiego właśnie postanowienia
Witam Wszystkich!
Co do technik przyciągania to na obecną chwile interesuje mnie poprawa wzroku. Obecnie zabrałem się za to poprzez Afirmacje oraz wizualizację doskonałego wzroku, no i oczywiście radochy z jego używania.
Jak na razie efekty są, ale tylko nietrwałe (znaczy się, zdarza mi się widzieć całkiem dobrze, ale tylko wtedy, gdy świadomie się rozluźniam, ale i one są ważne gdyż dają mi pewność, że moja wada nie jest czymś trwałym i nieodwracalnym jak próbowało mi wmówić paru okulistów). Wcześniej stosowałem metody zawarte w książkach W. Bates’a, oraz innych osób, które tą metodę rozwijały. Metody te bardzo polecam prawdopodobnie gdybym był bardziej cierpliwy i sumienny już dawno nie nosiłbym okularów. Dalej niektóre z nich stosuje i w sumie to dzięki nim upewniłem się w tym, że moja wada jest w pełni wyleczalna (- 5 z hakiem w obu oczach z tym prawe z większym hakiem) a jej przyczyny tak naprawdę tkwią w podświadomości.
A propo okulistów tylko raz spotkałem okulistkę, która na pomysł poprawienia sobie wzorku za pamoca ćwiczeń nie zareagowała niedowierzaniem itp. Ale sama mnie do nich bardzo zachęcała. Okazało się jak mi przyznała, że na studiach nikt im czegoś takiego nie mówił i ona sama zapoznała się dopiero po studiach na jakichś praktykach w Stanach. Nie dość, że mnie nie zniechęciła to takich metod to jeszcze zachęciła i zmotywowała do tych ćwiczeń. Cóż z takim podejściem do pacjęta trudno się dziwić, że na wizytę u niej trzeba się zapisywać z jakimś półrocznym wyprzedzeniem.
Co do medytacji to też zaczynam ale zabieram się do tego jakbym chciał a nie mógł , ale z pewnością będzie lepiej
Kazik,
Napisz, proszę, gdzie odszukać okulistkę, o której piszesz. Ja bowiem z wielkim smutkiem zauważyłam, że potrzebne mi są okulary już nie tylko do czytania ale również do chodzenia. Jeśli chcę DOBRZE widzieć. Usiadłam za kierownicą – i nie dało się jechać.
Napisz więc jakie to ćwiczenia oraz gdzie przyjmuje okulistka.
Ponadto moja znajoma (a właściwie jej oczy) jest już mocno zmęczona lekami, operacjami i innymi czynnościami wokół jej bardzo chorych oczu. Taka okulistka to byłoby TO! Dla niej.
Kazik, a dla Ciebie mam informację, że OKULARY AJUWERDYJSKIE korygują wzrok. I ++-sy i —sy. Tylko kiepsko przez nie się widzi. Jest to trochę męczące. Jednak, zwłaszcza przy dobrym świetle – to robię. Chodzę w nich.
Napisz, proszę o okulistce i Twoich ćwiczeniach.
Z medytacją to – mam podobnie jak Ty. Szkoda.
Stosując wizualizację można osiągnąć wszystko czego się chce.Trzeba tylko odprężyć się,wierzyć że już to się ma(uczucia są bardzo ważne-najważniejsze)a stanie się.Podam to na swoim przykładzie a właściwie na przykładzie mojego ojca.W styczniu mój tato miał operację wycięcia zrostów na jelicie grubym.Operacje spartaczali bo zrobiło sie zapalenie otrzewnej,potem następna operacja a gdy i ta nie została przeprowadzona pomyślnie zrobiła sie przetoka.Tato ma 67 lat.I 2 operacje w przeciągu 9 dni to dla niego bardzo dużo.A czekała go jeszcze 3,którą jak lekarze mówili może nie przeżyć ze względu na słabe serce.A że obie z siostrą byłyśmy świerzo po kursie metody Silvy więc złączyłyśmy siły i 3 razy dziennie wprowadzając się w stan alfa wyobrażałyśmy sobie ojca zdrowego i silnego.W trakcie 3 operacji wyobrażałyśmy sobie jego serce które jest silne i że operacja przebiegła pomyślnie.Pracowałyśmy nad nim jeszcze po operacji i gdy z ileostomią wyszedł do domu.Lekarze powiedzieli że ta stomia jest tymczasowa ale że ojciec musi przytyć co najmniej 10kg aby przeprowadzić zabieg zamknięcia ileostomi(schudł 20 kg).Pracowałyśmy przez miesiąc czasu i mimo ze ojciec nie przytył(nie wiem jak miało by to nastąpic jak zaraz wszystko wypływało przez stomię)to jego poziom białka wzrósł,wyniki bardzo sie poprawiły,jelito pieknie sie zagoiło.Lekarze byli bardzo zaskoczeni bo szczerze mówiąc to skreslili juz ojca.Po nstp.wizycie kontrolnej u onkologa i chirurga bardzo zdziwieni lekarze orzekli że można ojca połozyć na oddział by zamknąć stomię.Powiedzieli,że cuda sie zdarzają.A my z siostra wiemy,że to cud naszych myśli to sprawił.Nasza wiara w to,że ojciec JEST (a nie będzie)zdrowy,potęga naszych uczuć ,którymi naładowane były nasze myśli-sprawiła to.Nasz ojciec jest ŻYWYM tego przykładem.Minęło już 6 miesięcy i wszystko jest w jak najlepszym porządku.Podałam to jako przykład potęgi naszych myśli,naszej mocy sprawczej w procesie stwarzania sytuacji,których pragniemy.Pozdrawiam wszystkich czytających tego bloga i Ciebie Wojtku.Agnieszka