![]() |
Dr Martin Luther King, Jr. |
Wallace D. Wattles w “Naukowej metodzie wzbogacania się” bazuje właśnie na tej myśli. Jeżeli wzbogacam się w sposób twórczy, dając ludziom więcej wartości użytkowej niż biorę od nich zapłaty w pieniądzu, to czyż nie wzbogacam wszystkich? Nie bezpośrednio, ale pośrednio właśnie.
Nie ma tutaj mowy o wyrzekaniu się życia, o poświęcaniu się, cierpieniu… Jest za to mowa o tworzeniu, wzrastaniu, rozwijaniu się, zdobywaniu mocy, inspirowaniu współbraci.
Nie znam wspanialszego sposobu na własną ewolucję, ulepszanie świata i niesienie pomocy ludziom, jak właśnie ten – przez wzbogacanie się “Naukową metodą“.
Ściskam!
Wojciech ![]()
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl
Filed under: Bogactwo, Filozofia, Huna, Inspiracja, Niesienie pomocy, Prosperity, Samodoskonalenie, Sekret, Słowa zmieniające życie, Tajemnica, naukowa metoda wzbogacania się , Bogactwo, jedność, Martin Luther King, moc, naukowa metoda wzbogacania się, powiązania, połączenie, rozwój osobisty, wallace d. wattles, wzajemność








Tak to prawda. Poza tym zawsze działa zasada wdzięćzności – jeśli tworzysz coś dobrego także dla innych – to prędzej czy później to wraca do Ciebie w pomnożonej postaci.
zgadzam sie z Toba
Zgadzam sie z Kolega wyzej:)
Witam, to co chce opisać pewnie nijak się ma do powyzszego tematu, ale gdzieś w którymś wątku(czytam je codziennie, jest ich wiele i trudno mi teraz znależć właściwy)natrafiłam na polemikę odnośnie wpływania swoimi myslami na innych. I o co chodzi? Otóż, jakiś czas temu rozstaliśmy się z mężem,ja odeszłam, do kogoś.Bardzo go skrzywdziłam,ale teraz z perspektywy czasu chcę to wszystko naprawić,wiem ze to był błąd,za szybko daliśmy za wygrana, za szybko rozwód itd. Bardzo chcę zebyśmy znowu byli rodziną,ale nie wiem czego chce on,nie rozmawia ze mna już prawie dwa lata,jest z kimś(ja w sumie też) ale z relacji znajomych wiem ze nie jest szczęśliwy. Wizualizuję nas,jak wracamy do siebie, widzę nas jako szczęśliwą rodzinę, jak goscie nam gratulują ze znów jesteśmy razem i takie tam sielankowe obrazki. Jednocześnie w duszy proszę go o wybaczenie i ja wybaczam mu to co było złe. I teraz pytanie czy to jest manipulacja? Czy taką wizualizacją, pragnieniem “zmuszam”go do czegos? Ja wierzę ze nam się uda, ze stworzymy rodzine na nowo, że będziemy nawet mocniejsi,szczęśliwsi….ale to MOJE zdanie, nie wiem jakie jest jego, czy on sobie to wogóle wyobraża, dopuszcza do siebie taką myśl. Oczywiście wizualizując proszę aby to wydarzyło się z pożytkiem dla wszystkich zaangażowanych osób, by nikt nie cierpiał,ale czy popełniam nadużycie,czy jest to egoistyczne z mojej strony?Ciekawa jestem waszego zdania…..
Hej Anetko:) Jeśli jeszcze nie czytałaś to polecam książkę Joe Vitale “BEZ OGRANICZEŃ” stosując zasady zawarte w tej fenomenalnej książce,wkrótce problem sam się rozwiąże;czego serdecznie z głębi serca życzę:)trzymajcie się wszyscy zdrowo i bogato!
i jeszcze jedno, gdzieś czytałam ,nie pamiętam gdzie, o tym że wszyscy jesteśmy połączeni i że po jakimś czasie ćwiczeń mentalnych wykształcają się w nas zdolności metapsychiczne, takie jak np.telepatia. Czy to możliwe że mówiąc do niego w myślach on może to w jakiś sposób odbierać? Jeśli bedąc w stanie alfa, przesyłam do niego myśli przepełnione miłościa, ogrzewam jego serce, czy on może to jakoś odczuć? Czy to już wkraczanie w strefę manipulacji??? Czy to raczej przekaz typowo jednostronny?
jak to jest ze krzywdzi sie strasznie innych i sie tego nie widzi ?
Do quit,masz rację , czasem człowiek jest tak zaślepiony, chyba egoizmem ze nie widzi jaką krzywdę potrafi wyrzadzić. Ale człowiek jest tylko człowiekiem-dąży do doskonałości lecz po drodze popełnia wiele błędów.Sęk w tym że nie każda krzywde da się naprawić i że nie każdy dostaje szansę żeby choć spróbować….Ja nie jestem dumna z tego co zrobiłam, z całego serca chciałabym cofnąć czas, albo przynajmniej móc naprawić i zadośćuczynić. Jeśli bedzie mi to dane zrobie co w mojej mocy, jeśli nie…bedę musiała nauczyć się z tym żyć.
Największym nieszczęściem każdego z nas jest, gdy czyniąc zło drugiemu nie czujemy tego…(ograniczenie w umyśle)
Witam,według mie to-nie czyń nikomu co tobie nie miłe,to proste,natomiast jeśli chodzi o pomaganie innym,pomoc na siłę może też być odebrana jako zło.W moim życiu jest tak:pomagam,ale tylko wtedy,kiedy ktoś o to poprosi,nigdy nie wchodzę z butami w czyjeś życie,zawsze podkreślam że jest to moje zdanie,natomiast decyzję pozostawiam dla osoby która pyta,lub prosi.Wychodzę z założęnia że każdy urodził się z własnym mózgiem,dlatego nie wolno mi myśleć za drugiego człowieka,można wskazać sposoby,odesłać do wiedzy,nigdy nie robić niczego za kogoś,skoro ten ktoś ma problem musi rozwiązac go samodzielnie.Ja wiem że ludzie lubią się wyręczać innymi,w momencie kiedy sami narozrabiają.Ale właśnie wtedy,winna nam się zapalić czerwona lampka,jeżeli ktoś jest nieodpowiedzialny to jest jego problem i to on musi sobie z tym poradzić,również ponieść konsekwencje swojej nieodpowiedzialnośći,co z tego że pomożemy,skoro ten człowiek za chwilę zrobito samo,a to my świecimy oczami.dlatego,owszem być dobrym człowiekiem,nie czynić zła,bo ono wraca czasem po wielu latach ze zdwojoną siłą,ale też nie narzucać się z pomocą,a kiedy ktoś prosi o pomoc,to jeśli potrafimy podać wskazówki,lub sposoby i pozostawić daną osobę,by dalej sama działała lub nie,- to jest sprawa danej osoby.W odpowiedzi na problem Anety-tak naprawdę wizualizacja niczego nie zmieni,ona działa ale dla osoby która wizualizuje sprawy związane z tobą samą.Moim zdaniem problemy rozwiązuje się po przez bezpośrednią rozmowę,to wymaga z Twojej strony odwagi zapytania wprost,ale warto,bo to wtedy będziesz wiedziała na czym stoisz,problem dręczenia samej siebie zginie.Ja bym wizualizowała,że jestem zdrowa,piękna i bogata.
DROGA ANETKO..NIEJEDNOKROTNIE BORYKAŁAM SIE Z TYM SAMYM PROBLEMEM. W MOMENCIE KIEDY KTOS ODCHODZIŁ, JA SZUKAŁAM POMOCY W WIZUALIZACJI.BYŁAM W 4-LETNIM ZWIĄZKU, PO CZYM PARTNER ODE MNIE ODSZEDŁ DO INNEJ.JEDYNYM RATUNKIEM, RÓWNIEŻ W SFERZE PSYCHICZNEJ, BYŁ DLA MNIE ZWROT KU SILE PODŚWIADOMOŚCI, CZY PRAWU PRZYCIAGANIA.WRÓCIŁ..PO CZYM SZYBKO SAMA SIĘ USUNĘŁAM Z JEGO ŻYCIA..BYĆ MOŻE W JAKIS SPOSÓB NA NIEGO WPŁYNĘŁAM,KRZYWDZIŁAM JEDNAK SAMA SIEBIE. PONIEWAŻ WPŁYWANIE NA ENERGIE KOGOS INNEGO BLOKUJE TAK NAPRAWDE CIEBIE..TAK NAPRAWDĘ CZEKA NA NAS COŚ JESZCZE WSPANIALSZEGO,NIE TYLKO JAKAŚ ALTERNATYWA, MUSIMY TYLKO W TO UWIERZYĆ..
)
)
PÓŹNIEJ MIAŁAM JESZCZE JEDNO TAKIE ZDARZENIE, KTOŚ DOSZEDŁ, A JA ZACZĘŁAM STOSOWAĆ “DOCENIANIE Z SEKRETU”, CODZIENNIE PISAŁAM ZA CO DOCENIAM DANĄ OSOBĘ..TA OSOBA ODZYWAŁA SIĘ DO MNIE ZNÓW, ALE DOTRAŁO DO MNIE, ŻE NIE MOGĘ NA NIĄ WPŁYWAĆ W TEN SPOSÓB W MOMENCIE KIEDY ONA JUZ ZDECYDOWAŁA SIĘ ODEJSĆ..WIEM, JEDNAK,ŻE NASTĘPNA OSOBA KTÓRĄ SPOTKAM BEDZIE MIAŁA CECHY KTÓRE DOCENIAŁAM U TEJŻE OSOBY
TAKŻE WIZUALIZUJ DALEJ SZCZĘŚCIE MIŁOŚĆ I RADOŚĆ, ALE BEZOOSOBOWO, BO NIE POWINNIŚMY WPŁYWAĆ NA CZYJĄŚ ENERGIĘ.
MOŻE JEDNAK NIE MAM DO KOŃCA RACJI I RÓWNIEŻ PROSZĘ O WYPOWIEDZI NA TEN TEMAT..
POZDRAWIAM
Troszkę ma to wspólnego z biblijną zasadą by działać w ten sposób jaki byśmy oczekiwali od innych, tzw. złota zasada.
„Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, tak i wy im czyńcie”
Ogólnie pierwszy raz spotkałem się z tym cytatem Kinga i… Daje do myślenia.
Do Anety przeczytałem twój post i wszystko się przypomniało .Przez 9-lat byłem w związku który był jaki był nie czułem się w nim /patrząc z perspektywy czasu / tak jak bym tego chciał ale wówczas myślałem że tak powinno być lub niech będzie jak jest ale po paru latach po ślubie zaczęło się psuć oddzielne wakacje i wyjazdy brak rozmów normalnych życiowych sytuacji w których człowiek czuje się dobrze. I nagle poczułem że tak nie może być muszę to wszystko zlepić w całość – starałem się i robiłem wszystko co mogłem ponad rok nie znałem wtedy sekretu a sposób ogólnie mówiąc pozytywnego myślenia i wizualizacji nie był dla mnie znany modliłem się wtedy bardzo dużo gdy wracałem z pracy spędzałem w kościelnej ławce wiele czasu nie mogłem wtedy zrozumieć że nie mogę tego naprawić przecież ja chciałem powrotu do normalnego sakramentalnego związku z własną żoną więc Bóg powinien mi pomóc… skończyło się rozwodem i ogromnymi awanturami wyprowadziłem się. A po jakiś czasie w kościele usłyszałem kazanie księdza rekolekcjonisty które mnie delikatnie mówiąc zaskoczyło Mowa była o matce która przychodziła do tego księdza i prosiła o modlitwę za syna i naprawę jego małżeństwa I co najciekawsze ksiądz odpowiedział że on może się za niego pomodlić ale może Bóg nie chciał tego małżeństwa – nie mogłem uwierzyć w te słowa ale może i tak jest .Te słowa mnie zaskoczyły ale na pewno poczułem się po nich lepiej. A nagrodą za wszystkie cierpienia jest osoba z którą jestem obecnie .Tak na koniec to myślę że wizualizacja twojego związku z mężem to są marzenia a samymi marzeniami nie da się osiągnąć tego co chcemy -pisze o tym w NMW myślę że jeżeli zaczniesz nad tym pracować to znaczy pokażesz swojemu mężowi to co chcesz to wykonasz niezbędną pracę w tym celu jeżeli Ci się uda to świetnie jeżeli twój mąż nie wróci do Ciebie to przynajmniej będziesz mogła powiedzieć że zrobiłaś wszystko na co było Cię stać może teraz to dla Ciebie żadna pociech ale uwierz że to bardzo ważne odczucie zrobić wszystko co możliwe sam to wiem.
dzięki,wierzba 67,jest wiele sensu w ty co piszesz.Ija chyba właśnie tak to odbieram, że wizualizuję to dla siebie. a co bedzie czas pokaże. U nas było dokładnie to samo, ważna była firma, pieniądze, a potem koledzy…czułam się strasznie samotna w tym zwiazku, a samotność we dwoje to straszny rodzaj samotności…tak jak piszesz-imprezy osobno, wakacje…ty jedz z dziećmi ja musze pracować,wycieczki-jedz sama…chciałam zainteresowania, chciałam żeby powalczył o mnie, pokazał ze jestem ważna…dlatego odeszłam. I załuję bo trzeba było walczyć a ja się poddałam.Chciałabym zeby on o mnie myślał tak jak ja o nim teraz, chciałabym zeby pragnąl to scalić. Popełniłam błąd ale jestem tylko człowiekiem, chcę dostać szansę zeby móc go naprawić…a jeśli się nie uda? Cóż,widać tak właśnie ma być…Teraz jestem dojrzalsza, bardziej doceniam życie i jego aspekty i wierzę goraco że zasługuję na wszystko co najlepsze, bo staram się co najlepsze dawać innym…;-))
Chciałbym tylko dodać, że ksiądz, o którym pisał Wierzba ma rację. Bóg wcale nie wystawia nas na próbę:) On tylko większe zło zastępuje mniejszym, by później mogło być lepiej. Choćby lepiej miały mieć dopiero przyszłe pokolenia.
Pozdrawiam:)
ps. To moje słowa i jeśli ktoś chciałby je gdzieś wyokrzystać niech zaznaczy skąd pochodzą;)
Aneta, kiedy czytam Twoje slowa mam wrazenie, ze piszesz o mnie…
Identyczna historia, identyczne niespelnione pragnienia, identyczne dylematy…
Tez nie wiem, czy wizualizujac moja rodzine jako dwoje szczesliwych doroslych i dwoje szczesliwych dzieci, nie manipuluje czasami moim mezem…?
Pozdrawiam goraco!!!
Don Miguel Ruiz, Ścieżka Miłości – polecam!
Skupiacie się na wywieraniu wpływu, zamiast na dawaniu miłości. Błąd
Ściskam!
Wojciech
Piszecie o związkach, a ja miałam problem z córka w jej wieku dojrzewania, po prostu nie mogłyśmy się porozumieć. Był to bardzo trudny okres. Modliłam się do Boga o uzdrowienie naszej relacji wyobrażając sobie jednocześnie, że jest między nami harmonia i miłość. Moja modlitwa została wysłuchana.
GRATULUJE
)
Witam!
Ooo!Pomyliłem chyba blogi; a jeśli nie pomyliłem to, na pewno trafiłem na kącik porad małżeńsko – rodzinnych z domieszką “czarnej magii” – smutne.Nie byłby zachwycony Dr.Martin Luther King,Jr po przeczytaniu tych postów; albo, co najwyżej musiałby zmienić swoją teorie.
Pozdrawiam.
HEHEHE:)) ŻYCIE!! ZNAJDUJESZ SIĘ W TEJ SIECI WZJEMNOŚCI PANIE SCEPTYKU ;P
No cóż Ryszardzie,wydaje mi sie że ten blog jest własnie po to aby móc rozwiać swoje wątpliwości, podpatrzeć jak inni radzą sobie w podobnych sytuacjach,wymienić się doświadczeniami… w końcu wszyscy jesteśmy połączeni-jeśli można pomóc radą, lub chocby ciepłym słowem to dlaczego nie?… pozdrawiam
Witam!
Aneto! masz rację mówiąc,że ten blog jest po to, by wzajemnie sobie pomagać w różnych sytuacjach – mówiąc najogólniej życiowych.Choć ja – tu w tym miejscu już bym polemizował.Zapytasz dlaczego? A no dlatego,że meritum owego bloga jest: inna płaszczyzna,inna sfera; można by rzec – inny wymiar. To tak jakbyś w piśmie motoryzacyjnym zamieściła artykuł no np. “o pielęgnacji noworodków”(?).Myślę – że dotykamy bądż poruszamy się w innej przestrzeni; to inna bajka; to temat z górnej półki, a te sprawy przyziemne choć bardzo, bardzo ważne, siłą rzeczy muszą zejść na drugi plan – z całym szacunkiem dla każdego i jego jestestwa. Tak myślę, takie jest moje zdanie i na pewno go nie zmienię ! Owszem możemy pułap rozszerzyć (z zachowaniem istoty rzeczy)nie gubiąc po drodze podstawowego wątku, i w istotnych sprawach po prostu wypowiedzieć się. Myślę – że najlepszym arbitrem byłby tu Wojciech.
Pozdrawiam.
no tak Ryszardzie zgadzam się z Tobą,ale i ja nie zmienię zdania
). Przestrzeń jaką dotykamy z pewnością jest z górnej półki,ale po to ją odkrywamy aby umieć się poruszać pośród przyziemnych spraw własnie, aby te sprawy nie były dla nas kulą u nogi bądz problemem nie do rozwiązania. Te dwa światy przenikają się wzajemnie, i jeśli nauczymy się radzic sobie z codziennością wykorzystując do tego wiedzę jaka zdobywamy przez ćwiczenie umysłu to według mnie osiągniemy kazdy cel jaki sobie wyznaczymy. Dla mnie ten blog to nie sacrum, wykład czy coś w rodzaju prelekcji,gdzie jeden przemawia a reszta słucha. Wspaniałe jest właśnie to, ze kazdy może tu napisać o wszystkim, o tym jak radzi sobie w życiu stosując wiedzę którą tu zdobył,ze można spytać innych o radę, o pomoc, i że w ten sam sposób można samemu byc pomocą dla kogoś.Mnie osobiście interesuje właśnie życie, w całej swojej okazałośći
)), namieszałam sobie strasznie, ale biorę za to pełną odpowiedzialność i staram sie to zmienić stosując zasady których się uczę tutaj.
))
)
A tak na marginesie, czytelnicy pism motoryzacyjnych też bywaja tatusiami, bądz mamusiami i taki artykuł, odpowiednio napisany nie jest wcale głupim pomysłem
pozdrawiam cieplutko
Ryszardzie, Aneto! Nie sądzę, żeby miał tu miejsce jakiś spór, więc i arbitraż nie jest potrzebny.
W moim zamyśle blog ten łączy BARDZO ŚCIŚLE – tak ściśle, że już nie można chyba bardziej – sfery ducha, umysłu i fizyczności.
A więc każdy temat, każdy problem, każdy cel do zrealizowania można tutaj dyskutować, zachowując szacunek do pozostałych uczestników dysputy.
To chyba jedyny polski blog (forum też to dotyczy), na którym nie trzeba moderować postów (przez dwa lata musiałem usunąć tylko garstkę), a więc w sumie o brak szacunku tu nie może chodzić
Raczej chodzi o punkt skupienia uwagi – jednej osobie bardziej leży na sercu to, drugiej tamto – i stąd brak wspólnej płaszczyzny w dyskusji.
Generalnie nie wiem jak podsumować ten wątek. Pewnie sam się podsumuje wkrótce
Ściskam!
Wojciech
witam serdecznie.przeczytalam wasze opowiesci i powiem ze ja akurat maze zeby moj maz mnie zostawil.bo bardzo chce odejsc i niewiem jak,ciaglie mnie szantarzuje ze zabierze mi dzieci.a ja chce rozzstac sie w zgodzie,zeby dzieci nie cierpiał.niechce awantur,chce zebysmy zostali przyjaciulmi.i jak tylko bedzie chcial moze odwiedzac dzieci,brac ich do siebie,na wakacje,na ferje,kiedy tylko beda wolne od szkoly.bo chce ihc wychowywac,ja wiec co dla nich najwaznejsze,wychowuje ich od urodzenia.i jak ja mam myslec ze on mi da odejsc w spokoju?caly czas muwilam ze musze z nim byc ,bo mamy szlub,bo dzieci,a kiedy obejzalam film secret i przeczytalam kilka ksiazek na ten temat,wiem ze tak nie musi byt.chce wolnosci.wiem ze sama z siebie zrobilam niewolnice i powoli z tego wychodze,ale nieraz sie zalamuje i powracam do punktu wyjscia.poradcie mi cos.pozdrawiam i dziekuje ze jestes cie.
no wlasnie Nataljo, rozumiem Twoj stan, w jakim sie obecnie znajdujesz. Czesto w zyciu tak sie zdarza, ze wydaje nam sie, ze mamy czegos serdecznie dosc, ze juz dluzej nie dajemy rady “ciagnac tego wozka”, ze juz sie dusisz. Ale pomysl tak na spokojnie. Zrob sobie rachunek, ale tak do konca. Co stracisz, a co zyskasz. Nie dzisiaj, ale jak to wszystko bedzie. za na przyklad rok, 5 lat, 10… Mozesz juz za miesiac zalowac swojej decyzji. Czy jestes pewna, tak w 100 procentach siebie ? Moze sprobuj porozmawiac ze swoim mezem o Waszych relacjach? Moze jeszcze mozecie cos zmienic, abyscie znowu mogli miec szacunek dla siebie ? Moze mozecie sie znowu razem odnalezc? Czasami tak latwo jest cos “roztrzaskac”, a potem nie zawsze daje sie to spowrotem skleic. Pomysl . Czy dasz sobie sama rade z wychowaniem dzieci ? To jest takie trudne i odpowiedzialne. Weszlas juz w temat samorozwoju. A teraz temat “naczynia polaczonego” na tapecie. Zastanow sie, bo tkwienie w takim stanie jakim jestes obecnie tylko wzbudza Twoj bunt i niechec do przeszkody na Twojej obecnej drodze zyciowej. Pozdrawiam serdecznie.
dobro i zło wraca, tylko nigdy nie wiadomo skąd, to jest po prostu energia. Im więcej w nas miłości do innych, życzliwości, empatii, tym więcej odbieramy jej od innych. Od lat uczę języka obcego, na zajęciach indywidualnych jestem nie tylko przekaźnikiem wiedzy, jestem powiernikiem, dodaję motywacji, wiary w siebie, doceniam każdy wysiłek, odczuwam niewiarygodną radość, gdy widzę jak ktoś robi choć minimalne postępy, jak pokonuje swoje ograniczenia i wychodzi poza swoje kody, niewiarę, lęki czy niskie poczucie wartości, i choć moje lekcje są drogie, to otrzymuję informację zwrotną, że są jak terapia na kozetce. Myślę, że to jest właśnie to o czym pisał Wallace, dawać innym więcej niż otrzymujemy w postaci ceny.
wszystkich wizualizujących pozdrawiam
Witam. Naprawdę znajdujemy się w sieci niezgłębionej wzajemności, nie można zmieniać rzeczywistości na siłę, próbując można sobie i innym skomplikować życie. Spróbujmy dążyć do tego, czego pragniemy poprzez koncentracje swoich myśli i marzeń na tym, czego pragniemy. Myśli i marzenia mają wielka moc wykonawczą. Tyko trzeba w to uwierzyć, że wszystko, co czego pragniemy spełni się nam, nawet postępowanie ludzi się zmienia (nie wiem, dlaczego tak jest, ale jest. Doświadczyłem tego teraz, mówiąc sobie, że wszystkich lubię i że wszyscy lubią mnie). Nie mogę uwierzyć jak bardzo poprawiły się moje relacje z ludźmi, którymi współpracuje. Podstawowa zasada trzeba nastawić się pozytywnie do życia i do innych. Mi pomaga w tym ten blog oraz odtwarzanie filmików o pozytywnym nastawieniu. Podaje link, jeśli ktoś chciałby zobaczyć. http://www.youtube.com/watch?v=FONPmdUanAc&eurl=http%3A%2F%2Ftajemnica.wordpress.com%2Fcategory%2Fpieniadze%2F&feature=player_embedded
Pozdrawiam Bogdan
Dzięki Bogdan:) filmik wzruszający,motywujący do działania i do wiary,że jak/co myślimy i czujemy to właśnie otrzymujemy; zgadzam się z przedmówcą, również polecam wszystkim ten filmik każdego dnia/pozdrawiam
To najprawdziwsza prawda ze wszystkich prawd. Po wielu latach poszukiwań znalazłam satysfakcjonującą mnie pracę i okazało się ze jest to uszczęśliwianie ludzi….już spieszę z wyjaśnieniami.
pozdrawiam wszystkich
Imałam się wielu zajęć ale zawsze mi czegoś brakowało…choć ostatnia praca florystki miała już symptomy tego co chciałam robić bo i wyżywałam się artystycznie i uszczęśliwiałam ludzi niestety nie była to moja kwiaciarnia i zarobki były niewielkie, niewspółmierne do mich oczekiwań i zaangażowania…ale zrządzenie losu pozwoliło mi osiągnąć pełnię szczęścia a zaczęło się niewinnie…chciałam się po prostu odchudzić bo miałam dość swojego widoku w lustrze a każda dieta kończyła się porażką i wielkimi wyrzutami sumienia zajadanymi słodyczami..nie trudno się domyślić ze baaardzo przytyłam…co może w takim momencie swojego życia zrobić sflustrowana życiem kobieta? szukac pomocy w….internecie.
I znalazłam, jeden telefon, jedna rozmowa odmieniła moje życie, schudłam w ciągu 2,5 miesiąca 10 kilo i 32 cm w obwodach poczułam się silna, atrakcyjna, szczęśliwa i stwierdziłam ze właśnie to powinnam robić..odchudzać ludzi..zaczęły się szkolenia, rozwój osobisty miałam szczęście bo trafiłam na renomowana firmę istniejącą na rynku światowym prawie od 30 lat i jestem dumna że z nią współpracując budując własny biznes ale nie to dla mnie jest priorytetem…szczęście daje mi pomaganie innym ludziom by mogli się poczuć tak jak ja! Nigdy nie myślę o zapłacie a na moim koncie wciąż są pieniądze co przedtem nie bywało tak często! W moim przypadku wszystko działa…wierzę mocno w prawo przyciągania, dawania i wiem ze każdy może to osiągnąć jak praca którą wykonuje daje mu niezmierzone pokłady satysfakcji…i wie czego chce…trzeba kochać to co się robi i być profesjonalistą w tym co się robi, dawać na rynek coś wartościowego i wciąż nie przestawać doskonalić formę pracy i usług gdzie priorytetem jest klient bo bez zadowolonego klienta nie ma biznesu i suma sumarum szczęścia
do tych wszystkich cennych komentarzy pragnę dodać kilka słó od siebie.Na cokolwiek zwracamy uwagę,dajemy temu energię, która wzrasta i pomnaża się.Często dajemy uwagę człowiekowi wtedy,kiedy przejawia negatywne zachowania i wówczas wzmacniają się te negatywne zachowania.Żeby żyć teraźniejszością trzeba być wolnym od przeszłości.Nikt nie ma takiej mocy by zmieniać kogoś drugiego.Tylko trzeba się skupić nad swoim życiem i zacząć je zmieniać tak,by być szczęśliwym.Bardzo dobrym sposobem jest poprostu wybaczenie sobie a dopiero wtedy jesteśmy zdolni wybaczyć drugiemu.