SEKRET ŻYCIA W OBFITOŚCI

Icon

Naukowa metoda wzbogacania się

Wzbogaciłem się

Wspinamy się na różne szczyty

wykop.pl

Czytelnicy czasem zadają mi takie pytania:

Wojciechu, skoro tak żarliwie propagujesz naukową metodę wzbogacania się, to na pewno masz już willę z basenem, hektar lasu, konie, terenowy samochód i tak dalej, czyż nie?

albo

Jeśli ta metoda rzeczywiście działa, to musisz być bardzo bogatym człowiekiem, prawda?

Bardzo się cieszę z tych pytań, ponieważ zadają je zazwyczaj ludzie o świeżych umysłach, w naturalny sposób szukający dowodów na skuteczność prezentowanej przez Wallace’a D. Wattlesa metody. Odpowiadając na nie mam szansę przyciągnąć i zainspirować jeszcze więcej osób do dźwignięcia własnego życia na nowy, wyższy poziom.

Przede wszystkim – czym jest Wzbogacanie Się? Wattles w swojej książce oczywiście mówi wyłącznie o pieniądzach, o bogactwie fizycznym. Jednak przedstawiona przez niego filozofia i praktyczne techniki dają się zastosować w każdej dziedzinie ludzkiego życia, czy chodzi tu o zdrowie, karierę, finanse, związki czy duchowość. Tak więc, pisząc o naukowej metodzie wzbogacania się, będę miał na myśli wzbogacanie życia jako całości.

Zadawane przez Czytelników pytania są oczywiście nieco podstępne, ponieważ zawierają kilka mniej lub bardziej ukrytych założeń. Po pierwsze, Wzbogacający Się Człowiek, czyli osoba stosująca w praktyce naukową metodę wzbogacania się, puszcza w ruch pewien proces; rozpoczyna świadome wzbogacanie swojego życia. Wydaje mi się oczywiste, że gdy już raz zdobędzie dowód na skuteczność tej metody, nigdy nie przestanie jej stosować. No bo któż chciałby zrezygnować z używania takiego wspaniałego narzędzia, dającego wręcz nieograniczone możliwości?

Nie istnieje więc jakiś statyczny, nieruchomy punkt na linii życia, w którym Wzbogacający Się Człowiek może powiedzieć: „Wzbogaciłem się! Wystarczy.” Równałoby się to wyrzuceniu lampy Alladyna do ścieku; inaczej mówiąc – oznaczałoby to początek degeneracji i upadku. Wzbogacanie się to ciągły proces.

Po drugie, każdy z odkrywających naukową metodę wzbogacania się znajduje się na różnym poziomie rozwoju. Jedna osoba może pragnąć zupełnie innych rzeczy niż druga; jedna osoba rozpoczyna znajdując się o krok od celu, gdy tymczasem dla drugiej może to być początek pracy trwającej wiele lat. Dla wszystkich zaś – przygoda całego życia.
To zupełnie jak zdobywanie górskiego szczytu. Nie wszyscy wchodzimy na tę samą górę. Każda z gór ma inną wysokość. Na niektóre szczyty prowadzą wąskie ścieżki, na inne szerokie drogi, a jeszcze inne trzeba zdobywać wspinając się po pionowych skałach. Nie zapomnijmy o samych alpinistach, z których każdy dźwiga bagaż o innym ciężarze, każdy ma inne doświadczenie, wiek i kondycję.

Odpowiadając konkretnie na stawiane pytania: nie mam jeszcze wymarzonego domu, czy wymarzonego samochodu, czy motocykla, komputera, itd. Nie mam ich, ponieważ w moim przypadku czeka mnie trochę dłuższa droga. I wszyscy, którzy poświęcili czas na przeczytanie Naukowej metody wzbogacania się nie raz, ale kilka i kilkanaście razy, wiedzą że manifestowanie upragnionej rzeczywistości nie jest jakimś tam czarodziejskim hokus pokus, „mówisz i masz”. Rzeczy nie pojawiają się nagle same z powietrza. Wszechświat realizując wizję Wzbogacającego Się Człowieka wykorzystuje istniejące drogi i kanały przepływu dóbr (mające określone możliwości, określoną „przepustowość”). Z drugiej strony Wzbogacający Się Człowiek musi być gotowy przyjąć od Wszechmocnego wyproszony dar w odpowiednim miejscu i czasie. Potrafię zidentyfikować w swoim życiu przynajmniej jeden moment, w którym miałem swoje marzenie na wyciągnięcie ręki – i nie byłem gotowy. Zarówno niepowodzenie, jak i sukces, są zawsze skutkiem naszego myślenia i naszego działania.

Ponosimy pełną odpowiedzialność za kształt i kierunek naszego życia.

A jednak, nie będąc jeszcze „bogatym”, wzbogaciłem się i ciągle się wzbogacam, jestem na drodze do upragnionej rzeczywistości. Niemal codziennie jestem w stanie zidentyfikować postęp w realizacji mojej Wizji. Często są to tak niezwykłe „zbiegi okoliczności”, że aż zapiera mi dech, a oczy zachodzą łzami wzruszenia i wdzięczności, kiedy już zrozumiem i zauważę konsekwencje wystąpienia owych „przypadków”. To jest niesamowite gdy czujesz jak Wyższa Inteligencja podrzuca ci odpowiedni budulec do konstruowania wspaniałego pałacu twojego życia.

Naukowa metoda wzbogacania się Wattlesa jest naprawdę niezwykła, ale jej wartość można poznać dopiero, gdy wczyta się w nią do głębi, i gdy zastosuje się ją w praktyce, chociażby z ciekawości i dla eksperymentu (co uważam za najrozsądniejsze podejście). Zawiera sekretne – na pierwszy rzut oka niewidoczne – wskazówki, które są pomijane we wszystkich systemach „pozytywnego myślenia”, które miałem okazję poznać, a które są kluczowe. Dlatego jest tak cenna.

Na zakończenie – nie musisz mi ufać ani wierzyć, nie musisz wierzyć Wattlesowi. Po prostu poświęć jakiś czas na przetestowanie tego programu, na przemyślenie jego założeń i na weryfikację ich w praktyce. Tylko wtedy będziesz mógł ocenić czy to co piszę jest coś warte.

Wierzę w Twój sukces,
Wojciech


Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.

Filed under: Inspiracja, Kategoria ogólna, Myśleć we Właściwy Sposób

52 Responses

  1. aronx mówi:

    ja Ci wierzę i mogę zaświadczyć, że “Naukowa Metoda Wzbogacania Się” prowadzi do… wzbogacania się!
    Tak jak piszesz, ludzie często mylą znaczenie “wzbogacać się” od “wzbogaciłem się” i patrzą na wszystko ze strony pieniędzy czy czegoś podobnego, a przecież same pieniądze nie gwarantują szczęścia a “wzbogacanie się” polega na przyciąganiu do życia szczęścia we wszystkich jego dziedzinach.

  2. Paolo mówi:

    Piszę by podziękować Panu Wojciechowi za możliwość poznania tej pracy… Wcześniej poznałem zarówno film, jak i książkę “Sekret”…
    Nie są to nowe koncepcje dla mnie, ale każdy ma “swój czas i miejsce”. Teraz przyszedł “mój czas” i koncepcja odpowiedzialności za swe życie, które tworzę każdą myślą dawno dotarła do mnie… Ale podobnie jak Pan nie mam prostej drogi bo też cele stawiam sobie wielkie
    i nie całkiem materialne. Trochę będzie potrzeba poczekać na efekty…Dziękuję

  3. zenforest mówi:

    A ja dodam że słowo bogacenie się – rozumiem nie tylko na gruncie materialnym, ale wszechstronnym – życiowym, duchowym.

  4. Wojciech mówi:

    Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! WDW pisze o wzbogacaniu ŻYCIA, jakkolwiek każdy z nas chce to rozumieć bądź na co chce w obecnym położeniu położyć nacisk.

    Materialne wzbogacenie się otwiera niesamowite możliwości rozwoju w pozostałych sferach życia.

  5. Wiola mówi:

    A ja chcę mieć, przepraszam….mam, tyle kasy, ze kupię sobie upragnione, własne mieszkanie:)Potrzebuję tyylkooo 350 tysięcy, drobiażdżek:)))Pozdrawiam:)

  6. Czy naprawdę chcesz, aby ludzie bogacili się po przeczytaniu Twojego e-booka? Pytam jak najbardziej serio.

  7. Wojciech mówi:

    Odpowiadam jak najbardziej serio: tak.

  8. Super. Przeczytałem Twojego e-booka i uważam że sam sobie podkładasz w nim nogę (czytającym również).

  9. Wojciech mówi:

    Nie mam zamiaru zmieniać Twojej opinii. Ludzi, którzy wymiernie skorzystali na filozofii Wattlesa, mozesz znaleźć na forum. Dobrze jest poznać opinię kogoś, kto nie jest autorem ani e-booka, ani bloga :)

    Serdecznie pozdrawiam i zyczę wszystkiego najlepszego!
    Wojciech

  10. seba mówi:

    Witam mam pytanie. Czy korzystając z informacji zawartych w tej książce nie mozna wierzyc pozostac w tej wierze w której się było?? Czy moge nadal byc chrześcijaninem jak dotad byłem, czy ma to jakis ze soba związek??

  11. sebek mówi:

    Czy stosowanie się do wskazówek z książki nakazuje zmiany wiary na inną??

  12. Wojciech mówi:

    Wszystko zależy od tego, o jakiej religii mowa. Generalnie nie ma takiej potrzeby, należy jednak przeanalizować przesłanie własnej wiary w świetle naukowej metody wzbogacania się i sprawdzić, czy nie wymaga ona (religia) przyjęcia przekonań kłócących się z tą metodą.

    Jeżeli przyjmiesz za prawdę, że obowiązkiem danym przez Boga każdemu życiu, każdej formie świadomości, jest wzrost i rozwój w kierunku pełni życia, to będziesz w stanie sam podjąć decyzję, czy Twoja religia wspiera tą prawdę, czy jej zaprzecza, i co z tym zrobić.

    Jeżeli jesteś chrześcijaninem, to proponuję wziąć do ręki Nowy Testament i zaznaczyć markerem wszystkie ustępy mówiące o OBFITOŚCI ŻYCIA.

    “Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie sie
    wam, tylko wierzcie, a otrzymacie” (Mk 11,24),
    mówił Jezus.

    • Jarek mówi:

      Wiecie co- jestem sceptykiem i to takim maksymalnym. Zacząłem czytać książki tego typu jak miałem już 15 lat. czasami udawało mi coś przetestować na własnej skórze.
      Wyobraźcie sobie jakiegoś zawziętego metala/ortodoksa z zamkniętym umysłem praktycznie na wszystko co go otacza. Zawierzenie bezwzględne, podporządkowanie życia do rożnych ideologii wierzeń. Praktycznie zanim się zorientowałem moje wierzenia stały się jednością – zaistniał pewien synkretyzm. Łączyłem wszystko co dało się połączyć. Mój umysł stał się otwarty na wiele aspektów tak religijnych jak i życiowych. Wszystko nabrało tempa po obejrzeniu filmu “Stygmaty”, który podważa istnienie kościoła – dlatego był tak bojkotowany.”Jezus jest wszędzie, w każdej istocie, w każdym kamieniu”[takie było główne przesłanie filmu] zaistniał u mnie pewien zalążek prawdziwej wiary.Czytałem więcej o NLP itp. Moja zakuta bańka po prostu się otworzyła na wszystko co jest związane z poznaniem siebie.Nawet jeżeli jestem sceptykiem – przeprowadzam eksperyment dla dobra nauki!!!
      Po prostu trzeba do tego podejść w taki sposób- nie wierzysz sprawdź-otwórz się. Sprawdź czy Bóg pozwoli ci na ubóstwo jeżeli się do tego zastosujesz.Wiem myślenie boli, szczególnie jak masz utrzymać koncentrację na wysokim poziomie przez kilka dni, nie możesz być roztargniony i pamiętać że wczoraj zacząłeś trening stawania się lepszym człowiekiem, starać się myśleć pozytywnie – czyli inaczej niż dotychczas.
      Po prostu testuj. Testowałem – nie wychodziło wiele razy, wiele razy się zniechęcałem, aż do momentu sprzed kilku dni. kiedy po przeczytaniu książki Bena Sweetlanda “to” zaczęło się układać ,zaczęło wychodzić. Pozytywne myślenie przyniosło mi korzyści.Jeszcze się przebijam przez kolejne książki, Mogę polecić również Briana Tracy. i chociaż jedną książkę Joe Vitale, w którego gadkę nie uwierzyłem, bo uznałem to za zbyt sekciarskie podejście do sprawy.W “Sekrecie” pada jedno znamienite zdanie:”Nie wyszło im,ale byli blisko, z tym że próbowali zobaczyli że nie przynosi to efektu i zrezygnowali. A przecież byli tak blisko by poznać sekret”.
      Często my też to robimy. Uwierzcie lub nie ale udało mi się przebić przez tę pierwszą część gdzie przestawało wychodzić. Od kilku dni -zaczęło. Skromnie, ale zaczęło wychodzić. Jeszcze mam zbyt chwiejne nastroje i nie potrafię utrzymać koncentracji na wyłącznie pozytywnych myślach,ale co dzień rano mówię”zawsze się udaje” i rzeczywiście nawet jakaś drobna kasa przychodzi w grach losowych, wymarzoną pracę dostałem w tym czasie, pamiętając o zasadach o jakich mówił Tracy łącząc to z tym co powiedział Sweetland i zaczynając wierzyć w to co mówi Vitale.Wiara jest podstawą.
      Jeżeli wierzysz w Boga to uwierz że jest w każdej twojej myśli, kiedy mówisz że “Kochasz siebie-Kochasz Boga”. Kiedy wierzysz w co innego niech to cię prowadzi. Wcale nie musisz zmieniać wiary -zmień swoje nastawienie!!!Otwórz się – to tez jedno z zachowań które jest podstawą do tego by cokolwiek zacząć robić, myśleć. Przede wszystkim zacząłem coś robić w końcu poza pracą – piszę książkę =) sam się tym zaskoczyłem.
      Pozdrawiam

    • Wojciech mówi:

      Jarek, trzymam kciuki – niezwykła zmiana postawy! Twój komentarz na pewno zainspiruje wiele osób do postawienia odważniejszych kroków w kierunku realizacji marzeń :)

      Ściskam!
      Wojciech :)

  13. semata mówi:

    a propos obfitosci w nauce Chrystusa.
    Czy nie zaprzeczają teorii Sekretu słowa ewangelii np. by poprzestawac na małym (nie zabiegac o bogactwo) lub że “korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniedzy”?

    Sam Chrystus, zył bardzo skromnie, podobnie apostołowie.
    Jedyna bardzo bogata osoba w Biblii oprócz króla Salomona,która przychodzi mi do głowy to chyba HIOB. Wiekszość to skromni ludzie,czasem skrajnie skromni jak Jan Chrzciciel,który zjadał szarańcze.

    • Jarek mówi:

      Hej witam ponownie.
      Wiecie co?
      a propo tego pytania:
      Przypomnijcie sobie zasady sekretu są trzy główne
      -Prośba
      -Wiara/wdzięczność[afirmacje,wizuazlizacje]
      -Otrzymaj
      Ponieważ dobra są niewyczerpane zdradzę wam sekret sekretu;) jaki ja znam.
      Właśnie sobie czytam książkę “Naukowa metoda” zacząłem robić notaki – zawsze je robię kiedy czytam nową książkę o sukcesie – by uzupełniać wiedzę nt “sekretu”
      współcześni autorzy wypaczają trochę treść,dlatego “sekret” przybrał formę puzzli. Zupełnie jakby się podzielili rolami. Ja im zdradzę tę część, a ty tamtą-ta część zawiera się gdzieś z reguły w jednym zdaniu.Mam zamiar przeczytać dodatkowo “Twórczą wizualizację”bo ktoś na forum wspomniał o “amen” w wizulizacji- co może być pomocne w konstruowaniu zapytań do wszechświata.
      Nie jestem ludkiem dużej wiary -ale moja siostra owszem-co dzień się modli itd.
      Ma więcej czegokolwiek niż ja,odnosi same sukcesy. Dzisiaj postanowiłem skonfrontować tajemną wiedzę z jej wiarą:
      Pytanie: Jak się modlisz do Boga?
      -trzaska paciorki usłyszałem w odpowiedzi[jest byłą zakonnicą , twierdzi że odmawia różaniec]
      Pytam dalej:
      ale gadasz coś jeszcze powiedz mi co to jest[bo mnie olśniło i domyśliłem się jaka będzie odpowiedź]

      -Dziękuję…
      -spodziewałem się takiej odpowiedzi
      Codzień robi to samo nieprzerwanie od kilku lat. Może to was naprowadzi…
      Pozdrawiam

    • Jarek mówi:

      muszę przyznać że byłem w 1/3 książki – później jest więcej o tym :P

  14. Wojciech mówi:

    Od razu muszę zaznaczyć, że nie jestem religioznawcą ani teologiem, żaden ze mnie ekspert w tej materii. Pewne jest, że w Biblii znajdziesz fragmenty gloryfikujące ubóstwo, ale także znajdziesz takie, które mówią o nieograniczonej hojności Boga, który obdarowuje proszącego wszystkim, czego ten zapragnie.

    Obecnie żyjemy w czasach i w społeczeństwie, w którym można żyć na poziomie niewyobrażalnego bogactwa i dostatku, gdy porówna się ten poziom z poziomem życia 2.000 lat wstecz. W Naukowej metodzie wzbogacania się chodzi o to, aby w harmonii ze Wszechświatem i Bogiem współkreować rzeczywistość tak, aby przyczyniać się do rozwoju i wzbogacania życia, realizując Boski plan, jakim jest ciągły wzrost.

    Myślę, że jeżeli zdrowo spojrzeć na Biblię, chrześcijaństwo i NMWS to można znaleźć dla nich wspólną płaszczyznę.

  15. religioznawca UJ mówi:

    Niezłym wyzwaniem jest próba pogodzenia idei bogacenia się i nauk Jezusa, …chyba prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne. Wiele fragmentów jednoznacznie opowiada się po stronie ubóstwa (ale też wyrzeczenia, cierpiętnictwa i samopoświęcenia) piętnując niegodziwą mamonę.

    Dla mnie, najbardziej wyrazistą symbolikę ma przypowieść o kuszeniu Jezusa przez Szatana. Jest jedna możliwość: albo Bóg, albo mamona.

    Jednak dlaczego mamy tak ściśle stosować się do nauk Jezusa i w ogóle zawracać sobie Nim zbyt mocno głowę. Czy przejmujemy się tym, co mówił Mistrz Eckhart, św. Augustyn, czy św, Jan od Krzyża? A przecież ci panowie też zasługują na podobne uznanie. Nie mam absolutnej pewności, że Jezus był postacią historyczną (dokumenty Herodota to chyba zbyt mało jak na tak ważną postać, a zapiski z Indii mają wątpliwą wiarygodność), ale jeżeli nawet był, to był mistykiem jak wielu innych. Każdy człowiek ma w sobie potencjał bycia mistykiem, czyli bycia kimś, kto nauczył się nawiązywać kontakt z Bogiem i nie czyni to go kimś nadzwyczajnym, kimś, kto może powiedzieć : Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Jezus miał ewidentnie przerośnięte ego, a walka z ego jest zajęciem numer jeden dla mistyka. Bowiem to ego oddziela od pierwotnej i naturalnej jedności z Bogiem i Wszechświatem. Najwidoczniej Jezus nie dokończył dzieła oświecenia, a z całą pewnością nie jest jakimś jedynym i niepowtarzalnym synem osobowego Boga, który w akcie litości zesłał dla złego ludu ostatnią szansę zbawienia; wybawienia od grzechu i złego świata, w którym rządzi Szatan – istota zła i przeciwna Bogu. W każdej tradycji religijnej pojawiali się mistycy: w judaizmie, hinduizmie itp. Dla niektórych wystarczy nawet dawka narkotyku np LSD lub meskaliny. Czasami kontaktu z Bogiem można doświadczyć w wysokiej gorączce lub po ciężkim wypadku, jednak takie doświadczenie nie predystynuje delikwenta do głoszenia swoich wizji światu. Niektórzy mistycy miewają szalone pomysły, które wynikają z wyolbrzymionej manii wielkości. Sztuką jest bycie Bogiem (jednością z Bogiem) i jednocześnie zwykłym człowiekiem, dla Jezusa się to niestety nie udało.

    Ja osobiście zrezygnowałem z chrześcijaństwa na rzecz idei bogactwa. Jednak moja decyzja była poprzedzona ciężkimi, przepełnionymi wewnętrznymi konfliktami, latami poszukiwań (dlatego podjąłem nieperspektywiczne finansowo studia religioznawcze), więc rozumiem jak trudno jest powiedzieć Jezusow: Panu już podziękuję!

  16. Wojciech mówi:

    Ja stoję po tej samej stronie co “religioznawca UJ”, jednak wiele osób jest w stanie spojrzeć na chrześcijaństwo w taki sposób, aby nie kolidowało z życiem w dostatku. Myślę, że w każdym jednym przypadku jest to wyłącznie osobista, bardzo osobista decyzja.

    Pytanie zawsze jest jedno, czy to chrześcijaństwo czy islam, czy jeszcze jakaś inna religia: czy Twoja religia wspiera rozwój życia? Czy Twoja religia umożliwia Ci wzrost i osiągnięcie pełni we wszystkich sferach: fizycznej, umysłowej i duchowej?

  17. efcia41 mówi:

    Witam

    Piszę tylko, żeby podziękować Wojtkowi za udostępnienie filmu the Secret za darmo. Teraz jest już trudno znaleźć taką wersję w necie. Po prostu jestem mu wdzięczna, a to tak naprawdę o to chodzi. Ja od dawna wyznaję zasadę ile wypuścisz w świat to Ci się zwróci z nawiązką i zawsze wiedziałam, że dobro i siła mieszka w nas, a ten film jeszcze bardziej mnie w tym utwierdził. Wiele rzeczy w moim życiu zmaterializowało się ot tak, bo sobie właśnie tak pomyślałam. Nawet mój mąż miał czasem do mnie o to pretnsję. Ale to wszystko jest naprawdę takie proste jak mówią i opisują, tylko trzeba potrenować.

    Pozdrawiam Was wszystkich gorąco i jeszcze raz dziękuję za udostępnienie tego świetnego filmu.

    Ewa

  18. Joanna mówi:

    Wojtku, znam Secret i różne “prawa”, ale mimo to z chęcią zaczęłam czytać twoje teksty i odpowiedzi do komentarzy. Stawiasz sprawę jasno i szczerze, podoba mi się to. Pozdrawiam i życzę dalszego bogacenia się życiowego. :)

  19. Wojciech mówi:

    Dziękuję Joasiu! :)

    Ściskam!
    Wojciech :)

  20. telemach mówi:

    Czy jeśli (teoretycznie biorąc) wszyscy przeczytają książkę i wszyscy się wzbogacą to będzie to nadal to bogactwo do którego większość dąży, a którego racją istnienia jest mniejsza zamożność innych?

  21. Wojciech mówi:

    Rozpatrywanie osobistej filozofii w sposób zgeneralizowany nie ma sensu. Nie interesują mnie “wszyscy”, ponieważ jest to pojęcie zupełnie abstrakcyjne. Nie istnieją wszyscy. Istnieję ja. Ta filozofia i ten sposób myślenia jest dla mnie. Biorę to, co uważam za dobre i używam tego. Takie rozważania mnie nie interesują. Praktyka natomiast – owszem :)

    Niektóre pytania są bez sensu, Telemach, ponieważ każde pytanie musi wychodzić z pewnych założeń. A założenia mogą być błędne, czyż nie?

    Ściskam!
    Wojciech

  22. telemach mówi:

    Drogi Wojciechu,

    Twierdzenie ze “wszyscy nie istnieją” przeczytałem wpierw ze zdumieniem, potem z rozbawieniem a na koniec z zadumą. Coś w tym jest. Myślę jednak, że nie do końca się zrozumieliśmy. Przyznasz, że sumą czynów dobrych i pożytecznych powinno być dobro i pożyteczność nie zaś ich przeciwieństwo. A sumą posunięć korzystnych wzrost ogólnej korzyści. Nie widzę powodu dla którego traktować mielibyśmy Twe propozycje odmiennie. A zatem (zastąpmy słowo “wszyscy” pojęciem “przeważająca większość) jeśli ta ogromna większość skorzysta z Twej rady i rad autora książki to powinno być ogółowi lepiej. Tu jednak pojawiają się u mnie wątpliwości. Bo skoro wspomniana większość tak uczyni (i jej wzrośnie) to przecież odczuwana zamożnożń jednostki spadnie dramatycznie. jaki sens ma bogactwo skoro wszyscy wokół mnie są bogaci? Zamożność definiuje się przez subiektywnie postrzegany odstęp pomiędzy jednostką a otoczeniem. Jeśli mija wzrośnie w dwójnasób a mego otoczenia czterokrotnie, to bedę się czuł uboższy niż uprzednio.
    Czy coś przeoczyłem?
    Moc pozdrowień

  23. telemach mówi:

    I jeszcze jeden drobiazg. Pisząc: “Możesz mieć wszystko czego zapragniesz” kierujesz to posłanie do konkretnej osoby czy do wszystkich ;-)

  24. Wojciech mówi:

    Podoba mi się Twój zaczepny styl :D
    Dzięki za te uwagę.

    Już tłumaczę, jaki cel przyświeca temu blogowi (i mnie).

    Przede wszystkim przeczytałem “Naukową metodę wzbogacania się” i doznałem uczucia, jakbym czekał na tą książkę od wielu lat.

    Jak każdy człowiek szukałem przez większość życia odpowiedzi na tzw. pytania egzystencjalne. W pewnym momencie dojrzałem na tyle, że już nie szukam odpowiedzi. Wystarczą same pytania :lol: Chodzi o to, że niektóre pytania stawiają człowieka na przegranej pozycji. Zamiast prowadzić piękne i bogate życie, zaczyna się zapętlać w próbach rozwiązania zagadki, której nie można rozwiązać.

    Zupełnie jak źle napisany program komputerowy wpada w pętlę i zawiesza się.

    Mimo że jestem cholernym egoistą ;) uważam, że na wzór hologramu wzbogacający się człowiek ma wpływ na cały Wszechświat (oprócz egoizmu również wypadałoby wspomnieć o megalomanii) ;) W dodatku uważam, że jedyną sensowną drogą wzięcia udziału w doskonaleniu świata jest doskonalenie siebie.

    Pomimo tego wszystkiego nagle pojawiła się w moim sercu chęć podzielenia się tym, co tak mnie zafascynowało z innymi. Tak więc przetłumaczyłem książkę i umieściłem do ściągnięcia na blogu za darmo.

    Dzięki temu po pierwsze mogę zdobyć kontakt z podobnie myślącymi ludźmi, co zawsze sprawia mi dużą przyjemność, a po drugie mobilizuje mnie do ciągłej pracy w tym przedmiocie – do praktyki i do próby coraz głębszego zrozumienia tej filozofii i świata w ogólności, a także do sprawdzenia przydatności takiego podejścia w życiu.

    Tak więc ten blog jest dla mnie, co absolutnie nie wyklucza czerpania z niego pełnymi garściami przez zainteresowane osoby. :D

    Ściskam!
    Wojciech :)

  25. Wojciech mówi:

    Jeśli chodzi o wzbogacanie się, to zdecydowanie zaznaczam, że chodzi o osobiste poczucie bogactwa, które można zdefiniować jako “pisanie historii swojego życia w taki sposób, w jaki pragnę”. Jeśli pragnę bogatego życia w sensie materialnym, to czemu nie? Jeśli pragnę bogatego życia w sensie duchowym, to tym bardziej, czemu nie? Mogę mieć wszystko i każdy człowiek na tej planecie – jeśli wykorzysta Uniwersalne Prawo – może mieć wszystko, czego pragnie.

    Niewidzialny zasób jest nieograniczony.

    Czytałeś już może Telemach “Naukową metodę”? Jeśli nie, to zachęcam do przeczytania i będę szczęśliwy mogąc prowadzić z Tobą dalsze dyskusje :)

    Pozdrawiam!
    Wojciech :)

  26. telemach mówi:

    Drogi Wojciechu!
    Dziękuję za odpowiedź. Skorzystam z rady i przeczytam. Być może lektura rozproszy me wątpliwości.
    I jeszcze jedno: mój styl nie był w zamierzeniu zaczepny. Wynikał on z wątpliwości które mi się nasunęły a nie z chęci polemiki za wszelką cenę. Wątpliwości traktuję jako dobrodziejstwo i staram się je witać z pokorą.

  27. Sekret i naukowe podejscie do bogacenia sie nie jest sprzeczne z religia katolicka.
    Bibila to GENIALNY powtarzam GENIALNY klucz do bycia szczesliwym czlowiekiem!!!!

    Problemem jest to ze katolicy nie umieja stosowac tej wiedzy.

    “ewangelii np. by poprzestawac na małym (nie zabiegac o bogactwo) lub że “korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniedzy”?”

    Miłość pieniadza… generuje chciwosc zazdrosc pozadanie rzeczy blizniego swego… milosc pieniadza TO ZŁE UCZUCIE!
    ZŁE ZŁE ZŁE !
    Pieniadze NIE MOGA BYC CELEM SAME W SOBIE!

    Zobaczcie ile jest nieszczesliwych bogatych ludzi…. ci ludzie maja milosc pieniadza.

    Znam wielu szczesliwych bogatych ludzi majacych szczesliwe rodziny itd… dla nich pieniadze sa tylko czyms co pomaga w osiaganiu celow…

    Nie chciejcie byc bogatymi dla bogactwa!
    Chciejcie byc bogatymi dla innych!
    Dzielcie sie wiedza a i madrze pieniedzmi!
    Badzcie dobrymi ludzmi a bedziecie w raju ( sposob myslenia!!! to ten raj!)

    I pamietajcie Jezus powiedzial ze jestes OBRAZEM i Podobienstwem BOGA ( 2tys lat temu nie bylo slowa KLON dokladna KOPIA itd.. )
    wiec jesli jestes DUPLIKATEM masz moc sprawcza…
    ale sa instytucje ktore z roznych wzgledow zamiast szerzyc nauki Jezusa sa instytucjami majacymi na zwgledzie tylko swoj interes… dlaczego koscil tak trabi o tym ze bogactwo to be… no coz najlepiej miec stado biednych ludzi ktorzy maja przez to ograniczone horyzonty… gdyby jednak spojzec na majatek kosciola… majatek watykanu… gdyby
    wersja z predzej wielblad niz bogaty w raju dotyczyla posiadanego majatku to niestety zaden papiez jako powiernik i wlasciciel kosciola nie dostal by sie do raju bo to przebogaci ludzie sa !

    JP2…. mial gigantyczny majatek!
    ale czy mial go dla posiadania kasy zlota starodrukow skladek wiernych… NIE NIE NIE on kozystal z majatku
    dla czynienia dobra.

    Czy jest cos zlego w tym, ze kupie sobie smiglowiec ?
    Czy jest cos zlego w tym ze jak go kupie to iles ludzi bedzie mialo prace i zaplate za nia.
    Ze iles ludzi bedzie mialo prace jak bede palil paliwo latajac nim.
    Ze iles kontrolerow lotu bedzie mialo prace ?

    Wiec wszystko jest kwestia umyslu….
    biedny czesto jest w piekle na mekach wieczystych za zycia… biedny ktory zazdrosci ma zatruty umysl wizjami ze nogaci to zlodzieje… biedny nie trafi do raju ( spelnienia marzen ) az nie zmieni podejsica do pieniedzy

    Bogacz ktory zyje dla pieniedzy tez jestt w piekle swoich mysli bo nie jest szczesliwy….

    Prawdziwie bogaty to harmonia miedzy duchowoscia a materia….

  28. dragonfly mówi:

    Witam!
    Nawiazujac do slow Piotra Wajszczaka, mam kilka uwag odnosnie stosunku Kosciola Katolickiego do bogactwa i pieniedzy. Niestety smutna prawda jest taka, ze u nas w PL nadal dominuje w tym wzgledzie mentalnosc “blogoslawieni ubodzy…” itd., ale w innych krajach np. w Skandynawii, w ktorej spedzilam troche czasu patrzy sie na to zupelnie inaczej. Tam uwazaja, ze jak ktos jest bogaty to znaczy, ze Bog mu sprzyja. Ponadto panuje pochwala pracy (u nas zas nadal w wielu przypadkach tzw. kombinatorstwa).Tak wiec jest to tylko kwestia interpretacji, tego co napisane jest w Biblii.
    Pamietajmy, ze jak zawsze ma to tez swoje uwarunkowanie historyczne; w Polsce bardzo dlugo mielismy system “panszczyzny”, wiec w ineresie rzadzacych, w tym Kosciola, bylo by sie chlopstwu w glowach nie poprzewracalo i by nie zachcieli bogactwa. :)
    Na szczescie kazdy w prezencie od Boga dostal rozum, wiec moze sam pomyslec nad tym, co chcialby dla niego Bog. Osobiscie uwazam, ze chce On/Ona dla mnie jak najlepiej. ;)
    Wojtku, bardzo podobaja mi sie Twoje wypowiedzi, proste i konkretne. Mysle, ze jeszcze tu zajrze.
    Pozdrawiam

  29. Marcin mówi:

    Ta książka pomaga.Naprawdę.Spojrzenie na świat zaczyna się zmieniać! Czasem zdarzają mi się jeszcze negatywne myśli, ale od razu, natychmiast wykonuje czynności odsyłające je ode mnie.Pozdrawiam wszystkich

  30. Dariusz mówi:

    Dziękuje! To jest jedyne słowo które mogę powiedzieć. Chciałbym się odwdzięczyć i Tobie Wojtku, pokazać coś. Może w ten sposób ja wzbogacę Ciebie tak jak ty mnie wzbogaciłeś.
    Napisz:

    dg@balticcircle.eu

    Pozdrawiam

    Dariusz Gawron

    PS. Każdemu się należy dobro na ziemi. Jeżeli ktoś inny ma ochotę to wyślijcie do mnie maila z chęcią odpisze.

  31. Witam!
    Jestem w podobnej sytuacji co Ty. Czuję jak z każdym dniem wzbogaca się życie moje i moich najbliższych. Miewam chwile, a nawet dni słabości, ale gdy tylko wracam do “Sekretu”, “Mocy pozytywnego myślenia”, albo “Naukowej metody wzbogacania się” to zawsze odzyskuję siły i równowagę, a to jest ważne.
    Jestem człowiekiem, który paręnaście lat zajmował się tzw. rozwojem duchowym, pchany wewnętrznym pragnieniem (intencją) odkrywałem coraz głębsze tajemnice wszechświata.

    Teraz nadszedł czas na moje życie!

    Dziękuję Ci za Twoją pracę i inspirację, której ciągle mi dostarczasz. Jest jak paliwo :D Będzie mi bardzo miło, jeśli zajrzysz czasem też do mnie!

    Pozdrawiam i życzę Sukcesów!

    Krzysztof.

  32. Wojciech mówi:

    Krzysztof, dziękuję za ten komentarz. Zauważyłeś w nim jedną ważną rzecz – człowiek czasem wpada w gorączkę poszukiwań – szuka, szuka, czyta, znowu szuka, znowu szuka… A zapomina o życiu tu i teraz :)

    Dzięki za wszystko!

    Wojciech :)

  33. Ewa mówi:

    Przeczytałam również wiele książek i publikacji na temat wzbogacania się i jak wiadomo nie jest to takie proste do zrealizowania. Pracuję nad tym już od pewnego czasu (parę ładnych latek :) ) )i powiem,że jest to trudne. Może dlatego mnie to tak intryguje i chcę osiągnąć o wiele więcej niż mam.Coś mi się jednak udało, więc jednak to działa! Jeśli chodzi o sprawy religii, to większość z moich znajomych uważa i popiera działalności charytatywne, a w szczególności że księdzu trzeba dać kasę,bo mu się należy. Ja nie daję, więc mnie ksiądz “skasował” :) . Dalej nie bedę rozwijać tego tematu, bo pewnie to żadna nowość.
    Jestem pełna podziwu dla twojego zaangażowania w tym temacie,więc na pewno osiągniesz to o czym marzysz,czego Ci życzę z całego serca
    Ewa

  34. Lidia mówi:

    Witam. Ja dopiero wystartowałam i osiągnęłam 13 etap książki. Jeszcze nie wiem co o tym myśleć. Chwilowo jestem zdezorientowana, ponieważ dualistyczne myśli wplatają się w siebie i przywierają jak pijawki. Próbowałam nad tym jakoś zapanować, ale jak się domyślacie – poległam. Od urodzenia byłam pesymistką, wiedziałam, że jeżeli coś może pójść źle, to pójdzie źle na pewno. I jak się domyślacie w takim kierunku dążyło. Teraz nagle mam przeorganizować swe myśli, no to nierealne przecież. Zaznaczam; proszę nie wmawiać mi, że wszystko się da, uda itd, że trzeba tylko chcieć. Około 8 lat żyłam w depresji, więc jest mi duzo trudniej niż Wam. Przepraszam, że zatruwam pozytywną energię i osłabiam być może entuzjazm. Liczę, że znajdzie się wśród Was osoba z podobnym problemem, która sobie poradziła i podsunie mi kilka konkretnych wskazówek. Pozdrawiam wszystkich a szczególnie pozytywnie nastawionego do życia Wojtka.

    • Jarek mówi:

      codziennie:zamiast zdrowaś mario,- “Kocham Siebie”
      kiedy wypowiesz to głośno słowa nabiorą 4 krotnie większej mocy, Lubię siebie
      KOcham Siebie – pozwala na przywrócenie poczucia własnej wartości, GODNOŚCI
      Powiedz do lustra z przekonaniem-KOCHAM SIEBIE
      powtarzaj w myślach cały czas.
      -ZAwsze się udaje – spróbuj afirmacji,Jak będziesz stała przed lustrem patrz w twarz -powiedz: Jestem Piękna,KOCHAM SIEBIE, to nie ważne że nie myślisz pozytywnie, powtarzaj w kółko
      Jestem fajna,wszyscy mnie lubią
      Umiem to zrobić[rzecz która ci nie idzie w tym miejscu]
      Nie używaj “NIE” w afirmacjach i negatywnych zwrotów
      słowo “choroba” zastąp “zdrowiem”
      nie umiem-potrafię
      muszę,chcę,pragnę – NIE UŻYWAĆ W OGÓLE zamiast tego używa się mogę,potrafię,umiem,jestem
      Tylko i wyłącznie w czasie teraźniejszym
      potrafię się koncentrować,
      moge być dwa razy lepszy
      umiem osiągać cele
      afirmacja daje ci to że komunikujesz się w bezpośredni sposób z podświadomością. Masz wpływ na twoje życie,stosowana powyżej 21 dni wchodzi w pozytywny nawyk.nie przejmuj się że efektów nie widać, to przyjdzie z czasem.Ja mam problemy z koncentracją więc dla mnie samo w sobie wypowiadanie w myślach krótkich afirmacji jest problemem
      Potrafię się koncentrować
      Mam świetną pamięć
      Ty też, pozdrawiam

  35. Filip mówi:

    Dziękuję Ci Wojciechu za książkę.Przeczytałam ją całą wczoraj a dziś kontempluje to co przeczytałam.Jest jedna sprawa-że nie powinno się wypuszczać w przestrzeń…,czy oczekiwać,że nieskończoność za nas coś załatwi w naszej sprawie.Z tym nie mogę się zgodzić gdyż nie jednokrotnie zdarzyło się w moim życiu,że kiedy nie byłam już w stanie wymyślić jakiegokolwiek rozwiązania problemu poddałam się zawierzając ją “Bogu”.Odpuszczając sobie-jedyne co mi zostawało to “zaufać”…i zająć się dniem dzisiejszym.Nie czekałam kiedy…i za każdym razem rozwiązanie przychodziło na czas i to w takiej postaci że w życiu bym tego sama nie wymyśliła a moja wdzięczność była szalona jak u dziecka.Napisz co o tym myślisz.Bardzo zależy mi na Twoim zdaniu.Pozdrawiam:)

    • Wojciech mówi:

      @Filip, chodzi o to, aby nie ograniczać się wyłącznie do działania na poziomie mentalnym, ale żeby DZIAŁAĆ na bazie swojego wyobrażenia, swojej klarownej wizji doskonałej rzeczywistości.

      Bez działania nic się nie dzieje.

      Ściskam!
      Wojciech :)

  36. Filip mówi:

    Czyli moje wyobrażenie powinno być “żywe” i na tyle klarowne aby wzbudzało przyjemne emocje?To nad tym wyobrażeniem należy pracować-czyli działać?Chyba nadal mam problem z definicją tego”działania”.Pozdrawiam:)

    • Wojciech mówi:

      Tworzenie i pielęgnowanie wizji to działanie na poziomie mentalnym. Posiadając ową wizję należy przejść do działania na poziomie fizycznym. Myślenie – umysł. Działanie – ręce ;)

  37. Filip mówi:

    Dzięki-załapałam.Ściskam:)

  38. qlemur mówi:

    Witam, właśnie czytam Naukową metodę wzbogacania się, niestety nie umiem pogodzić jej założeń z moim światopoglądem a mianowicie jestem ateistką. Widzę tu dyskusję o bogaceniu się i kościele, ale jak pogodzić te ‘wymagania’ z ateizmem?

    • Filip mówi:

      Poproś swoją podświadomość o odpowiedź na to pytanie.

    • Jarek mówi:

      Pomyśl o tym jak o doświadczeniu naukowym -otwórz tylko umysł. Małe rzeczy przyciągane do ciebie pozwolą na załapanie – niewielkiej wiary. Jak jest napisane w Naukowych metodach.
      -musisz dodać coś od siebie do “klucza” jezeli masz problem z otwarciem umysłu zacznij od NLP
      -submodalności- zmniejsz złe obrazy”
      -później przebacz wszystkim którzy zrobili ci coś złego -nadal utrzymuj że to tylko eksperyment.
      następnie przejdź do kroków 1,2,3 Sekretu[miłego przewalania książek]
      Wdzięczność – jeżeli jesteś ateistką to zacznij interesować się innymi kulturami – najlepiej starożytnymi,szczególnie Indian Ameryki Poludniowej-poczuj tą naturę w której obcowali, nadaj jej imię Natura, pomyśl że jednak kiedyś istnieli ich bogowie, którzy byli jakby nie było ludźmi wierzącym iw bóstwa wyższe przeczytaj książkę Śladami Pierzastego Węża i obejrzyj Apocalipto, włącz Sepulturę Kiowas lub Jasco [znajdziesz na necie]albo Soulfly – Soulfly I,II,II,IV sa to spokojne utwory wykonywane przez zespoły Maxa Cavalery – oddają klimat Brazylii z której pochodzi.Wyobraź sobie wysoko rozwiniętą kulturę Majów, usłysz ryk Jaguara w dżungli. Po prostu zwizualizuj to usłysz to.poczuj zew pierwotnej natury, która stworzyła życie na ziemi, tej ziemi po której stąpasz, ona jest wszędzie, wyobraź sobie wszelkie huragany, fale tsunami,powodzie sztormy, burze z piorunami. To jest Potężna Natura to ta sama natura w którą jesteś w stanie uwierzyć jako namacalny dowód jej istnienia,To jest twój punkt wyjścia do wiary w coś co cię otacza i to coś ma potężną moc
      Pozdrawiam

    • Jarek mówi:

      Wdzięczność pozwoli ci płynnie przejść do wiary:
      Dziękuj za to że pogoda w Polsce jest tak łagodna. Jeżeli nie żyjesz w miejscu zagrożonym powodziami, dziękuj. Jeżeli sztormami także dziękuj Wielkiej Naturze. Bo teraz tak wygląda jej imię

    • Jarek mówi:

      A jezeli nadal masz problemy przytocz wszelkie piękno Ziemi jako planety w jej naturalnych formach jak np. wodospady,piękne górskie uskoki, podziękuj-bądź wdzięczna, miej to na pulpicie monitora,oglądaj YT tam zawsze coś jest
      dzisiaj znalazłem taki filmik,
      http://www.youtube.com/watch?v=QIsdP6rk3qk
      Akurat zatytułowany jest rozmowy z Bogiem[książki niedługo przeczytam]ale jest nastrojowa muzyka i piękno natury, jest tam o przebaczaniu-im bardziej się zagłębisz w książki tego typu tym więcej będziesz wiedziała, nie zawsze odnoszą się do Boga.Ale padają inne nazwy jak. np. Siła Tworcza jako twoja podświadomość, co też jest chyba bardziej akceptowalne przez ciebie jako ateistka

    • Jarek mówi:

      I żeby nie było moja relacja z Bogiem też od kilku lat jest na bakier.Moja wiara niewielka

  39. Kempes mówi:

    Telemach – “masz tyle ile potrafisz dostrzec” więc bogactwo w zmieniającym się świecie to rzecz względna-oczywiście, ale tu chodzi o coś innego, człowiek bogaty ale nieszczęśliwy jest biedny, człowiek biedny ale szczęśliwy jest bogaty, dalej – podobno są dwa problemy z pieniędzmi – ich brak i ich nadmiar, dalej – jak byś nie kombinował to i tak prędzej czy później przyzwyczaisz się do tego co masz i Twoje “bogactwo” już będzie tylko rutyną i nie będzie cieszyć, a to jak się czujesz gdy otwierasz oczy – to już coś innego…

  40. Oskar mówi:

    Kiedy niedawno naszła mnie niewiedza, brak pomysłu na chwile obecną, mój system emocjonalny dawał we znaki, że coś jest nie tak. Zastanowiłem się przez chwilę co jest nie tak, ale nic mi nie przychodziło do głowy. Postanowiłem oddać się na chwile medytacji, i wiecie co? Po prawie 2 minutach, zrozumiałem że jest to zwykła nuda i po prostu obawiam się podjąć decyzję, zrobiłem to wziąłem się do roboty, bo przecież inteligenty człowiek nigdy się nie nudzi. :) Wziąłem po raz kolejny życie we własne ręce i cieszę się, że jestem Mistrzem i Panem swego losu!
    Pozdrawiam ;)

Leave a Reply

PREZENT DLA CIEBIE

Naukowa metoda wzbogacania się
Pobierz za darmo e-booka Wallace'a D. Wattlesa, Naukowa metoda wzbogacania się.

Zapisz się na Newsletter, aby otrzymywać powiadomienia o aktualizacji bloga.
News!

Nowości prosto do Twojej skrzynki e-mail!

Co u mnie słychać?


Wizualizacja pieniędzy

O kursie System Klucza Uniwersalnego

W zasadzie piszę nie z prosbą o poradę, a z wyrazami wdzięczności, że kiedyś pojawił się ktoś taki jak Ty, który założył tak wspaniałą stronę na którą ja przypadkiem wpadłam i do tego zaproponował ludziom powrót do życia w szczęściu, spełnieniu i obfitości. Myślę tu o kursie System Klucza Uniwersalnego! To niesamowite jak moje życie zmienia się krok po kroku. Zmieniło się przez ten krótki czas na tyle, że naprawdę trudno mi samej w to uwierzyć!!! Nie bedę się rozpisywała, bo musiałabym pisać, pisać i pisać... ;))) Powiem tylko krótko, że to niesamowite! Jestem szczęśliwa, że odnalazłam tę stronę, jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na kurs i moje życie zmienia się z dnia na dzień!!!! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

~Aleksandra