|
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl
Naukowa metoda wzbogacania się
25 maj 2009 • 21:05
|
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl
|
Zapisz się na Newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o aktualizacji bloga. |
Theme: Grid Focus by Derek Punsalan

Każdy problem można rozwiązać miłością, a więcej na ten temat i inny przeczytajcie na blogu Marcina Tereszkiewicza;)
Słyszałem, że ta pani, co tak myślała zaszła w ciążę…
Witam
arko czy mógłbyś podać mi adres strony blogu Marcina Tereszkiewicza? dzięki
Witam!
Jeżeli któregoś dnia przydarzy mi się,że obudzę się i stwierdzę,że nie mam żadnego ale to,ani żadnego problemu (o czym marze od lat) to będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.
Pozdrawiam.
to jest taka myśl która mimo że jest nic nie znaczy, miałem taką myśl i nie jest to triumf jak na filmach że jestem już taki… i z tego co sobie przypominam jest to chwila relaksu dość głębokiego, przydatna będzie w tych okolicznościach medytacja bo naprawdę idzie zgłupieć ;]
dzięki!
Żaden problem nie powinien być problemem, leż jedynie sytuacją do rozwiązanie:) czyż nie lepiej brzmi??
Podpisuję się obiema rękami pod tym stwierdzeniem: stosuję je z powodzeniem od wielu lat. W sytuacji problemowej trzeba wyłączyć emocje. Jest to jedyne rozwiązanie dla ludzi zajmujących odpowiedzialne stanowiska – inaczej zwariowaliby albo umarli. Podobnie postępują zawodnicy w sportach tzw. kontaktowych, walki z przeciwnikiem – tam każde emocjonalne = nieracjonalne postępowanie może spowodować natychmiastową przegraną. Problem = sprawa do załatwienia. I tyle.
Tylko czasem trudno jest wyłączyć te emocje… I to jest sztuka, by nad nimi zapanować!
Witam!
Praktycznie rzecz biorąc to,duże sprawy(problemy)sprowadzamy do małych spraw,a małe traktujemy jak niebyłe.Powiedziane dość kolokwialnie;ale ma swój sens.
“Niech wszystkie wasze sprawy dzieją się z miłością”. 1Kor.16:14
Pozdrawiam.
Ryszard, uwielbiam Twoje komentarze
Ściskam!
Wojciech
Witam!
Wojciechu.Dziękuję za uznanie.
Myślę,że istotą tego bloga jest wymiana własnych poglądów,doświadczeń czy też spostrzeżeń; a nade wszystko wzajemne wspomaganie się,i dobra zabawa.
“I pochwaliłem weselenie się,gdyż dla ludzi nie ma nic lepszego pod słońcem niż to,żeby jedli pili,i się weselili i żeby to im towarzyszyło w ich trudzie przez dni ich życia,które prawdziwy Bóg dał im pod słońcem”. Kzn 8:15
Pozdrawiam.
Witam!
Czytając powyższe komentarze już kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że moja nadmierna emocjonalność utrudnia mi nie tylko życie prywatne, ale co najgorsze życie zawodowe – odpowiadając za pracowników w firmie w której pracuję zbyt często kieruję się emocjami. Patrząc pod kątem pracowników moja cecha sprawia, iż często dążę do ulepszania ich sytuacji w firmie przejmując się ich losem – z jednej strony dzięki temu zyskuję pracowników, którzy pozytywnie nastawieni są do mnie, do firmy (choć zdarzyło mi się, że niektórzy wykorzystali na własną korzyści moją emocjonalność). Niestety w większości przypadków moje postępowanie nie jest adekwatne do oczekiwań mojego prezesa (jak wiadomo właściciel myśli własnymi kategoriami i musi dbać o swoje interesy). Jak powyżej stwierdziła jedna z osób na takich stanowiskach powinny pracować osoby, które w każdej sytuacji są skłonne wyłączyć emocje i być zawsze obiektywnym….. Pozdrawiam
Ja także uważam że jeśli nie miałabym problemów co rano gdy się obudzę to życie byłoby o wiele lepsze i szczęśliwsze i ludzie byliby życzliwsi dla innych.
Pozdrawiam
Kochani! Powiedzcie jak radzicie sobie z rodzinami? Ja jestem pelna optymizmu, usmiechnieta, radosna…czego nie moge powiedziec o moich najblizszych…..Mam wrazenie ze bardzo mnie hamuja. Jak sobie z tym poradzic?
Mam to samo!Jednak nauczyłam się akceptować każdego takim jaki jest.Choć intryguje mnie co jest we mnie nie tak,że oni są inni?Albo czego mam się od nich uczyć?Bo przecież po coś lub z jakiegoś powodu tak jest.
Co prawda nikt nie odpisal na “problemy rodzinne” ale znow zadam pytanie. Jak radzic sobie z odejsciem najblizszych? W moim przypadku byl to ukochany piesek…. byl mi najblizszy, uwiezcie…. nie moge sie pozbierac….
Znam ten ból.Żal nawiedza niespodziewanie nawet po latach,aż którejś nocy przyśnił mi się i dał do zrozumienia,że mam mu dać spokój i pozwolić odejść.Minęło 11-lat a ja podpisuję się Filip.
Witam!
Każdy problem jest w istocie nie wykorzystaną jeszcze możliwością. Zdawali sobie z tego sprawę Chińczycy; ich symbol kryzysu jest złożony z dwóch różnych znaków: jeden symbolizuje problem, drugi oznacza możliwość. Przyglądajmy się więc dobrze każdej sprawie, która wydaje się nam beznadziejna – zawsze znajdziemy rozwiązanie.
Pozdrawiam.