SEKRET ŻYCIA W OBFITOŚCI

Icon

Naukowa metoda wzbogacania się

Miło otrzymywać od Was takie e-maile

Chcę podzielić się z Wami jednym mailem, jakiego dostałem:

Naukową metodę wzbogacania się” czytam sobie otwierając ja z poczty, którą mi przysłałeś. Wcześniej miałem już okazję czytać tę książkę trochę inaczej tłumaczoną. Przyznaję, że Twoje tłumaczenie na prawdę jest the best :) Moja przygoda zaczęła się około roku temu. Ktoś dał mi do obejrzenie film “Sekret“. Miałem w swoim życiu trochę różnych przejść i pomyślałem, że może to wszystko prawda i zacząłem stosować “sekret:) Powoli drobne efekty były. Od jakiegoś czasu zacząłem poszukiwać możliwości zgłębienia tej wiedzy i obejrzałem film “Co wiemy o wszechświecie” co mnie jeszcze bardziej otworzyło i zacząłem poszukiwania w internecie wszystkiego co się wiąże z bogactwem, nie tylko tym materialnym ale również duchowym. Tak trafiłem właśnie na tę książkę i później trafiłem na Twojego bloga. Bardzo miła i przyjemna i edukacyjna lektura. Ćwiczenie z piórkiem mnie baaaardzo zaskoczyło. Pomyślałem o piórku bardzo luźno i tego samego dnia miałem w kościele próby komunijne (mam syna, który w tej chwili już jest po komunii) i podczas próby nagle z sufitu patrze leci sobie piórko. Jest tam dużo gołębi, ale jak do tej pory żadne piórka nie latały, a tu nagle centralnie na środku kościoła leci sobie piórko :) Magia :) Myślę, że zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi i każdego dnia realizuję swoją własną drogę i wizję swojego życia. Otworzyły się przede mną ogromne możliwości, których wcześniej nie widziałem. Próbuję zarazić tym ludzi ze swojego otoczenia, ale ludzie nie mają wiary, więc nie słowami, a czynami będę ich przekonywał, to myślę bardziej do nich trafi jeśli zobaczą efekty, że to rzeczywiście działa :)

Pozdrawiam serdecznie
Paweł :)

Bardzo miło jest wiedzieć, że “Naukowa metoda wzbogacania się” pomaga Wam we wznoszeniu się na wyższy poziom życia :)

Ściskam!

Wojciech :)


Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.

Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl

Filed under: Prawo Przyciągania, Sekret, Społeczność, naukowa metoda wzbogacania się, Ćwiczenie , , , , , , , , ,

9 Responses

  1. Zdecydowanie, rozwoj i edukacja to jedne z najwazniejszych spraw w zyciu.

  2. Ryszard mówi:

    Witam!
    Wiedza jeszcze raz wiedza!To tu – może nie od razu,ale z pewnością znajdziemy odpowiedni klucz do odwiecznej tajemnicy – jakim jest stwórczy umysł.Nie pocztą pantoflową,a po przez edukację możemy do tego dojść chwytając koniuszek nici,która to doprowadzi nas do tajemniczego sezamu mieszczącego się nie gdzie indziej jak w naszej głowie.Wiedza i doświadczanie to,dwa spójne elementy nawzajem się uzupełniające ale i tak w rezultacie prowadzące do jednego celu.To jedna droga:kręta,wąziutka,niekiedy wyboista to,znów stroma pod górę to, znów ostro w dół.Nie jednokrotnie ma się chęć zawrócić,by może w przyszłości kontynuować pielgrzymkę,albo co gorsza w ogóle z marszu zrezygnować.Ale doskonały Stwórca wychodzi nam na przeciw i udostępnia drugą drogę:niezbyt szeroką, ale mniej krętą i mniej wyboistą,i nie we mgle,i nie w ciemnościach.Ta droga wiedzie wprost do celu,i nie musimy wcale się edukować – wystarczy,że sobie przypomnimy o PRAWDZIE.To nic innego jak powrót do domu!
    “i poznacie prawdę,a prawda was wyzwoli” Jn8:32
    Pozdrawiam.

  3. Jola mówi:

    Czytając „Naukową metodę wzbogacania się” uświadomiłam sobie, że przez długi okres mojej młodości, nieświadomie stosowałam tą metodę. Wynikała ona nie z racji pozytywnego myślenie ale mojego podejścia do życia – nie zamartwiania się przyszłością. I dzisiaj patrząc wstecz widzę, że to co chciałam to otrzymywałam. Nie wiem jak długo musiałam na to czekać bo nie zwracałam na to uwagi, ale np. jak mieszkanie (takie jakie chciałam:M-3) otrzymałam w najbardziej odpowiednim momencie. Otrzymałam gdy miałam już rodzinę i dzięki temu dostałam większe, a gdyby wcześniej byłaby to tylko kawalerka, a takiego mieszkania nie chciałam. Chcę podkreślić, że było to w latach 80-tych gdzie otrzymanie mieszkania ze spółdzielni było bardzo trudno. Wszystko to co otrzymywałam przechodziło bardzo łatwo, zawsze znalazły się na to pieniądze, ludzie którzy pomogli. Gdy rozmawiam ze znajomymi to on często musieli o coś walczyć, zwłaszcza w dobie kryzysu. Ja po prostu powiedziałam co chcę i po jakim czasie to otrzymywałam. Uważam, że było to przede wszystkim zasługa tego, że nie martwiłam się czy to otrzymam i kiedy, a po drugie wiedziałam co chcę mieć.
    Gdy założyłam rodzinę pojawił się problem z pieniędzmi. Zawsze ich brakowało. Tutaj nie potrafiłam zastosować mojej metody – powiedzieć i nie martwić się. Jest to mój największy problem nad którym od jakiegoś czasu pracuję i wiem , że tą książkę w tym celu otrzymałam.
    Dziękuję Wojtku! I Wam wszystkim, którzy dzielicie się swoimi spostrzeżeniami.
    Pozdrawiam

    • Ewa mówi:

      Mnie też przez większą część życia wszystko przychodziło stosunkowo łatwo, aż spotkałam ludzi, którzy wiecznie martwili się, źle im się wiodło i rozmawiając z nimi ciągle słyszałam – jak Tobie jest łatwo a nam źle.
      Zaczęłam im udowadniać, że mi też jest ciężko, że wszystko wypracowuję wielogodzinną pracą i nie wiadomo kiedy wkręciłam się w licytację komu gorzej i że też jestem samotna i wcale nie taka szczęśliwa.
      NIGDY TEGO NIE RÓBCIE.!!!!!
      W bardzo krótkim czasie tak się właśnie stało. Straciłam cały majątek, stałam się bezdomna a rodzina odsunęła się ode mnie.
      Wiele lat odpracowuję tę głupotę.
      Dziś wiem, że jestem wybranką losu. Wszystko mi się udaje a ten wybrany właściwy partner jest tuż, tuż…. wystarczy otworzyć drzwi.
      pozdrawiam Ewa

  4. Ryszard mówi:

    Witam!
    Przyczyna i skutek – takie może być meritum każdej sytuacji czy zdarzenia w tym wymiarze w którym istniejemy.Podświadomość nie zna się na żartach i nikogo na tym świecie nie faworyzuje; bierze sprawę tak jak ona się ma; i po wstępnym procesie zachodzącym w umyśle; za wszelką cenę chce urzeczywistnić tą że myśl,którą umysł jest zawładnięty.A zatem – jaka myśl będzie w umyśle; czyli przyczyna – w świecie wewnętrznym;takie będzie jej urzeczywistnienie; czyli skutek – w świecie zewnętrznym.
    “Zaiste,pod tym względem prawdziwa jest wypowiedż:Jeden jest siewcą,a drugi żniwiarzem”.Jana 4:37
    Pozdrawiam.

  5. Renee mówi:

    … dlatego tez unikam zwrotow “martwie sie, denerwuje sie, boje sie “i innych i nie lubie ich slyszec! Witam Panstwa, ja nowa tutaj ale z pewnoscia sie zadomowie! Pozdrowionka!

  6. Mariusz mówi:

    Witam wszystkich!
    Dzisiaj przeczytałem wszystkie wpisy na forum.

    Chciałbym może po krótce opisać swoje sytuacje, to co robie. Jestem początkującym jeśli chcodzi o sfere wewnętrzną. Może inaczej. Od kilku ładnych lat, gdzieś zaglądełem do książek – wielkich autorytetów – wzbogacania się. W niektórych momentach mojego życia wracałem do tych książek. Ale do czego zmierzam.
    Początkujący – ponieważ w maju wpadła w moje ręcę książka Sekret. Nieważne czy ją przyciągnąłem prawem które istniej czy też był to przypadek. Po dwóch tygodniach miałem już film. Książka i film wywarły na mnie ogromne wrażenie. Zacząłem stosować sekret. Może inaczej. Zacząłem próbować. Zacząłem mieć swój cel i marzenia. Chciałem się bogacić w każdej swojej sferze. Tej materialnej może najbardziej. Następnym etapem była książka naukowej metody – znana wszystkim forumowiczom – tak myśle. Po wcześniejszym obejrzeniu i przeczytaniu sekretu, wydawała mi się napisana surowym tonem. Odebrałem ją w sposób – jak nie to nie masz szans, nie warte zachodu itp. Oczywiście zgadzam się z opinią, że była pisana dla wszystkich i ton jej musiał być zachowany taki i nie inny. Dodajmy tutaj – na tamte czasy. Jestem Panu Wojtkowi za przekaz bardzo wdzięczny za wykonaną prace Tłumaczenia. Jest wyśmienite. Należy się błogosławieństwo Panu. Naprawdę. Brakuje mi jej pewnych ciepłych słów. Mówimy tutaj o Bogu, wszechświecie – jako jednej energii, miłości. Brakuje mi tutaj – nie mając w żadnym wypadku nic do autora – pewnych przykładów z życia – brakuje mi tutaj – jeśli nie spróbujesz tak to zacznij od np. zmiany myśli na pozytywną. Ale tak naprawdę nie o to tutaj mi chodzi to są moje odczucia. Teraz co do mojej sytuacji Kochani.
    Po zobaczeniu filmu sekret, uzmysłowiłem sobie i uświadomiłem sobie to wielkie prawo. Prawo tego co w swoim życiu przyciągnąłem. Nie potrafie dzisiaj i być może nie chce użwiadamiać sobie czy byłem złym człowiekiem, czy też nie. W każdym razie to co przyciągnałem, stało dla mnie na granicy pustki. Wielkiej pustki. Według wszelkich wskazań, nie powinienem w tym momencie opisywać, mówić o tym co mnie – inaczej – co ściągnąłem do siebie według wielkiego prawa. Nie opiszę tego w sposób deprymujący. Traktuje to jako coś czego jestem świadom. Całkowicie świadomy poprzednich myśli. Ale ta świadomość pozwoliła mi na ten etap który dzieje się dzisiaj.
    To nad czym dzisiaj pracuje czyli moje kreowanie myśli, życia poprzez swoje myśli.
    Byłem alkoholikiem moi Kochani. Od 10 lat – jak to każdy alkoholik powie nie piłem by się upijać ale zrzucałem swoją wine na stres w pracy, na myśli, by zasnąć. Nieważne. Taki byłem. Myśle że przez to straciłem pierwsze małżeństwo i kontakt z moimi dziećmi. Potem drugie małżeństwo, które trwa do obecnej chwili, ale nie jesteśmy dzisiaj razem. Dojdę do tego dlaczego. Jednak głównym powodem było moje picie. Resztę opiszę dalej. To jeśli chodzi o mój alkoholizm. Moja obecna żona, którą uważam za najcenniejszy skarb jaki mogłem otrzymać, ostrzegała mnie bym się zabrał za siebie, bym poprzestał na piciu. Nie posłuchałem jej na tamten okres.
    Nastały czasy bardzo ciężkie dla nas. Parcowałem jako pżrezes dla wydawało mi się wymarzonej firmy – zakład pracy chronionej – osoby niepełnosprawne w większości. Byłem całym sercem za tymi ludzmi. Każdego dnia by czuć się lepiej zaczynałem dzień by się z każdym przywitać porozmawiać. Gdy były ciężkie decyzje zabierałem się z gabinetu i szedłem do moich pracowników, po to by poczuć się lepiej. Nastał czas ważnych decyzji, jak to zakład pracy chronionej, usługi malały, brakowało zleceń. Podjąłem – dla rady nadzorczej – złe decyzje. Nie sprzedałem majątku, wbrew woli rady nadzorczej. Okey. Konsekwencja – prezesa odwołuje się. Przyjąłem to godnie. Nie bacząc na to że mam rodzine. Pewien okres przetrwaliśmy z rodziną. Znalazłem bardzo szybko – tak mi się wydawało – idealną pracę. Firma zagraniczna otwiera w polsce przedstawicielstwo. Jestem prezesem i wszystko cudownie. Wypłata obiecana – moje marzenie, nasze. Ale rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Wypłacono mi tylko cząstke wypłaty za okres pół roku. Zaczynały się kłótnie, gdzie moja żona potrafiła intuicyjnie wyczuć sytuacje, lub myślami ściągaliśmy to oboje. W rzeczywistości która nas otaczała, nie mając na chleb i rachunki, przyciągaliśmy tego jeszcze więcej- chcyba wszyscy to rozumieją. I tak w grudniu nastał ogromny kryzys dla mojej rodziny. Nie mieliśmy na czynsz, na chleb, właściciel obiecywał tylko pieniądze będą. Ale ich nie było. Moja ukochana żona wyprowadziła się do rodziców. Byłem dla niej nieodpowiedzialny. Nie chciałbym tutaj przytaczać słów i naszych rozmów, bo to byłoby deprymujące. Nawet to jak ja się zachowywałem. Firma upadła, musiałem podjąć wszystkie działania w sferze upadłościowej firmy. Właściciel nawet się nie odezwał. Od lutego mieszkam u mojej siostry. Na jej wikcie – utrzymaniu. Szkam intensywnie pracy. Każdego stanowiska, i dzieje się coś jakby zaczarowane. Wysyłam setki CV a odzywają się tylko dwie trzy firmy. Obecywano mi że jestem najlepszym kandydatem, a nagle ni skąd ni z owąd moja aplikacja została jakimś cudem pominięta. Można sobie wyobrazić moje uczucia w tym wszystkim. Ale od maja powiedziałem sobie i postawiłem sobie cel. Pracy nad sobą w pozytywnym myśleniu. Często przychodziły chwile słabości, załamania. Niektóre trwały parę minut, niektóre kilka godzin, a niektóre kilka dni. Za każdym razem zbierałem się w sobie i swoje uczucia zmieniałem na pozytywne.
    Tak na marginesie po wyprowadzce mojej żony, poradziłem sobie z alkoholem. Zwyciężyłem ten nałóg. Wygrałem walke. Wróciły czasy, gdzie alkohol jest dla mnie jak dla normalych ludzi. Nie musi być, ale jak to moi znajomi mawiają, dla zdrowotności. Ale to udało mi się z miłości do mojej żony. To świadomość utraty.
    Posłuchajcie! Firma pogrążyła nas zupełnie – mnie i moją rodzine – każdy grosz wkładaliśmy w firme – jak to uważaliśmy oboje z żoną – w naszą przyszłość. Choć właścicielem był zagraniczniak chcieliżmy pokazać że stereotypy – wiecie jakie – nie są na miejscu. Pracowaliśmy razem – żona prowadziła mi całą administracje – chyba miałem najbardziej zaufanego człowieka u swego boku. I padło wszystko Kochani. Dzisiaj jestem na etapie szukania pracy od kilku mioesięcy tak jak opisałem wcześniej – wszystko ciągle daleko. Dłlatego nastał dla mnie czas by szukać w sobie tej siły. Dzięki książce i drugiej książce staram się robić wszystko i zmieniam siebie swoją świadomość.
    Teraz może troche z innej strony. Tak ja pisaliście. Moje życie było nie najlepsze. Byłem dobrym człowiekiem, ale nie świadomy swojego życia. Brałem to jak mi życie przynosiło. Brak wdzięczności przez ten cały czas to normalne.
    I nastał ten czas. Odbieram to dla siebie, że gdzieś to ziarenko gorczycy, zostało zasiane, kiedyś po przeczytaniu pierwszej książki pana ….- nie wolno robić reklamy. Po 41 latach mojego życia – w ostatnich dwóch latach uczuciowo bardzo szczęśliwego ze względu na moją żonę, ale materialnie niszczącego nawet te uczucia ze strony mojej żony. Każdy z nas wie, że mężczyzna jak nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa rodzinie, to nie wiem jak żona by kochała uświadamia sobie że ten gość nie jest wart uczucia bo nic mi nie daje, nie daje mi tego poczucia bezpieczeństwa. Dla dzieci także a może tym bardziej – jako okres ostatni w moim życiu by w tym wieku pozbierać się ogarnąć mieć swoje marzenia, cele. Po moim pierwszym małżeństwie powiedziałem sobie, że już nie powinienem stawiać sobie celów, pragniem bo i tak nic mi nie wyjdzie. Dlatego w tym związku byłem bez pragnień, bez celu by np. zbudować nam wspólne gniazdko. Dla mojej rodziny, mojej żony.
    I to jest dla mnie teraz ostatni dzwonek by się poukładać.
    Może dzięki tym książkom, filmu. Cały czas mi tego wewnętrznie brakowało.
    I staram się.
    Szukałem – tak jak może prawie wszyscy tej prawdy. Prawdy gdzie są tesiły witalne. Gdzie je zdobyć.
    Proces który trwa we mnie jest procesem jak na razie pewnych porażek. Bynajmniej tak to wygląda. Praca jest – to wiem, tylko te porażki tłumaczę sobie, że być może jest mi coś lepszego dawane.
    Gram w lotto, to muszę jeszcze napisać. Jak ktoś z Was Kochani interesuje się numerologią, to jestem w 3ce. Gdzie powinno mi wszystko wychodzić. W sferze zawodowej – powinna być rewelacja. W sferze małżeńskiej powinno być cudownie. W sferze finansowej powinno być jeszcze lepiej. Same wygrane, podwyżki no i wszystko co dobre w tym roku powinno do mnie spływać. A tak nie było. Wręcz przeciwnie.
    Kochani, wizualizuję, choć widzę mętny obraz. Bardziej jak myślę to przychodzą mi więcej pewne dialogi i muszę siła woli, wyobrażać sobie moje pragnienia. Ale nauczyłem się wywoływać uczucie wdzięczności, poczucia się dobrze. Chodzę na spacery rano, w południe i wieczorem. Tam po kilka godzin czuję się dobrze potrafie na jawie wyrazić pragnienia – po prostu idę i widzę to wszystko o czym marzę, czego pragnę.
    Nie chciałbym już zamęczać Was moją opowieścią. To jest cząstak tego tak naprawdę co się u mnie dzieje. Wiara. Wiara. To wszyscy potwierdzają. Jakakolwiek nauka. A ja wracam ze spaceru i wracam do rzeczywistości. Która mnie ogarnia. Sami widzicie jaka jest. I naprawdę trzeba być mistrzem umysłu, by żyć tą pracą całym sercem, by mieć bogactwo całym sercem, by mieć swój dom całym sercem, by mieć swoją rodzinę całym sercem. By mieć miłość całym sercem.

    Nie poddaję się. I tego nie uczynię. Nie wiem co blokuje człowieka w takich momentach. Gdzie szukać tej harmonii z Bogiem i wszechświatem.
    Dużo zrobiłem dla siebie, z czego jestem dumny. Ale człowiek to taka natura że potrzebuje wsparcia, docenienia że coś osiąga. Gdy się jest samemu nie można na to liczyć.
    Bo nikt za mnie nie pomyśli i nikt za mnie nie zrobi. Tylko ja. Ale brakuje tego wsparcia. Tego docenienia. Być może słysząc całymi miesiącami, że jestem do ni….., że jestem taki owaki……
    człowiek samemu uwierzy w to co się mówi. A wtedy właśnie wtedy jest potrzebne docenienie drugiej osoby.

    Zastanawiałem się, że przecież jestem jedno z Bogiem z wszechświatem, i gdyby tak docenił to właśnie Bóg, wszechświat ile już zrobiłem, ile daje z siebie. Ale tak czy tak brakowało tego. A może to my sami powinniśmy się docenić. Ale jak to zrobić. Czy nie zastanawiał się z Was ktoś nad głębszym praniem mózgu jak ja to nazywam: przecież z myślami jesteśmy sobie w stanie poradzić, z uczuciami także, ale gdzie ma ta zmiana zaistnieć. Wokół tej szarej rzeczywistości. Czy nie zastanawialiście się nad stworzenie wspólnego wsparcia każdego z Was.? Przecież jesteśmy każdy z nas tą samą energią. Każdy z tej samej energii Kochani. Stworzeni – dodam. W Kościele się modli, my dzisiaj świadomi jesteśmy że nie chodzi o gadanie. O wizje tego o co się modli. Nikt nie chce być gadułą.
    Stwórzmy grono ludzi. Piszmy do siebie, by wzajemnie sobie pomóc wsparciem energii. Ustalmy sobie kiedy moglibyśmy się wspierać i kogo. Róbmy tak by nas było jak najwięcej. Piszmy o naszych pragnieniach ustalajmy komu teraz, tutaj pomagamy. Niech to będzie pewna godzina – dzisiaj Jarek o tej godzinie, miejmy wtedy chwile dla tej osoby. Przesyłajcie zdjęcia jak nie wiecie lub nie potraficie wyobrazić sobie. Nie wiem sam jak to ubrać jak to jeszcze zrobić stworzyć. Załóżmy strone gdzie wzajemnie będziemy się wspierać. Udowodnijmy sami, że to my wszyscy jesteśmy tą samą energią. Ale razem potrafimy wszystko.

    Nie wiem moi Kochani co o tym myślicie. Być może sam potrzebuję tego. Może jestem za słabej wiary. Może jestem tą szarą rzeczywistością przesycony i moje działania są za słabe. Nie wiem. Ale wiem że tak jak Bóg potrzebuje każdego z nas by się wyrazić, by tej energii mieć więcej, tej miłości, może wspólnie się w ten sposób wspierając osiągniemy wszyscy więcej.
    Nie mówię tu o zakładaniu jakiejś sekty. Mówie tu o pomocy wzajemnej. Tej pomocy energii.

    Pomyślcie proszę i piszcie co o tym myślicie.
    Podaje Wam mojego prywatnego maila
    alpinek_xl@wp.pl

    Jeśli nie na maila to na forum

    Drogi Panie Wojtku. Proszę tego nie odbierać w żaden zły sposób. Może Pan ma jakiś pomysł bardziej zorganizowany niż ja. Ja po prostu spontanicznie pisałem. To może jest zły pomysł ale proszę o wypowiedzi. Sam nie wiem jak to z energetycznego punktu widzenia wygląda. Ale czy musimy to wiedzieć? Może warto spróbować. Nie tylko pomożemy kilku osobom, a one niech będą wdzięczne, zobaczmy jakie gratyfikacje są dla tych którzy pomagali przygotowywane. Spróbujmy. Ja w mej spontaniczności naprawdę zachęcam do dyskusji. A może bardziej do działań. Bo nic nam nie da rozmawianie i dyskusje. To dla wszcechświata dla Boga jest tylko gadaniem. A wiecie że powinniśmy nie być gadatliwi.

    Pozdrawiam Was wszystkich, tych którzy to czytają.

    Ja naprawdę przeszedłem wiele i pragnę osiągnąć wszystko, swój błogostan, szczęście, bogactwo. Tak jak każdy z Was. Może uda nam się wspólnie to osiągnąć i dzielić się tym z wszystkimi. Pomyślcie jaki mógłby być tego rezultat. Każdy ma prawo do szczęścia, bogactwa do dostatku miłości, dobra. Dajmy sobie szanse. Może wspólnie damy radę osiągnąć jeszcze więcej.
    Dla mnie jest już wielkie to że choć na ułamek sekundy dopuścicie taką myśl. A wtedy już łączymy się myślami razem. Bo całość polega na tym, byśmy wszyscy myśleli o jednym i tym samym. I wtedy będziemy przyciągać. Różnica polegać będzie na tym że wtedy będziemy myśleć wspólnie o jednej osobie, która tego właśnie pragnie o danym czasie. Zobaczmy jak możemy sobie wzajemnie pomóc

    Pozdrawiam

    Mariusz

Leave a Reply

PREZENT DLA CIEBIE

Naukowa metoda wzbogacania się
Pobierz za darmo e-booka Wallace'a D. Wattlesa, Naukowa metoda wzbogacania się.

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o aktualizacji bloga.
News!

Nowości prosto do Twojej skrzynki e-mail!

Co u mnie słychać?


Wizualizacja pieniędzy

O kursie System Klucza Uniwersalnego

W zasadzie piszę nie z prosbą o poradę, a z wyrazami wdzięczności, że kiedyś pojawił się ktoś taki jak Ty, który założył tak wspaniałą stronę na którą ja przypadkiem wpadłam i do tego zaproponował ludziom powrót do życia w szczęściu, spełnieniu i obfitości. Myślę tu o kursie System Klucza Uniwersalnego! To niesamowite jak moje życie zmienia się krok po kroku. Zmieniło się przez ten krótki czas na tyle, że naprawdę trudno mi samej w to uwierzyć!!! Nie bedę się rozpisywała, bo musiałabym pisać, pisać i pisać... ;))) Powiem tylko krótko, że to niesamowite! Jestem szczęśliwa, że odnalazłam tę stronę, jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na kurs i moje życie zmienia się z dnia na dzień!!!! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

~Aleksandra